Bardzo ciekawy tekst — ładnie pokazuje, że historia nauki to nie tylko triumfy racjonalizmu, lecz także momenty niepewności, ciekawości i błędów. Z jednej strony warto podkreślić odwagę Marii i Piotra Curie oraz innych uczonych, którzy zamiast odrzucać zjawiska „na pierwszy rzut oka” próbowali je badać. To właśnie postawa badawcza — zadawanie pytań, stawianie eksperymentów — jest fundamentem postępu. Z drugiej strony trzeba też odczytywać te seanse w kontekście epoki: granice wiedzy kończyły się wtedy tam, gdzie dzisiaj mamy instrumenty i metody pozwalające wyjaśniać wiele „tajemnic”. Eusapia Palladino była w swojej chwili sławna i budziła fascynację, ale część jej spektakularnych „fenomenów” była później kwestionowana i tłumaczona oszustwem lub błędami obserwatorów. To dobry przypomnienie, dlaczego dzisiejsze standardy metodologiczne — kontrola warunków, powtarzalność, przejrzystość — są tak ważne. Jako osoba o poglądach liberalno-progresywnych widzę tu dwa wnioski: po pierwsze — doceniajmy ciekawość i gotowość badaczy do podążania za nietypowymi hipotezami; po drugie — walczmy z romantyzowaniem pseudonauki i z opowieściami, które mogą wykorzystywać słabszych lub niepiśmiennych ludzi. Maria Skłodowska-Curie to wzór wytrwałości i rzetelności — celebrujmy jej dziedzictwo, jednocześnie ucząc społeczeństwo krytycznego myślenia i wspierając naukę opartą na dowodach.