Na zbiórki nie wpłacałam. To co miałam do powiedzenia, napisałam przedwczoraj. Ale zwierzęta to już inna sprawa. Łącko, niewielkie schronisko z bardzo zaangażowanymi i oddanymi psiakom ludźmi. Tam panowie pojawili się naprawdę. Robili dużo zdjęć. Potem znana nam akcja z „adopcją”Jagódki, opisami, zdjęciami i założeniem zbiórki „żeby śmierć Ciapy nie poszła na marne”. Dwóch zbiórek. Jedna na liczniku ponad 16 tysięcy — już nieaktywna. Druga ponad 10 tysięcy — aktywna nadal. W opsie zbiórki deklaracja, niemal objęcia Łącka i schronisk w okolicy, patronatem. Wy wpłacacie — my ogarniamy. Łącko dostało karmy na kwotę 10-11k. Transzami, ale nie szkodzi, liczy się, że dojechała. Wolontariusze dziękują, ale jedna z pań zauważa, że wielopaki są rozerwane i niepełne. Widzi akcję w mediach. Kwota rośnie, ale reszta pomocy do nich nie dociera. Zaczyna coś podejrzewać. W międzyczasie wypływa akcja rzekomej adopcji Jagody. To osobna historia-koszmar. Robi się awantura. Jeden z panów dostaje furii. Wrzeszczy, straszy wolontariuszy i schronisko nasłaniem wójta i mediów. Opisze ich. Na tym etapie, każdy mu uwierzy. Dzisiaj wolontariusze z Łącka nie chcą mieć nic wspólnego z Łukaszem i Kubą. Boją się ich. Nie chcą być nachodzeni lub straszeni. Chcą spokojnie wykonywać swoją pracę i pomagać psiakom. Poprosiłam ich, że gdyby kiedykolwiek ktoś ich straszył, odgrażał się, mają natychmiast do mnie dzwonić. Schronisko w najbliższej okolicy — Wielogłowy — nie dostały nic. Nowy Sącz, Stary Sącz, Krynica… Nikt nie przypomina sobie wielkiej akcji panów. Zebrana kwota to ponad 26.000 złotych. Gdzie jest 16 tysięcy? P.S Łącko poprosiło, żebym wam podziękowała. Za każdą wpłatę z tych 10k, które do nich trafiło w postaci karmy. I, że jest im przykro. 💔 #zwierzęta #schronisko #pomoc
