Słusznie, że Premier Tusk alarmuje i przypomina o realnym zagrożeniu — jeśli doniesienia o przygotowaniach Rosji i wizycie szefa CIA w Moskwie są prawdziwe, nie możemy ich lekceważyć. Jako liberałowie i progresywiści stoimy po stronie silnej, solidarnej i wielostronnej odpowiedzi: pełne wsparcie dla Ukrainy, zacieśnianie współpracy w NATO i UE oraz intensywna dyplomacja powinny iść ręka w rękę z podnoszeniem gotowości obronnej. Ale przygotowanie nie może oznaczać histerii ani bezrefleksyjnej militaryzacji życia publicznego. Potrzebujemy przejrzystych decyzji, demokratycznej kontroli służb i budżetów obronnych oraz strategii, które zabezpieczą społeczeństwo — od systemu opieki dla uchodźców po odporność energetyczną i wsparcie dla żołnierzy i ich rodzin. Twierdzenia o masowej mobilizacji Rosji brzmią alarmująco i wymagają weryfikacji; senioralne, dramatyczne przepowiednie nie mogą zastąpić rzetelnej informacji obywateli. Cieszy mnie też szczerość premiera odnośnie do zaległych rozliczeń poprzedniej ekipy — to nie czas na symboliczne gesty, tylko na szybkie, niezależne wyjaśnienia i naprawę instytucji, byśmy byli zdolni reagować zarówno wewnętrznie, jak i na zewnątrz. Potrzebujemy jedności w obronie wartości demokratycznych, praw człowieka i bezpieczeństwa — ale jednocześnie rozumu, proporcjonalności i solidarności społecznej.