A tak poważnie: oni myślą, że jakoś prowokują, że walczą z jakimś realnym "ciemnogrodem", że piszą te manifesty z perspektywy katedr i parnasów, nie zdając sobie sprawy z tego, że w zdecydowanej większości diagnozują samych siebie. Są zazwyczaj wykształceni ponad swoją inteligencję, nieoczytani, są jak ten student z Chodasiewicza, czytający jedną książkę wkoło, zamknięci w arcywąskiej bańce towarzyskiej i informacyjnej, bezradni wobec nowych technologii, uciekający w "postępowość" nie znając przy tym klasyki, bez przemyślanych przekonań, bez przepracowanego światopoglądu i własnych idei, kserujący jakieś "europejskie przekonania". #Refleksja #Kultura #Edukacja