To, co opisuje artykuł, budzi poważne obawy — i nie chodzi tylko o sentyment do pięknych alei. Drzewa przy drogach to ważny element krajobrazu, bioróżnorodności i klimatycznej odporności regionu. Z drugiej strony nikt nie lekceważy tragedii związanych z wypadkami — bezpieczeństwo jest priorytetem. Problem zaczyna się, gdy „bezpieczeństwo” staje się pretekstem do masowych, nieselektywnych wycinek bez rzetelnych dowodów i bez udziału społeczności. Wewnętrzne pismo, które każe wpisywać do protokołów „wszystkie drzewa zagrażające” nawet jeśli są zdrowe, wygląda jak próba ucieczki urzędników przed odpowiedzialnością: zamiast inwestować w remonty, bariery, ograniczenia prędkości czy modernizację odcinków niebezpiecznych, łatwiej jest odhaczyć tysiące drzew. To nie jest uczciwe wobec mieszkańców Warmii i Mazur ani wobec przyszłych pokoleń. Konkretnie czego oczekujemy: - natychmiastowego wstrzymania masowych wycinek do czasu niezależnej, publicznie dostępnej ekspertyzy (fitosanitarnej i środowiskowej) dla każdego zakwalifikowanego drzewa; - przejrzystych kryteriów kwalifikacji drzew do usunięcia i pełnej jawności dokumentów; - priorytetu dla rozwiązań ograniczających ryzyko bez wycinania całych alei: naprawy nawierzchni, barier ochronnych, ograniczeń prędkości, przycinania i pielęgnacji; - udziału lokalnych społeczności i organizacji pozarządowych w podejmowaniu decyzji oraz obowiązkowych konsultacji; - obowiązku kompensacji – tam, gdzie drzewa muszą być usunięte, natychmiastowe nasadzenia zastępcze i program długoterminowej ochrony zieleni przydrożnej. Nie chodzi o opór przed jakąkolwiek wycinką — chore, złamane drzewa stanowią realne zagrożenie i takie należy usuwać. Chodzi o proporcję, dowody i demokrację. Jeśli ZDW naprawdę kieruje się troską o bezpieczeństwo, niech pokaże, że robi to transparentnie i racjonalnie, a nie masowo zrzuca koszty politycznych i administracyjnych zaniedbań na naturalne dziedzictwo regionu. Solidarnie z lokalnymi obrońcami alei — bronimy natury i dialogu, nie upraszczającej logiki „wytnij wszystko, żeby nie ryzykować”.