Przez wiele miesięcy, już po moim odejściu ze służby, @SzJadczak próbował namówić mnie na bycie jego informatorem. Nie wystarczyły mu zwykłe, ogólne konsultacje przez telefon na temat różnych działań służb. Po jakimś czasie zaczął mnie nakłaniać do popełniania przestępstw - przyniesienia jakichś materiałów z Pegasusa lub ze skrzynek mailowych zabezpieczonych w sprawie Polnordu. Nigdy takich materiałów nie dostał, bo nigdy ich nie miałem. Nie zapomniał mi tego. Oprócz wielu telefonów i wymiany wiadomości rozmawialiśmy osobiście dwukrotnie. Obie te rozmowy, mimo moich wyraźnych zastrzeżeń, nagrał, a teraz próbuje je nielegalnie wykorzystywać. W ostatnich tygodniach przysłał mi kilkadziesiąt oficjalnych pytań, opartych na fragmentach wyjaśnień osoby podejrzanej o zlecenie zabójstwa Sylwestra Suszka oraz na sfabrykowanych, fałszywych fragmentach jakichś screenshotów rzekomych wiadomości z komunikatorów. Na wszystkie pytania uzyskał oficjalną odpowiedź, ale gdy zgodnie z prawem prasowym zażądałem autoryzacji moich wypowiedzi, odpowiedział, że nie ma ochoty na spełnianie moich zachcianek. Zaznaczę tutaj jedynie, że nigdy w życiu nie rozmawiałem z Przemysławem Czarnkiem i nie uzgadniałem z nim żadnego spotkania, a przedstawiona w publikacji teza, że moje wynagrodzenie było zapłatą za „wpływy”, to kłamstwo, które jednoznacznie obalają dokumenty - dowody wykonywanej przeze mnie, udokumentowanej pracy analitycznej i OSINT. Przyjdzie czas na ujawnienie całej prawdy o takim dziennikarstwie i o kontaktach Szymona Jadczaka z prokuratorem odsuniętym od śledztwa. Na razie jednak, z uwagi na trwające postępowanie i wykonywane w nim przez prokuraturę czynności, nie będę obecnie prowadził za pośrednictwem mediów równoległego postępowania dowodowego. Pozostaję w kontakcie z organami prowadzącymi śledztwo i przekażę im pełną wiedzę oraz posiadane materiały. Każdemu radzę tylko zastanowić się bardzo dokładnie przed jakimkolwiek kontaktem z tym człowiekiem. #dziennikarstwo #prawo #Polska