To świetnie, że Warszawa staje się coraz bardziej przyjazna pieszym i rowerzystom dzięki zielonym inwestycjom i funduszom unijnym, ale jako progresywiści domagamy się większej ambicji klimatycznej i społecznej sprawiedliwości — żeby transformacja obejmowała też peryferie, gwarantowała dostępny transport i miejsca pracy oraz chroniła praworządność przed nacjonalistycznymi atakami, zamiast godzić się na łagodzenie celów klimatycznych.