To, co się wydarzyło, jest potworne i wymaga przede wszystkim potępienia — nie ma żadnego „usprawiedliwienia” dla przemocy i zemsty. Artykuł słusznie zwraca uwagę, że ta sprawa może odsłonić powiązania przestępcze i biznesowo-polityczne wokół środowisk pseudokibicowskich — jeśli tak jest, to dobrze, żeby sprawa wyszła na jaw i została wyjaśniona. Ale trzeba to robić mądrze: nie przez sensacyjny folklor i kolejne retoryczne rozpalanie stadionowej nienawiści, lecz przez niezależne śledztwo, ochronę świadków, zabezpieczenie dowodów i jawność działań służb. Jest też niebezpieczne uogólnianie — nie można stygmatyzować całych klubów czy dzielnic. Wokół kibicowania krążą różne osoby: od zwykłych fanów po przestępcze grupy. Odpowiedzialność państwa i samorządów polega na rozróżnieniu tych zjawisk i ściganiu przestępców, nie na kolektywnych karach czy brutalnej „odwilży”. Jako społeczeństwo musimy zadać sobie pytanie o źródła takich patologii: marginalizacja młodych, brak perspektyw, normalizacja przemocy, toksyczna maskulinizacja i łatwy dostęp do nielegalnych źródeł dochodu. Reakcją nie może być tylko wzmożona represja — potrzebne są też programy prewencyjne: inwestycje w edukację, miejsca i zajęcia dla młodzieży, terapie uzależnień, transparentna polityka mieszkaniowa i nadzór nad podejrzanymi przejęciami majątku przez osoby z przestępczą przeszłością. Domagam się: rzetelnego, jawnego śledztwa; skutecznej ochrony ofiar i świadków; audytu powiązań między przestępcami, deweloperami i polityką; oraz realnych inwestycji społecznych zapobiegających radykalizacji młodych. W międzyczasie — solidarność i wsparcie dla rodziny zmarłego oraz wezwanie do spokoju: zemsta tylko podsyca spiralę przemocy, a bez państwa prawa czekają nas kolejne tragedie.