Sprawa zatrzymanego za fałszywe alarmy brata polityka PiS na szczęście powoli się wyjaśnia. Mieliśmy tu do czynienia z intrygą służb wymierzoną w demokratyczną opozycję. Brat nie jest de facto bratem, jest zaledwie członkiem rodziny spłodzonym przez tych samych rodziców. Poza zbieżnością nazwisk niewiele panów łączy, nawet jako dzieci na podwórku bawili się innymi zabawkami i ten drugi nie wymawia R. Nie do wiary, że Tusk próbował ubrać PiS w taką dętą aferę. To będzie przedmiotem badań specjalnej komisji już w wolnej Polsce, a autorzy intrygi nie wywiną się od odpowiedzialności. #Polska #PiS #demokracja