BETA nonprofit public democratic european moderated

Piegziu

20 posts

Piegziu

Mentions and quotes
Polish legal scholar
Piegziu 3h

What do you think, which one of the allies will the Ukrainians argue with next time? Who will the roulette of unscaled heroes saving the Milky Way from the Space Fleet of the Russian Federation fall on? (translated)

Piegziu 5d

Krytykowanie czytelnictwa i książek, powielane ostatnio przez “oświeconych inteligentów” monetyzujących swoje jestestwo na YT, to doskonały zabieg marketingowy i podprogowa samoobrona. Kto czyta, ten wie, jak uboga w wiedzę jest paplanina, którą wciska się nam na każdym kroku. #czytelnictwo #książki #edukacja

Piegziu 6d

Moja ulubiona sprawa, to facet, który powołał się w swoim doktoracie na prywatne spotkanie w ważniakami z Waszyngtonie. Dziwnym trafem identyczne dialogi opisał kilka lat wcześniej pewien amerykański autor w swojej książce. No i do dziś nie wiem, komu mam wierzyć. 🤔 #kultura #dyskusja #literatura

Piegziu 6d

Największą bolączką obecnego systemu w Polsce nie są nawet słabi doktoranci, bo takich znajdzie się w każdym kraju, ale kompletny brak odpowiedzialności promotora za wypuszczenie kolejnej osoby bez dogłębnego wprowadzenia merytorycznego, warsztatowego i kontroli samej rozprawy doktorskiej. Nie mam złudzeń, że promotor powinien posiadać absolutnie całą wiedzę wszechświata i wyłapywać każdy przepisany fragment, ale niektóre rozprawy aż same się proszą, aby nieco bardziej podłubać, wyrywkowo posprawdzać niektóre przypisy, a w ostateczności nawet umówić się z doktorantem na rozmowę w cztery oczy i zapytać wprost: “Czy jest coś, o czym powinienem wiedzieć w tym momencie i co jeszcze da się naprawić?”. Życie było dla mnie o tyle łaskawe, że mój polski promotor, prof. Górnicki, nigdy nie właził mi z butami z doktorat, ale widział, że muszę jechać do Japonii, aby napisać coś prawdziwie naukowego. A nawet nie mając fizycznej możliwości sprawdzenia moich analiz z japońskich tekstów źródłowych, ustaw i opracowań, dokładnie przeczytał mój pierwszy draft i zaproponował szereg wartościowych poprawek. Miałem już wtedy relatywnie spore doświadczenie w pisaniu, ale szczerze powiedziawszy to też brakowało mi naukowego sznytu. Były prawidłowe metody, aparat pojęciowy, warsztat, pytania badawcze, no ale właśnie… nie umiałem dobitnie podkreślić tezy. Gdzieś tam przewijało się to we wstępie i zakończeniu, ale gdybym tego nie poprawił według jego zaleceń, możliwie że też musiałbym się dzisiaj tłumaczyć. A z pewnością nie wydałbym swojej rozprawy w Leiden University Press. Na przysłowiową “drugą nóżkę” miałem japońskiego promotora, tu na miejscu w Tokio, który o ile nie był specjalistą w moim temacie, przydzielił mi dwóch wspaniałych młodszych profesorów. Każdy z nich mocno pokreślił mi fragmenty analityczne, które dodatkowo prezentowałem co dwa tygodnie. No i tak minęły dwa lata… Żeby było śmieszniej, to gdy złożyłem doktorat jako propozycję książkową do Leiden, to wydawca zatrudnił dwóch innych recenzentów zewnętrznych ze Stanów z doświadczeniem zawodowym i naukowym z japońskiego prawa i dopiero na podstawie ich rekomendacji, zdecydował się wydać pracę, oczywiście po ponad dwóch miesiącach prac redakcyjnych i polerowania tekstu. Wniosek jest taki, że gdybym nie miał nad sobą ludzi i procedur krajów cywilizowanych naukowo, mój doktorat byłby co najwyżej przeciętny. Mimo, że od zawsze walczę z odtwórczością, sama świadomość nie jest wystarczająca, aby przejść przez pewne etapy bez kontroli i nadzoru. U nas w Polsce tymczasem tego zwyczajnie nie ma. Nie mówię, że zawsze i wszędzie, bo to byłoby niesprawiedliwe, ale systemowa bylejakość i brak odpowiedzialności promotora dokładnie tworzą takie historie, jakich jesteśmy ostatnio świadkami. #Nauka #Doktorat #Edukacja

Piegziu 1w

Widzę, że pedagogika programowanego wstydu narodowego i pseudonaukowa narracja o zjawiskach, których się nie rozumie, polewana obficie sosem z “zachodniego profesora”, ma się u nas nieźle. Tak jest. Biczujmy się sami, żeby inni coś sobie o nas nie pomyśleli. 🤗 https://t.co/VdCJEWhLbn #pedagogika #narracja #wstyd

Piegziu 1w

Dobra, to już przegięcie. Sam fakt, że muszę stawać w obronie UK po ucieczce z tego kraju jest dla mnie żenujący. Na Wyspach są duże dysproporcje majątkowe. Jest sporo patologii, zwłaszcza w miastach. Ale nawet słabo ogarnięty życiowo Brytyjczyk, zarabiający minimalną (czyli jakieś 6,5% pracującego społeczeństwa), ma miesięcznie £1800 na rękę. Nie ma z tego nie wiadomo jakiego bajlando, ale statystyki podają, że pokrywa to ~80% kosztów życia (oczywiście poza Londynem). W Polsce minimalna na rękę to 3500 złotych i zarabia ją 20% pracujących. Nie żyje w Polsce od prawie dekady i ciężko mi się wypowiadać o kosztach życia. Mimo wszystko, gdy odwiedzam sporadycznie polskie miasta, to jestem w szoku, jak wszystko jest horrendalnie drogie. Nie chce zabierać ostatecznie stanowiska, ale fakt, że w UK mówi się od kilku lat, że jest „dramatic crisis” związany z „cost of living”, a w Polsce niby jest tak dobrze i już przeganiamy UK per capita, jest naprawdę znamienny. #UK #Polska #życie

Piegziu 1w

Dlatego tak śmieszą mnie teksty o rychłym zrównaniu polskiej gospodarki do brytyjskiej czy choćby japońskiej, patrząc przez pryzmat PKB PPP per capita. Aby osiągnąć przeciętny poziom zamożności na zachodzie, wypracowany wiekami, nie wystarczy ostatnie 35 lat większych cyferek. https://t.co/KUJLmuP6B4 #gospodarka #PKB #Polska

Piegziu 1w

Cała ta drama z doktoratem Jakuba Wiecha niestety jest kolejnym dowodem na to, że polska nauka zżerana jest od środka problemami organizacyjnymi i funkcjonalnymi, których w żaden sposób nie idzie rozwiązać jedynie postulatem „dofinansowania”. Według wiedzy na dzień dzisiejszy możemy już zidentyfikować następujące problemy: - Doktorant był źle prowadzony przez promotora. - Doktorant nie został należycie zapoznany z metodologią pracy naukowej i nie wypracował przez lata krytycznego warsztatu badawczego. - Doktorat przeszedł przez system antyplagiatowy, mimo że ma mocno wątpliwe fragmenty. - Recenzenci byli nad wyraz optymistyczni i nie pokazali widocznych na pierwszy rzut oka wad rozprawy; nie po to, aby ją „uwalić”, ale sprawiedliwie ocenić. - Prawdziwa próba weryfikacji doktoratu, która też wymaga kontroli, została sporządzona w dużej mierze przez model AI, a nie człowieka, który dogłębnie przeczytał rozprawę i ją rozumie jako naukowiec. - Doktorant był maglowany 6h (sic!) na obronie, aby czterech członków komisji, czyli względna większość, wstrzymało się taktycznie od głosu (sic!). - Podczas obrony dochodzi do serii skandalicznych wpisów jakiegoś frustrata na X, który o ile ma nawet prawo prywatnie nienawidzić Jakuba Wiecha, tak jego obecność na tym wydarzeniu jest cyrkiem dla małp a nie rzetelną próbą naukowej debaty. - Ostateczna decyzja o nadaniu stopnia naukowego zostanie podjęta w kuluarach naukowych i niezależnie od prób ujawnienia szczegółów, będzie już na zawsze budziła poważne kontrowersje; nie bez przyczyny. Najgorsze jednak jest to, że większość ludzi ma w dupie poziom nauki i doktoratów, naukowcy w Polsce o tym doskonale wiedzą, dlatego powstał taki system, którego funkcje kontrolne działają z czystego przypadku albo jako element gry personalnej. Jeśli to nie jest bantustan w sercu Europy, to powiedzcie mi co nim jest. #nauka #doktorat #Polska

Piegziu 2w

Kiedyś szkoccy koledzy z pracy się mnie pytali która grupa budzi w Polsce największą niechęć i jednoczenie jest ona impregnowana na krytykę. Nie wiedziałem co powiedzieć i jest mi wstyd, bo odpowiedz wydaje się oczywista. #Polska #Kultura #Społeczeństwo

Piegziu 2w

Teraz szybko trzeba przemianować Sosnowiec na Trumpowiec. Taka okazja, aby z najbrzydszego miasta w Polsce zrobić światową metropolię, już nigdy się nie powtórzy. #Sosnowiec #Trumpowiec #metropolia

Piegziu 2w

Mam jedno pytanko do szerszej grupy osób. Po co w ogóle Wy (celowo piszę w liczbie mnogiej, bo to nie pierwsza afera naukowa tego typu) robicie te całe doktoraty skoro: - szczerze nie interesuje Was ani nauka ani badania per se - nie macie pomysłu na wkład twórczy i rozwiązanie oryginalnego problemu - nie lubicie pisać dłuższych tekstów - nie ma po nim żadnej większej kasy w robocie - nie ma po nim pracy na uczelni - nie daje obecnie żadnego prestiżu społecznego - nie świadczy obecnie o większej wiedzy lub kompetencjach - dopisywanie sobie dwóch literek przed nazwiskiem jest żenujące - to przeważnie strata czasu i lepiej nauczyć się w zamian solidnych podstaw nowego języka obcego lub nawet nie wiem, nowych kroków do salsy i rumby Ja naprawdę rozumiem, że zmieniają się czasy i wszystko przychodzi ludziom coraz łatwiej, ale doktorat to nie jest grubsze analityczne wypracowanie. Serio, dzisiaj bardziej opłaca się napisać dobrą książkę publicystyczną, lekkim piórem, z pasją i zacięciem. Jak się dobrze sprzeda, to przynajmniej jest z tego kasa i rozpoznawalność. Doktorat przy braku zacięcia naukowego to rąbanie kamieni po to, aby ktoś na końcu powiedział, że nie o to chodzi. #doktorat #nauka #uzyskiwaniekompetencji

Piegziu 2w

Polacy prują się na własnych polityków, ale są od nich jeszcze głupsi i mniej zaradni, przynajmniej życiowo. Raz, że ich wybierają. Dwa, że dużo narzekają, ale nie mają tyle odwagi, aby coś samemu zmienić. Płaku płaku i tak mija kolejna era kanapowych bezimiennych ekspertów. #Polska #Polityka #Społeczeństwo

Piegziu 3w

Merkel poległa na wielu polach, ale bankructwo jej rosyjskiej polityki najlepiej oddaje to, że dostawała zewsząd sygnały „to się nie uda”. Nie tylko od życzliwych jej ludzi, ale i samego Putina. Ona tymczasem wierzyła, że wie wszystko najlepiej i przechytrzy lisa w jego kurniku. https://t.co/r4gyRkJLkP #Merkel #Polityka #Rosja

Piegziu 4w

Niezwykle cieszy mnie to, że w końcu zaczęto intensywnie walczyć z pseudonaukowymi narracjami, które zostały wymyślone jako element gry politycznej, a nie autentyczna chęć poznania historii własnego państwa i jego modelu społeczno-gospodarczego. Nawet gdy przyjmiemy, że Rzeczpospolita była złem wcielonym, bo oczywiście takich głosów w Polsce nie brakuje, to żadna współczesna teoria kolonialna nie znajduje zastosowania w jej przypadku. Owszem, naciągając maksymalnie do granic możliwości aspekt zaludniania południowo-wschodniego pogranicza, dosłownie jak gumkę od majtek na czoło, można doszukać się elementów kolonizacyjnych, ale dalsza analiza pokazuje, że w dalszym ciągu brakuje: - podstawowej relacji metropolia-kolonia - kolonialnego statusu ruskich elit - wyraźnej dychotomii narodowej - elementu kolonizującego i równolegle zależnego od kolonizatora Nawet pańszczyzna i powstanie wielkich latyfundiów magnackich nie jest równoznaczne z kolonizacją, lecz co najwyżej feudalnym modelem stosunków własnościowych i gospodarczych, który również występował wówczas pod Krakowem, Budapesztem, Pragą lub nawet na Sycylii. A szukanie na siłę w historii przykładów do rozciągania określonych tez i współczesnego aparatu pojęciowego na zjawiska z grubsza odmienne, “bo taka moda”, to dokładnie zaprzeczenie nauki i promowanie chłopskiego rozumu. #historia #nauka #pseudonauka

Piegziu 4w

Pojawiło się trochę odpowiedzi sugerujących, że krytyka JB bierze się z osobistej niechęci, bo nie ma żadnych merytorycznych argumentów przeciwko jego słowom. Obiecałem sobie nie tykać tematu fantazji JB, ale debata w K0 doskonale pokazuje właśnie jego ignorację historyczną. Pytania i komentarze, które wypowiada, są albo typowym historycznym prezentyzmem albo już dawno zostały wyjaśnione lub obalone naukowo. Przy czym nawet nie trzeba specjalnie siedzieć w nauce, aby znać kilka najważniejszych i powszechnie uznanych książek na krzyż. -> JB zarzuca Hitlerowi, że jego polityka rasowa doprowadziła do klęski w Rosji, a stare "kajzerowskie" elity miały rację. Wszystko to pięknie wygląda na papierze jako suchy argument, ale właśnie bez jego polityki w latach 1935–1941 Niemcy nigdy nie zaszłyby tak daleko. Bynajmniej nie chodzi jedynie o mobilizację państwa totalitarnego, ale o kompletne przełamanie dotychczasowych szlaków dyplomatycznych i porządku międzynarodowego. Właśnie ta bezwzględna elastyczność i gotowość do stawiania wszystkiego na jedną kartę odróżniały go od konserwatywnych dyplomatów. Podczas gdy elity kajzerowskie dbały o pozory prawa międzynarodowego, Hitler traktował traktaty wyłącznie jako instrumenty taktyczne. Łamiąc ustalenia z Wersalu, bezczelnie testował bierność Zachodu, co przyniosło mu bezkrwawy Anschluss i triumf w Monachium. Pakt RM był majstersztykiem cynicznego pragmatyzmu, bo oddalił widmo wojny na dwa fronty i dał czas na zmiażdżenie Francji. Hitler jak hazardzista: dopóki rywale grali według starych reguł dyplomacji, jego paranoiczna konsekwencja i absolutny brak hamulców moralnych zapewniały Niemcom pasmo nieprawdopodobnych zwycięstw. Model wojny totalnej, który przyjął, w tym łamanie wszelkich norm w relacjach, był immanentną cechą niemieckiego państwa w tamtym czasie, które nie szło po "jakieś ziemie na wschodzie", ale po kompletną dominację i budowanie nowego świata. Niemcy do czerwca 1941 miały jasne doświadczenie: nasza strategia działa, dopóki trzymamy wszystkich ostro za twarz na wschodzie, dając wentyl bezpieczeństwa w okupowanych krajach zachodu. Tak więc kajzerowscy wojskowi mogli proponować złagodzenie polityki rasowej na wschodzie, ale była ona też jednym z głównych motorów napędowych niemieckiej gospodarki. Bezprecedensowy rabunek dawał Niemcom znacznie mocniejszy zastrzyk niż liczenie na państwa satelickie (które i tak musieliby mocno utrzymywać) w odległej perspektywie. Wojna na wschodzie i tak miała trwać max. rok, więc kto w takich warunkach chciałby dzielić się łupami z narodami uważanymi za podludzi? -> JB oskarża Becka, że nie grał na czas z Gdańskiem To już jest oczywista nieprawda, którą dawno temu obalił prof. Kornat w swojej rewelacyjnej monografii. Polska dyplomacja lawirowała tak długo, jak się dało, ale Niemcy nie chcieli być zwodzeni. Na przełomie 1938/1939 doszło do przesilenia, a Berlin zażądał od Warszawy jasnej deklaracji w sprawie dołączenia do paktu antykominterowskiego. Nie było już wówczas żadnego luzu na przeciąganie. Sygnały płynące od Hitlera były jasne: albo jesteście z nami, albo przeciwko nam. Na popacie ustaleń prof. Kornata mogę powiedzieć, że moje badania nad polityką zagraniczną Japonii w 1939 roku dokładnie pokazują tragizm Polski. Tokio bardzo chciało pogodzić Berlin i Warszawę, wciągając tę drugą do paktu antykomiternowskiego. Ostatecznie okazało się, że Hitler nie miał za grosz elastyczności. Nie chciał polubownie załatwić sprawy Gdańska, nie chciał słyszeć o żadnej samodzielności politycznej ani wojskowej Polski. Wszystko miało być ściśle podporządkowane Niemcom i ich celom strategicznym. Z tego też powodu Japończycy ostatecznie odpuścili mediację w maju 1939 roku, widząc, że niczego nie ugrają, bo Hitler dąży tak czy inaczej do wojny z Zachodem, na którą Polska nigdy się nie zgodzi. -> Krytyka polegania Becka na Brytyjczykach jako wyraz braku zmysłu politycznego Tutaj nawet nie wiem, jak mam to komentować. A na kim mieliśmy polegać? Na Niemach? Na Związku Radzieckim? W ówczesnej układance politycznej świat dzielił się wyraźnie na dwa obozy: jeden pragnący utrzymać porządek wersalski, a drugi dążący do jego obalenia. Chyba nie muszę udowadniać Panu geopolitykowi, że jakakolwiek zmiana korzystna dla Niemiec w tamtym czasie była niekorzystna dla Polski. Będąc efektywnie między dwoma najgroźniejszymi systemami totalitarnymi, które nawet nie chciały nas podporządkować w starym stylu, ale po prostu zniszczyć i przeżuć, trwanie przy historycznym sojuszu z Francją, wspartą przez drugie mocarstwo świata, czyli UK, było najlepszym, co mogło spotkać Polskę w tamtym czasie. A gdy do tego dodamy fakt, że za UK mocno stały Stany Zjednoczone (a jednocześnie mocno przeciwko Niemcom), sprawa niepodległości Polski zyskiwała zupełnie inny wymiar. -> Krytyka elit II RP, że "uciekły na zachód" i "powinny zginąć na miejscu" To już zupełna romantyczna odklejka. Skoro JB jest taki "honorowy", to dlaczego nie popełni "medialnego seppuku" w związku z przypisaniem sobie cudzych ustaleń naukowych w swoim doktoracie, a następnie cwaniackim rozgrywaniem sprawy przez kruczki administracyjnoprawne? Czemu, skoro uznaję lud za naczelnego suwerena, nie zgodzi się na to, aby lud ocenił materiały, które przygotowałem do postępowania w sprawie odebrania doktoratu? Ale odnośnie historii, rozumiem, że JB uciekają takie szczegóły jak to, że odnotowaliśmy następujące przypadki "braku honoru" w następujących krajach napadniętych przez Niemcy: Norwegia – król Haakon VII wraz z rządem Johana Nygaardsvolda ewakuowali się w czerwcu 1940 r. do Londynu po zaciętych walkach w kraju. Stamtąd zarządzali potężną norweską flotą handlową, która miała kluczowe znaczenie dla alianckich dostaw. Holandia – królowa Wilhelmina oraz gabinet premiera Dirka Jana de Geera uciekli do Londynu w maju 1940 r. natychmiast po ataku Niemiec. Z uchodźstwa zarządzali bogatymi zasobami kolonialnymi, w tym Holenderskimi Indi­ami Wschodnimi. Belgia – premier Hubert Pierlot i jego rząd przenieśli się najpierw do Francji, a po jej upadku do Londynu. Co ciekawe, król Belgów Leopold III postanowił zostać w kraju pod okupacją, co wywołało głęboki kryzys polityczny. Rząd w Londynie kontrolował https://t.co/tO9bdtkIWh. Kongo Belgijskie i tamtejsze strategiczne surowce. Luksemburg – wielka księżna Szarlotta i rząd Pierre'a Duponga ewakuowali się w maju 1940 r. przez Francję i Portugalię do Londynu. Francja (Komitet Wolnej Francji) – po kapitualcji rządu Vichy, generał Charles de Gaulle odleciał do Londynu, gdzie stworzył ruch France Libre (Wolna Francja). Choć nie był to z początku formalny rząd uznawany przez wszystkich, z czasem przekształcił się w Tymczasowy Rząd Republiki F Czechosłowacja – Edvard Beneš utworzył Czechosłowacki Komitet Narodowy w Paryżu, a po upadku Francji przeniósł się do Londynu, gdzie brytyjski rząd oficjalnie uznał jego gabinet za legalną reprezentację Czechosłowacji. Grecja – po ataku Niemiec w kwietniu 1941 r. król Jerzy II i rząd Emmanouila Tsouderosa ewakuowali się najpierw na Kretę, a potem do Kairu i częściowo do Londynu. Jugosławia – po błyskawicznej inwazji Osi w kwietniu 1941 r. młody król Piotr II wraz z rządem Dušana Simovicia uciekli przez Grecję i Kair do Londynu. Na koniec mojego wywodu muszę zgodzić się z JB w jednej zasadniczej kwestii. III RP nie przeprowadziła pełnej transformacji w kierunku cywilizowanego państwa prawa i społeczeństwa obywatelskiego. Doskonałym tego przykładem jest właśnie kariera "ekspercka" JB. Człowieka, który nałogowo kłamie, zmyśla jak najęty i nie umie przekazać prostej myśli bez używania dekoracyjnej nowomowy. Jego aktywność to esencja bylejakości III RP. Czyli nieważne co mówi i z czego to bierze, ale ważne jakie robi wrażenie, jak wygląda, kogo zna i gdzie się wkręci. Nawet jego doktorat z wolnej stopy, gdzie w polskich realiach zasadniczo kupowało się stopień naukowy za ok. 30-50k PLN to jedna wielka kompromitacja, której nie zamiecie pod dywan, niezależnie od tego jakie będzie stosował kruczki prawne. Jeśli Pan Redaktor @BogRymanowski lubi ciekawe tematy i zależy mu na prawdzie, bardzo chętnie przekażę komplet materiałów dowodowych w sprawie postępowania o odebranie stopnia doktora. Niech sobie wszyscy w Polsce popatrzą, jaki to "doktorat" powstał spod klawiatury naszego ancymona. #historia #debatapubliczna #polityka

Piegziu 4w

Jakby to napisać dyplomatycznie… Problemem JB jest jego przekonanie o nieomylności i posiadaniu tajemnej wiedzy w wielu dziedzinach na podstawie… no właśnie na podstawie w zasadzie czego? Ten człowiek przecież niczego nie bada twórczo, uczciwie nie zgłębia do jądra problemu, a jego książki to czysta grafomania i strumień samoświadomości. Piszę to po przeczytaniu pięciu prac, gdzie moja lista zarzutów jest znacznie dłuższa, ale to nie pora na to. Nie chce już wracać do znanego problemu przypisywania sobie cudzych ustaleń naukowych, ale zwyczajnie w świecie JB ma bardzo mgliste pojęcie o historii jako takiej. Może nawet *coś tam czytał*, ale jego mózg selektywnie wybiera sobie informacje pod określone tezy. No i istotnym czynnikiem jest twórcza modyfikacja tego w oparciu o głębokie przekonanie, że jego wnioski są słuszne i odkrywcze. Trudno JB nazwać naukowcem, bo nauki nie uprawia, ale nawet jako popularyzator po prostu przepada w przedbiegach. Ten człowiek autentycznie nie zna podstawowych faktów, notorycznie zmyśla, no i żyje sobie w bańce, że coś tam wykoncypował twórczego. Ale na obronę JB muszę powiedzieć, że to wszystko jest i tak jego wielkim sukcesem marketingowym. Idealnie wpisał się w model postkomunistycznego kraju z upośledzonymi neokolonialnymi elitami i aparatem państwowym. Dokładnie takich mamy „ekspertów” jaki mamy poziom nauki, akceptacji dla bylejakości i systemu kontroli społecznej, a właściwie jej braku. Witajcie w Polsce 2026, gdzie stary profesor komuch ma więcej w głowie niż cwaniaczek w skórzanej kurtce, który używa co drugie zdanie zwrotów, których nie rozumie 90% ludzi. #nauka #polska #kultura

Piegziu 4w

Mocne i potrzebne wystąpienie — pamięć o Westerplatte to dla nas wszystkich przestroga, że wolność nie jest dana raz na zawsze. Zgadzam się z tym, że agresor dzisiaj ma imię i nazwisko: Rosja odpowiada za barbarzyńską inwazję na Ukrainę i my, jako część demokratycznej wspólnoty, mamy obowiązek okazać jej solidarność. Jednak solidarność to nie tylko retoryka. Potrzebujemy konkretnych działań: skoordynowanej pomocy humanitarnej i finansowej dla Ukrainy, realnego wsparcia obronnego i szkoleniowego, zabezpieczenia energetycznego na nadchodzącą zimę oraz uczciwego podziału kosztów przyjmowania uchodźców. Musimy też wzmacniać odporność społeczeństwa — walczyć z dezinformacją, chronić media niezależne i inwestować w cyberbezpieczeństwo. Ważne też, by ostrożnie podchodzić do narracji o „samoobronie” — wzmocnienie państwa nie może oznaczać militaryzacji życia publicznego ani ograniczania praw obywatelskich. Apeluję o rzetelne wyjaśnienie doniesień o sabotażach, bez nakręcania paniki czy szukania kozłów ofiarnych. Solidarna Europa powinna łączyć determinację w obronie wartości z odpowiedzialną polityką dyplomatyczną — sankcje wymierzone w reżim, a nie w ludność cywilną, pomoc humanitarna i jednocześnie gotowość do negocjacji, gdy tylko warunki na to pozwolą. Westerplatte uczy nas, że nie możemy polegać wyłącznie na bohaterstwie — to znaczy inwestować zarówno w obronność, jak i w społeczeństwo: zdrowie, edukację, spójność społeczną. Tylko taka Polska — silna, demokratyczna i solidarna — będzie wiarygodnym partnerem w obronie wolnego świata.

Piegziu Aug 30

Na pierwszym roku prawa miałem przedmiot "Łacina dla prawników", który prowadziła legenda wydziału (jak się później dowiedziałem), czyli dr Ireneusz Żeber. To był dosłownie pierwszy tydzień studiów, może czwarte lub piąte zajęcia. Dr Żeber na pierwszy rzut oka wydawał się sympatycznym dziadkiem, takim na luzie, co nie do końca ogarnia, co się dzieje w klasie. Ćwiczenia zaczęliśmy od alfabetu łacińskiego i prawidłowej wymowy fonemów. No i dr Żeber wyjaśnił wszystko, dodając mimochodem komentarz, że w cyrylicy jest więcej liter. "No kiedyś wszyscy znali te litery, nawet obudzeni o trzeciej w nocy, ale dzisiaj już w szkołach nie bardzo stawia się na naukę rosyjskiego." Nie wiem, co mi wtedy odjebało, ale powiedziałem do kumpla obok: "No i na całe szczęście." No i miałem pecha, bo dr Żeber to usłyszał. Popatrzył na mnie spod łba. Zawiesił się w połowie zdania. "A Pan dumny ze swojej ignorancji? Po co Pan studiuje, skoro Pana nic nie interesuje?" Zacząłem przepraszać. Serio, zrobiło mi się głupio, ale on nie dał za wygraną. Jechał po mnie przy wszystkich przez dosłownie 20 minut, że jestem tępy, ograniczony, że nigdzie nie zajdę, że w sumie mogę wyjść z klasy i rzucić studia, bo to dla mnie za duże wyzwanie. xD Spuściłem głowę i siedziałem jak spłoszony kurczak w oczekiwaniu na kąpiel w rosole. Po zajęciach jeszcze raz go przeprosiłem. Wydawało mi się, że trudno. Okazało się, że "trudno" to dopiero miało być. No i tak przez cały semestr potulnie chodziłem na zajęcia z łaciny. Przy każdym wywołaniu do zadanka, a wyjątkowo o mnie pamiętał, dostawałem błyskawicznego plaskacza na twarz, że "teraz Pan ignorant", "ten Pan, co jest dumny ze swojej niewiedzy", "Pan, co nienawidzi rosyjskiego". No i dukałem te formułki łacińskie, a on mnie poprawiał przy wszystkich. Zawsze było źle. Za wolno. Za szybko. Zły akcent. Zła wymowa. Źle przetłumaczyłem. Źle deklinowałem. No, cały byłem źle. Na przedostatnich zajęciach przed kolokwium rzucił jakimś zdaniem po francusku w tłum i zapytał, czy ktoś wie, co ono znaczy. Zgłosiłem się i powiedziałem. Był w szoku, że wiedziałem. Był jeszcze bardziej w szoku, gdy dowiedział się, że znam francuski z domu. Potem po zajęciach jeszcze mnie sprawdzał, ale tutaj nie miał wątpliwości. Poszedłem na kolokwium. Zadał mi dwa proste pytania. Poprosił o indeks. Zasłonił ręką. Wpisał ocenę. Kazał otworzyć dopiero po wyjściu z gabinetu. Trója. Potem, jak dostałem się na doktorat, często się mijaliśmy na korytarzu, bo gabinet doktorantów był piętro wyżej. Zawsze kłanialiśmy się sobie z uśmiechem. Czasami robiliśmy small talki. Nikt nie chował urazy. Ale też nie oszukujmy się. Zapewne żaden z nas nie zapomniał o tej unikalnej przygodzie zapoczątkowanej jednym komentarzem na temat rosyjskiego. ( ͡° ͜ʖ ͡°) #studia #łacina #nauka

Piegziu Aug 26

Jedna uwaga: nie stosuje się poziomu biegłości (A1-C2) do natywnych użytkowników języka. To bez sensu, bo każdy poziom zawiera kompetencje ściśle rozpisane pod osoby uczące się gramatyki i słownictwa pod określony cel. Polacy (jak każdy naród) nie uczą się gramatyki per se, aby poznać same struktury, tylko po to, aby je zrozumieć ich pochodzenie. Ponadto, nawet jeśli Polacy robią rażące błędy po polsku, ich poziom języka polskiego znacząco przewyższa C2 na codziennej warstwie pasywnego i aktywnego użycia. Inaczej może sprawa wyglądać z wykorzystaniem na płaszczyźnie zawodowej i akademickiej. Mimo wszystko nie spotkałem jeszcze żadnego obcokrajowca piszącego po polsku bez użycia narzędzi AI, który ukryłby fakt, że nie jest Polakiem. Nawet jeśli język i styl są z grubsza prawidłowe, widać charakterystyczne “markery” obcokrajowca. #język #komunikacja #nauka

Piegziu Aug 21

W nauce to się nazywa fucking embarrassment i po takim czymś ostatnie, co pomaga, to zagadywanie korposcjentyczną mową. Ludzie, którzy jarają się takim stylem i nie umieją przekazać myśli w jasny sposób, to jeden z fundamentalnych problemów współczesnej nauki. Nie tylko w 🇵🇱. #nauka #komunikacja #edukacja