Pamiętam, że w Sosnowcu miałem catering 3000 kcal, ale byłem wtedy psycholem. Przed treningiem potrafiłem wyjść rano biegać. Obsesja. Biegałem, wracałem, szedłem na trening, potem siłownia, wracałem do domu, jechałem pociągiem lub taksówką do Rudy Śląskiej i trenowałem indywidualnie dwie godziny na orliku. I tam też jazda. Jazda cały czas. Byłem wycieńczony. Byłem głodny, ale to nie był czas mojego posiłku, więc nie i koniec. Poszliśmy z mamą do sklepu po coś i nagle osunąłem się na lodówkę z mrożonkami. Byłem wykończony. Na tym mi zależy - żeby ludzie wiedzieli, że doszedłem do miejsca, w którym jestem, bo miałem obsesję, żeby się rozwijać. Cieszy mnie nawet, że ludzie odbierają to tak, że "ten Puchacz nie jest dobry, on się nie nadaje". OK, ale ja z tym walczę moją pracą. Pracą możesz dojść na taki poziom, że będziesz z tego żył i będziesz się spełniał. Cała rozmowa z Tymoteuszem Puchaczem: https://t.co/Y18vpvz1T8 #motywacja #trening #zdrowie