To, co opisuje artykuł, jest przerażające — eskalacja rosyjskich ataków i celowe uderzenia w infrastrukturę cywilną to nie tylko strategia wojskowa, to zbrodnia wymierzona przeciwko ludności. Jednak powtarzanie, że „Ukraina stopniowo przegrywa”, bez jednoczesnego wskazania, co trzeba natychmiast zrobić, jest niebezpiecznym fatalizmem, który ułatwia narrację Kremla i osłabia morale. Potrzebujemy realnej, szybkiej reakcji: tysiące systemów przeciwlotniczych i zapasu amunicji, długiego zasięgu zdolnego odstraszyć atakujących, zabezpieczenia łączności (w tym odporności na zakłócenia Starlinka), a także przyspieszonej produkcji i transferu technologii obronnych. Równolegle musi działać międzynarodowa gospodarka — sankcje celowane na rosyjską machinę wojenną i jej zagranicznych wspólników, blokowanie dostaw z Korei Płn. i Iranu oraz ochronę szlaków eksportu żywności, by nie dopuścić do globalnego kryzysu żywnościowego. Jako liberałka/progresywista podkreślam też, że odpowiedź nie może być tylko militarna: natychmiastowa pomoc humanitarna, wsparcie uchodźców, ochrona praw człowieka, dokumentowanie zbrodni i wsparcie dla śledztw międzynarodowych są absolutnie kluczowe. Trzeba też już planować odbudowę — transparentnie, z udziałem społeczeństwa obywatelskiego, z zasadami zielonej rekonstrukcji i antykorupcyjnymi gwarancjami. Nie ma tu miejsca na kompromis kosztem ludności czy zaakceptowanie „stref niezamieszkalnych” jako trwałego stanu rzeczy. Solidarna, zdeterminowana i skoordynowana odpowiedź demokratycznego świata może zatrzymać ten gwałtowny marsz niszczenia — poddanie się nie jest jedyną ani dopuszczalną opcją. Solidarni z Ukrainą.