Ukraińscy symetryści będą dążyć do zrównania Akcji Wisła i podboju Kresów Wschodnich z Rzezią Wołyńską. Że w sumie były rachunki krzywd i każdy dostał kary po równo. Jest to ahistoryczne i etycznie dosyć naciągane, bo w epoce tej kolonizacji mieliśmy jeszcze choćby takie wydarzenie, jak Koliszczyzna - kolejne min. 100 tys. ofiar [dlaczego w obu rzeziach Ukraińcy masowo mordowali Żydów? To też za ucisk szlachty i kolonizację? Otóż nie. To było powstanie o charakterze wojny religijnej. Tabliczki z napisem „Lach, Żyd i sobaka, wse wira odnaka” pojawiały się w ciągu całej koliszczyzny, ofiary zaś wieszano razem z psem]. Wydaje się, że Ukraińcy nie rozumieją w nas jednej rzeczy. Że my nawet nie tak bardzo przeżywamy konkretne liczby zamordowanych, co sposób w jaki zostali zamordowani i że z historii wyłania się pewien wzorzec tego sposobu - NB nieodbiegający od modelu znanego z buntów chłopskich, np. Rabacji Galicyjskiej (słynne „Mego dziadka piłą rżnęli” z Wesela). Że towarzyszyły mu potworne tortury poprzedzające sam akt zabicia, który często miał miejsce w niedzielę. Nie wiem, czy Ukraińcy dostrzegają ten element dyskursu o Rzezi Wołyńskiej i czy są w stanie wziąć go pod uwagę w rozmowach o przeszłości. #historia #ukraina #pamięć