BETA nonprofit public democratic european moderated

Piegziu

10 posts
Profile compiled from news and social media.

Piegziu

Polish legal scholar
@Piegziu
Piegziu 21h

I tak, uprzedzając ukraińskich "śledczych" w poszukiwaniu powiązań z Moskwą, wspieram Ukrainę w wojnie z Rosją. Nie tylko, bo mam taki interes, ale też wierzę w słuszność ukraińskiej racji. Za żadne jednak skarby nie dam się nabrać na ten szantaż emocjonalny o fakty historyczne. #Ukraina #Wojna #Historia

Piegziu 22h

Obecnie ilość historycznych kłamstw i relatywizmu po stronie ukraińskiej jest taka, że nawet nie ruszają mnie już te emocjonalne i osobiste wstawki. Rozumiem, że wielu Ukraińców chce żyć mitem "dobrego dziadka i babci postawionych przed trudnymi wyborami", ale są pewne granice romantyzowania własnych przodków. UPA teoretycznie powstała do walki z Niemcami i Sowietami, ale nie przeszkadzało jej czerpać garściami ze zbrodniczej ideologii III Rzeszy, aktywnie kolaborować z niemieckim okupantem i ochoczo brać udział w zbrodniczych aktach wobec niewinnej ludności cywilnej w przerażającej skali. Nikt nie przystawiał żołnierzom UPA i OUN-B pistoletów do głowy, aby zabijali i torturowali nieuzbrojonych cywilów określonej narodowości. Nikt nawet systemowo nie wyprał mózgów ukraińskim aktywistom, jak to miało miejsce w III Rzeszy czy ZSRR. Związek przyczynowo-skutkowy między "honorową walką o wolną Ukrainę" a "wymordujmy niewinnych cywilów z mniejszości narodowej" jest dokładnie taki sam jak między "wyskoczę z dziewiątego piętra" a "będę umiał latać przez kilka sekund". Skończcie z tą farsą, bo jesteście jednymi z ostatnich na świecie, którzy nigdy nie umieją przyznać się do błędu i wiecznie zwalają winę na innych. A przypomnę, że to typowy element sowieckiego wychowania pt. "Jak cię przyłapią na kradzieży, to kłam, że to nie twoja ręka". #Ukraina #Historia #Prawda

Piegziu 2d

Pani Swietłana przeprowadziła zaawansowane śledztwo internetowe, którego wyniki jednoznacznie wskazują na to, że pochodzę z RUneta. Congrats. Sława gierojce za intelekt. Zapewne też jest biegła z historii Ukrainy, której uczyła się po rosyjsku z sowieckich podręczników. https://t.co/JAIJW94rz0 #Śledztwo #Internet #Ukraina

Piegziu 3d

Trzeci dzień ukraińskiej dramy na X. Czytam z dużą dozą cierpliwości te wpisy, no ale niektóre to już szczyt bezczelności. Rzplita jako brutalny kolonizator. II RP jako okupant Galicji Wschodniej. Piłsudski jako likwidator ukraińskiej państwowości. Armia Krajowa jako zbrodnicza organizacja. Zakierzonia jako terytorium do odzyskania. Bynajmniej nie są to anonimowe konta, ale rozpoznawalne osoby z ukraińskiego social media. Myślałem, że przez ostatnie 30 lat Ukraińcy trochę oswoili się z tym, że historia i relacje międzynarodowe nie kręcą się wokół jedynie słusznej wizji Kijowa, ale widzę, że grubo się myliłem. Pod niektórymi względami nie widzę żadnych różnic z tępą kremlowską propagandą. Gra dokładnie na tych samych nutach. Ja naprawdę rozumiem, że Ukraina jest obecnie w bardzo trudnej sytuacji i niektórym puszczają nerwy, ale są pewne granice dobrego smaku. Jak mamy rozmawiać o budowaniu dobrosąsiedzkich relacji i bezpieczeństwa w regionie, skoro Polska domaga się upamiętnienia tragicznych ofiar, co naprawdę nie wymaga za wiele wysiłku, podczas gdy z Ukrainy płynie zwyczajnie ściek jakichś absurdalnych pretensji o to, że w Polska nie podała Ukrainie wszystko na tacy i sama nie położyła się do grobu? Niestety, ale Polakom i polskim władzom przyda się trochę otrzeźwienia. Nie ma sensu teraz obijać się od ściany do ściany, tym bardziej działać w akcie gniewu, bo nie na tym polega mądra polityka zagraniczna, ale musimy jako naród trochę przewartościować swój stosunek do Kijowa. Bo o ile nigdy nie wierzyłem w miłość między naszymi narodami, tak chłodna transakcyjność chyba będzie najuczciwszym podejściem. #Ukraina #Polska #Historia

Piegziu 3d

Pachnie mi tu typowym chłopskim rozumem, tylko w dżenziarskiej wersji pt. „robię risercz na Tiktoku”. Jakkolwiek nie jestem fanem „zestawiania” narodów, bo tego nijak nie da się ugryźć bez poważnych badań w wielu dyscyplinach, a do tego współczesne społeczeństwa zmieniają się szybciej niż ktokolwiek przypuszczał, lecz na płaszczyźnie podstawowych faktów historycznych można spokojnie zaryzykować tezę, że Polacy mają drastycznie inną świadomość niż Ukraińcy. 1) Polska przez większość swojego istnienia miała państwo, instytucje, system prawa i podmiotem na arenie międzynarodowej. Nie jest istotne jak to oceniamy współcześnie, ale państwowość Polski, a potem jej utrata, stworzyły bardzo specyficzny model świadomości narodowej. 2) W przeciwieństwie do Ukrainy, polskie społeczeństwo zbudowane na modelu kultury szlacheckiej/ziemiańskiej, która bardzo zgrabnie przyjęła się wśród większości mieszczaństwa i uwłaszczonego chłopstwa. Nie oznacza to bynajmniej, że porzuciliśmy chłopskie zwyczaje i nie ma w Polsce chłopskiej mentalności, ale nie bez powodu wśród Ukraińców i Rosjan występuje termin „polskiego Pana”, który nawet jak nie nic wspólnego ze szlachtą, zawsze odpowiedzialny jest za wyzysk ruskiego ludu. 3) Polska i Polacy poza drastycznymi przypadkami części zaborów (zwłaszcza po powstaniu styczniowym) oraz drugiej wojny światowej, zawsze byli uważani za historyczne państwo i naród. Nie musimy co do zasady udowadniać nikomu, że nie jesteśmy Rosjanami albo że byliśmy państwem w takim i takim okresie historii. Obecna sytuacja pracuje na korzyść Ukraińców i ich światowej odbioru jako narodów. Nie zmienia to jednak faktu, że Polacy są lata świetlne do przodu w kwestii międzynarodowej świadomości. Nawet jak boimy się utraty niepodległości lub suwerenności, to dyskurs wokół Polski ma zupełnie inny charakter. 4) Polacy mają jeden dominujący język, ściśle powiązany z narodem i historią. Nie zostaliśmy nawet częściowo zrusyfikowani, nie musimy wybierać między rosyjskim a polskim, a nawet nie musimy oczyszczać polskiego z rosyjskich naleciałości lub kalek. Nie ma nic złego w tym, że rosyjski jest pierwszym językiem dla części Ukrainców, ale ma to daleko idące konsekwencje dla kształtu społeczeństwa. Taki problem w Polsce jest totalną abstrakcją. 5) Jakkolwiek byliśmy satelitą Moskwy po drugiej wojnie, nigdy nie doświadczyliśmy tak brutalnej sowietyzacji. Łącznie 65 lat dla większości Ukrainy i 45 dla zachodniej części to de facto 3/4 pokolenia trwale wychowane w koszmarnym ustroju, który zabijał poczucie odpowiedzialności za państwo i praworządności. Tutaj nie mam zamiaru się rozwijać, bo każdy kto choć trochę zna historię, to wie o czym mówię. Dlatego jak słyszę, że Polacy i Ukraińcy „są tacy sami”, to od razu wiem, że mam do czynienia z osobą, która w życiu nie skakała się przeczytaniem choćby jednej książki historycznej bądź jej refleksje zamykają się na powielaniu opowieści przy piwie i kiełbasie na sobotnim grillu u Zenona. #Polska #Ukraina #Historia

Piegziu 4d

Ale jaka jest moja wersja historii Ukrainy? Bo nie za bardzo rozumiem o czym tu dyskutować. Miałem już wiele rozmów z Ukraińcami. Ale ciągle nie mogę przeboleć tego, że nawet moi ukraińscy studenci w Edynburgu, gdzie w zasadzie byliśmy gośćmi w obcym kraju, nosili uważali UPA za bohaterów bez absolutnej skazy. Uczę prawa, więc nie nie mam przestrzeni na historyczne dyskusje w czasie ćwiczeń czy seminariów (na wykładzie kompletnie unikam), niemniej gdy usłyszałem od jednego ogarniętego studenta z Żytomierza, że rzeź wołyńska wymyśliła „sowiecka prowokacja” albo propaganda, ale Armia Krajowa „walczyła głównie z Ukraińcami”, to mi ręce opadły. Tego naprawdę nie da się obronić. #Historia #Ukraina #Edukacja

Piegziu 5d

Nie spodziewałem się, że mój wpis przyciągnie aż tylu komentujących Ukraińców. To też ciekawe jak są nastawieni konfrontacyjnie, jak czują się lepsi od Polaków, a jednocześnie jak nie znają własnej historii lub za wszelką cenę wypierają prawdę. Rozumiem interesy i uczucia narodowe w czasie wojny, wewnętrzne rozgrywki Zełeńskiego, no ale jako Polak i potomek ofiar UPA z Galicji Wschodniej nie mogę myśleć po ukraińsku. Przepraszam bardzo, jestem otwarty na historyczne pojednanie, ale są pewne limity altruizmu i empatii. 🤷‍♂️ W sumie to coraz bardziej wątpię czy nadają się do Unii Europejskiej z takim podejściem. ☹️ #Polska #Ukraina #Historia

Piegziu 6d

Czemu Zełeński w zasadzie to robi? To jest jakaś forma testowania polskiej i międzynarodowej reakcji? Totalna ignorancja? Potrzebuje za wszelką cenę zwrócić uwagę na Ukrainę? Może za mało ma problemów i szuka nowych? Czy naprawdę jest na to jakieś logiczne uzasadnienie? 🤔 #Ukraina #Zeleński #Polityka

Piegziu 7d

Problemem nauk społecznych i humanistycznych (nie tylko w PL) jest to, że naukowców coraz rzadziej charakteryzuje naturalna, niewymuszona ciekawość świata, co moim zdaniem jest esencją nauki. Widzę zamiast tego coś odwrotnego - traktowanie nauki jako typowej kariery dla tytularnego prestiżu, sposobu na ucieczkę przed odpowiedzialnością i flexowania się nad innymi. Przy okazji zauważam też pierwsze objawy systemowego odklejenia: “badam, więc mi się należy”, “zrobiłem doktorat, więc jestem lepszy”, “jestem za demokracją, ale gardzę ludźmi gdy nie rozumieją moich badań” albo “popularyzacja jest dla plebsu”. A to moja luźna obserwacja na przykładzie kilku krajów. Nie piszę oczywiście o zasadzie, ale trendach: Młodzi ludzie robią doktorat, aby pracować na uczelni albo żeby mieć stopień naukowy. Nie dlatego, że autentycznie ich coś interesuje i chcą to zbadać. Wielu doktorantów nawet nie potrafi wskazać czemu akurat się zajmuje tym tematem i dlaczego jest on społecznie ważny, ale wie, że chciałoby zostać na uczelni i aplikować o granty badawcze. Naukowcy piszą artykuły głównie po to, aby odbębnić punkty lub zrobić awans zawodowy. Wielu naukowców pisze zwyczajnie z przymusu, bo taka jest systemowa presja. Albo boją się, że jak napiszą 10 a nie 15 artykułów, to dostaną negatywa w postępowaniu habilitacyjnym. Naukowcy nie szukają sposobów jak zwiększyć swoją efektywność i stać się lepszym badaczem, ale idą w utarte schematy. A potem są zdziwieni, że są niekonkurencyjni. Zmarnowałem już dziesiątki tysięcy znaków na X na temat tego, że żaden naukowiec nie życzy sobie, aby ktokolwiek regulował jego czas pracy (nawet dla własnego dobra), rozliczał z planów naukowych w ramach systemu motywacyjnego albo raz na jakiś czas wyrywał z comfort zone. Praca na uczelni z definicji ma być bezpieczna, gdzie przez 40 lat robi się wszystko po swojemu i bez nadzoru z góry. Naukowcy są też niestety pozerami. Co przez to mam na myśli? Zamykają się w swoich wąskich dziedzinach i celowo używają skomplikowanego języka. Nie wychodzą do ludzi, aby tłumaczyć im co robią. Ślepo wierzą w to, że publikacja w znanym journalu po angielsku = nauka. Albo że ranking uczelni, na której pracują definiuje sukces naukowy. Są jeszcze osoby, które łudzą się, że jak się dosypie pieniążków lub trochę podłubie w listach czasopism, to naukę się naprawi. Ja niestety już w to nie wierzę. Może jestem pesymistą, może zostanę za to ukamienowany i scancellowany przez środowisko naukowe w Polsce, ale potrafię wymienić dosłownie tylko kilka osób, które faktycznie podjarane są badaniami naukowymi dla samych badań. Coraz mniej mam ciekawych dyskusji o prawie lub historii, a coraz więcej grzecznościowych networkingow, przeciągania liny kto jest lepszy albo jakie obecnie są programy grantowe. Jak mam jechać na konferencję naukową, to już czuje się w środku chory i wiem, że robię to dla własnej kariery a nie nauki per se. #nauka #badania #edukacja

Piegziu 1w

Niemcy tragicznie wyszli na drugiej wojnie światowej. To fakt, a nie ocena. A te januszowe teksty o tym „może i przegrały, ale jednak wygrały”, które fajnie brzmią przy piątym browarze na imprezie u Ziutka, można wsadzić między bajki. W wyniku drugiej wojny światowej Niemcy: - utraciły 25% terytorium państwa - utraciły 30% historycznego terytorium etnicznego - na trwałe pogrążyły możliwość politycznej unifikacji z Austrią - na trwale „oderwały” od siebie ludność Alzacji i Lotaryngii, które opowiedziały się za Francją - straciły minimum 6 milionów ludzi, w większości mężczyzn w wieku produkcyjnym - zostały kolosalnie zniszczone w wyniku bombardowań strategicznych, nie tylko jak chodzi o obiekty przemysłowe, ale też te o znaczeniu historycznym - zostały rozgrabione przez Sowietów w części przez nich zajętej - zostały podzielone na dwa państwa, z których jedno do dzisiaj odczuwa tego skutki, pomimo gigantycznych inwestycji z drugiej części, i nie widać za bardzo szans na odwrócenie historii - zostały top 1 pariasem na świecie, co ma duże przełożenie na zdolności niemieckiej dyplomacji, zdolności militarnych i polityków w kraju Gdyby zastosować jakikolwiek model rozwojowy w historii alternatywnej dla Niemiec w granicach z 1937 roku (czyli sprzed Anschlussu), to jako Polska mielibyśmy dzisiaj kompletnie przejebane. Proszę mi wybaczyć to przekleństwo, ale naprawdę nie trzeba być wróżbitą Maciejem albo wielkim historykiem, aby zrozumieć jak potężny potencjał miały Niemcy przed drugą wojną światową i jak bardzo został wykastrowany przez głupią chęć Hitlera do wywrócenia światowego porządku do góry nogami. A jeszcze bardziej jest to przerażające jak sobie uświadomimy, że III Rzesza w granicach z 1937 roku była cienkim Bolkiem dla aliantów w porównaniu do analogicznego potencjału Cesarskich Niemiec z 1914 roku. #IIWojnaŚwiatowa #Historia #Niemcy