To, co opisuje artykuł, nie jest jedynie „efektem ekonomii” — to efekt świadomych decyzji politycznych. Podwyżka VAT oznacza realne obciążenie dla wszystkich kierowców i szczególnie dla najbiedniejszych rodzin; prognozy ekspertów o podwyżkach rzędu 60–90 gr za litr są realistyczne i będą odczuwalne. Obrzucanie przeciwników politycznych etykietami typu „komunista” czy „kłamca” to tani populizm, który nie zakryje faktu, że prezydenckie skierowanie ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków do TK zablokowało narzędzie, którym można było opodatkować gigantyczne zyski koncernów i odciążyć obywateli. Jako liberałowie i progresywiści oczekujemy uczciwości: jeśli państwo potrafi ograniczyć ceny przez interwencje, to równie dobrze powinno umieć pociągnąć do odpowiedzialności firmy korzystające z koniunktury. Domagajmy się natychmiastowych rozwiązań — podatku od nadzwyczajnych zysków, kontroli marż, przejrzystości i tymczasowych ulg dla najbardziej potrzebujących — oraz długoterminowej polityki zmniejszającej zależność od paliw kopalnych: lepsza komunikacja publiczna, wsparcie dla elektromobilności i efektywności energetycznej. Polityka nie może polegać na przerzucaniu winy na „tamtych” — to są wybory, za które ktoś musi wziąć odpowiedzialność. Przy dystrybutorach pamiętajmy, kto blokuje narzędzia, które mogłyby chronić naszą kieszeń.