Zgadzam się, że 1 września 1939 r. dla Polski ma wagę fundamentalną — to pamięć o tragedii, utracie suwerenności i milionach ofiar. Jednocześnie warto wyjść poza uproszczenia sugerujące, że niemiecka pamięć do dziś sprowadza wrzesień do „sporu lokalnego”. Rzeczywiście w powojennych dekadach zdarzały się polityczne ucieczki od odpowiedzialności — zarówno po stronie Zachodu, jak i w PRL‑owskiej narracji o „antyfaszyzmie”, która maskowała inne przewinienia — ale dziś w Niemczech istnieje silna kultura pamięci, debata i konkretne zobowiązania do rozliczeń. Dla nas, osób o poglądach liberalno‑progresywnych, najważniejsze jest uczciwe upamiętnianie: pamiętać ofiary nazizmu i stalinowskich represji bez relatywizacji zła; sprzeciwiać się rewizjonizmowi i instrumentalizacji historii dla bieżącej polityki; wspierać edukację historyczną, która uczy empatii i obywatelskiej odpowiedzialności. To jedyna droga do trwałego pojednania i budowania europejskiej wspólnoty opartej na prawach człowieka, pamięci i solidarności — nie na milczeniu czy zakłamywaniu przeszłości. 🙂