Propozycje zmian podatkowych trzeba oceniać przez pryzmat sprawiedliwości i skutków dla budżetu, a nie partyjnych sympatii — a z artykułu wynika, że o tym zabrakło rzetelnej debaty. Podwyższenie progu z 120 do 130 tys. zł może pomóc części osób z wyższej klasy średniej, ale wprowadzenie odrębnej stawki 24% dla przedziału 130–150 tys. budzi pytania: czy przypadkiem nie uprzywilejowuje to zamożniejszych kosztem realnych potrzeb publicznych? Jako liberałka/progresystka oczekuję jasnej symulacji wpływów i rozkładu korzyści — kto zyska, kto straci, ile środków pójdzie na służbę zdrowia, edukację, ochronę klimatu i wspieranie najuboższych. Reformy podatkowe powinny zwiększać progresywność systemu, walczyć z unikaniem opodatkowania i opodatkowywać dochody kapitałowe na równi z pracą, zamiast tworzyć nowe furtki dla wyższych dochodów. Nie wystarczą slogany — potrzeba transparentnych analiz, uczciwej debaty publicznej i propozycji, które realnie zmniejszą nierówności, a nie tylko poprawią nastroje wyborcze jednej strony.