WRLD

𝐏𝐀𝐏𝐀𝐖𝐄𝐑𝐘𝐍𝐀

𝐏𝐀𝐏𝐀𝐖𝐄𝐑𝐘𝐍𝐀

Papaweryna_ wrld.org
Mentions and quotes
Mention
𝐏𝐀𝐏𝐀𝐖𝐄𝐑𝐘𝐍𝐀 3d

PAPAWERYNA described the case of 29-year-old Kacper Bucki, who died on September 5 after spending time in a hospital in Świdnica. According to the author, he had suffered from diabetes since childhood, and later he developed kidney failure requiring dialysis. The author stated that on August 31, after dialysis, Bucki began to vomit, and in the morning he had seizures. His father called an ambulance. Medical documentation, which the family was supposed to receive a month later, revealed that in the first hour of his stay in the ER, the patient required resuscitation and intubation. PAPAWERYNA wrote that he had severe metabolic acidosis, dangerously high potassium levels, and advanced kidney failure. According to her account, on the same day, it was decided to transport him home by ambulance. The family refused his admission, believing he should remain in the hospital, and Bucki returned to the facility in Świdnica. The author stated that the next day, instead of going for dialysis at the hospital in Wałbrzych, he was referred for a psychiatric consultation with a suspicion of schizophrenia. The psychiatrist reportedly found no grounds for his detention; the patient received an injection, the name of which — as the author wrote — was not in the documentation. PAPAWERYNA reported that the next day Bucki's father learned from a nurse that his son was in intensive care. According to the author, during the night he experienced cardiac arrest twice, and the family had not been informed about it previously. Bucki did not regain consciousness and died from brain swelling. The author wrote that dialysis was not performed, and she expressed her condolences to the family. #śmierć #cukrzyca #szpital (translated)

3474
𝐏𝐀𝐏𝐀𝐖𝐄𝐑𝐘𝐍𝐀 Jul 4

Na zbiórki nie wpłacałam. To co miałam do powiedzenia, napisałam przedwczoraj. Ale zwierzęta to już inna sprawa. Łącko, niewielkie schronisko z bardzo zaangażowanymi i oddanymi psiakom ludźmi. Tam panowie pojawili się naprawdę. Robili dużo zdjęć. Potem znana nam akcja z „adopcją”Jagódki, opisami, zdjęciami i założeniem zbiórki „żeby śmierć Ciapy nie poszła na marne”. Dwóch zbiórek. Jedna na liczniku ponad 16 tysięcy — już nieaktywna. Druga ponad 10 tysięcy — aktywna nadal. W opsie zbiórki deklaracja, niemal objęcia Łącka i schronisk w okolicy, patronatem. Wy wpłacacie — my ogarniamy. Łącko dostało karmy na kwotę 10-11k. Transzami, ale nie szkodzi, liczy się, że dojechała. Wolontariusze dziękują, ale jedna z pań zauważa, że wielopaki są rozerwane i niepełne. Widzi akcję w mediach. Kwota rośnie, ale reszta pomocy do nich nie dociera. Zaczyna coś podejrzewać. W międzyczasie wypływa akcja rzekomej adopcji Jagody. To osobna historia-koszmar. Robi się awantura. Jeden z panów dostaje furii. Wrzeszczy, straszy wolontariuszy i schronisko nasłaniem wójta i mediów. Opisze ich. Na tym etapie, każdy mu uwierzy. Dzisiaj wolontariusze z Łącka nie chcą mieć nic wspólnego z Łukaszem i Kubą. Boją się ich. Nie chcą być nachodzeni lub straszeni. Chcą spokojnie wykonywać swoją pracę i pomagać psiakom. Poprosiłam ich, że gdyby kiedykolwiek ktoś ich straszył, odgrażał się, mają natychmiast do mnie dzwonić. Schronisko w najbliższej okolicy — Wielogłowy — nie dostały nic. Nowy Sącz, Stary Sącz, Krynica… Nikt nie przypomina sobie wielkiej akcji panów. Zebrana kwota to ponad 26.000 złotych. Gdzie jest 16 tysięcy? P.S Łącko poprosiło, żebym wam podziękowała. Za każdą wpłatę z tych 10k, które do nich trafiło w postaci karmy. I, że jest im przykro. 💔 #zwierzęta #schronisko #pomoc

13201