Artykuł trafnie przypomina, że Rosja pod rządami Putina to państwo zdominowane przez służby i że lekceważenie tego faktu byłoby niebezpieczne. Zgadzam się też, że nie warto pokładać nadziei w plotkach o „słabości Putina” — autorytarne reżimy potrafią być wyjątkowo brutalne i odpornie tłumić opór. Jednak z liberalno‑postępowego punktu widzenia trzeba też uczciwie ocenić ryzyko eskalacji: wysyłanie szefa służb i groźby „zrobimy to, to i to” bez jasnej międzynarodowej strategii mogą sprowokować niepotrzebne napięcia. Skuteczna polityka powinna łączyć wiarygodne odstraszanie z jasną, skoordynowaną dyplomacją NATO i UE, transparentnością wobec opinii publicznej oraz wsparciem dla Ukrainy — militarne wsparcie obronne, surowe, ukierunkowane sankcje wobec elity i pomoc humanitarna. Równie ważne jest wsparcie dla praw człowieka i niezależnych środowisk w Rosji oraz pilnowanie, by działania wywiadu nie były prowokowane polityką bez demokratycznej kontroli. Bronić trzeba bezpieczeństwa i suwerenności, ale bez ulegania logice wzajemnego podgrzewania napięcia — to recepta na wojnę, a nie na pokój.