BETA nonprofit public democratic european moderated

Marcin Józefaciuk

20 posts

Marcin Józefaciuk

Mentions and quotes

Marcin Józefaciuk wrote to Barbara Nowacka that the week of counteracting peer violence has ended and congratulated her in an ironic tone. He asked what financial reward is associated with the award and suggested that it would be worth addressing teachers' overtime and linking their salaries to the average. #przemoc #edukacja #nauczyciele (translated)

Marcin Józefaciuk criticized Barbara Nowacka for allegedly lecturing the president on TVN24 and mocking his office staff. In response, he pointed out delays attributed to the Ministry of Education. Józefaciuk stated that regulations regarding pedagogical supervision were published on August 31, 2026, a day before they went into effect and the school year began. In the case of the "Digital Student" program, he noted that the regulations were published on September 18, 2025, and the deadline for submissions by preschool and institution directors expired on September 19. He also mentioned that a letter regarding the correction of funding under Standard A for 2025 was sent over a month after the school year had started, when commitments had already been incurred. He wrote that the signature for the curriculum basis of new professions was announced for June 8, submitted on June 22, and published on July 28, while recruitment was already ongoing. Józefaciuk also noted that he waited 217 days for a response to his interpellation regarding the protection of education workers. According to him, he learned at that time, among other things, that the Ministry of Education had not worked on appointing an ombudsman for their rights. He also wrote that some teachers were losing pay for extra hours, the prime minister intervened, and the law was later amended, partially retroactively. He linked the issue of working over 40 hours a week to about 19 months passing since the Supreme Court's resolution. Józefaciuk accused Nowacka of a double standard: ridiculing others' delays while explaining her own. He added that in the recording he discussed each of the cited examples. #polityka #edukacja #nauczyciele (translated)

Nie zgadzam się, aby państwo najpierw wybierało płeć ofiary, a dopiero później szukało przyczyn jej śmierci. Tak, kobiety są szczególnie narażone na śmiertelną przemoc w domu. Trzeba to badać i skutecznie im pomagać. Ale „częściej” nie znaczy „wyłącznie”. Szerszym, nadal niewidzialnym dla państwa problemem są zabójstwa w relacjach partnerskich. Ich wspólnym mianownikiem bywa przemoc, kontrola, groźby, rozstanie albo konflikt o dzieci. Ofiarami są kobiety i mężczyźni. Tymczasem Lewica wybiera politycznie wygodny filtr: wyłącznie płeć kobiecą. Sam raport przywoływany przez pełnomocnik rządu ds równości pokazuje, że 66 proc. analizowanych przypadków dotyczyło zabójstwa przez obecnego lub byłego partnera. To relacja partnerska jest więc kluczowym kontekstem. Problemem jest fakt, że raport bada tylko jedną płeć. Badając tylko kobiety, nie ustalimy jednak, które mechanizmy wynikają z płci, a które z przemocy w związku. Widać to jeszcze wyraźniej w parach jednopłciowych. Kobieta zabita przez partnerkę znajdzie się w obszarze prac zespołu zajmującego się śmiertelną przemocą wobec kobiet. Mężczyzna zabity przez partnera już nie. Ten sam rodzaj relacji, podobny mechanizm przemocy, zupełnie inna uwaga państwa. Po mojej interpelacji nr 17746 wiemy, że w 2024 roku procedurą „Niebieskie Karty” objęto 20 746 mężczyzn podejrzewanych o doznawanie przemocy domowej. W odpowiedzi nie przedstawiono jednak pełnych danych o miejscach dla mężczyzn i ojców z dziećmi, odmowach przyjęcia, dalszej pomocy ani jej skuteczności. Nawet danych telefonu pomocowego nie podzielono według płci. Mężczyzn policzono na wejściu do systemu, a później zniknęli. Nie wiem, czy celem Lewicy jest ukrycie męskich ofiar. Wiem natomiast, że taki będzie skutek zawężenia analizy do jednej płci. Potrzebujemy zespołu badającego wszystkie zabójstwa i zgony związane z przemocą partnerską oraz domową. Najpierw relacja i mechanizm przemocy, następnie płeć ofiary i sprawcy. Kobietobójstwo może być ważną podkategorią. Nie może być bramką decydującą o tym, czyją śmiercią zainteresuje się państwo. Chrońmy kobiety, nie czyniąc mężczyzn niewidzialnymi. Bez wojny płci. Bez ideologicznych filtrów. Bez pomijania ofiar. #walczsercem #przemoc #mezczyzna #kobieta #przemoc #kobieta #mezczyzna

Mi brakuje słów. Serio... Przynajmniej takich po których nie stracę prawa do wykonywania zawodu nauczyciela. #nauczyciel #edukacja #emocje

PUDELEK URZĄDZIŁ REFERENDUM NAD MOIM CIAŁEM. Pyta, jak wyglądałbym bez tatuaży, po czym pokazuje moje zdjęcia sprzed prawie 20 lat. Więc pomogłem. Z pomocą AI stworzyłem aktualne fotografie siebie bez tatuaży. Nie podobają mi się. Nie dlatego, że są brzydkie. Dlatego, że widzę na nich człowieka, któremu ktoś wymazał kawał historii. Tatuaże są częścią mnie. Mojego ciała, drogi i decyzji. Możesz ich nie lubić. Nie musisz ich rozumieć. Ale nie masz prawa odbierać mi przez nie godności. Przeczytałem wszystkie komentarze. Małpa. Ćpun. Bezdomny. Chory psychicznie. Homofobiczne obelgi. Obrzydliwe insynuacje. Sugestie, że przez tatuaże nie powinienem nauczać ani zasiadać w Sejmie. To nie jest „ocena wyglądu”. To pogarda wobec człowieka, który nie mieści się w czyjejś ciasnej definicji normalności. A potem przeczytałem komentarz byłej uczennicy. Napisała, że moje lekcje były ciekawe, a charyzma i zaangażowanie zostały jej w pamięci. I nagle wróciły proporcje. Jeden taki komentarz znaczy dla mnie więcej niż setki anonimowych obelg. Tusz nie prowadził moich lekcji. Nie pracuje w Sejmie. Nie pomaga ludziom. Ja to robiłem i robię. Chcecie mnie rozliczać? Świetnie. Z głosowań, decyzji, słów i pracy. Rozmawiajmy o faktach, a nie o centymetrach wytatuowanej skóry. Nie usunę tatuaży. Nie przeproszę za nie. Nie będę wymazywał siebie, żeby uspokoić cudze uprzedzenia. To moje ciało. Moja historia. Moje życie. Jeśli moje tatuaże odbierają Ci szacunek do człowieka, problem nie leży w mojej skórze. Leży w Tobie. #walczsercem #posel #nauczyciel #tatuaże #szacunek #identytet

‼️ 11 STRON. MILIARDY ZŁOTYCH. ANI JEDNEGO KONKRETNEGO PROGRAMU DLA STARSZYCH MĘŻCZYZN. Rządowy materiał wprost mówi o „nadumieralności mężczyzn”. Po ludzku: mężczyźni żyją krócej. Wielu nie dożywa emerytury. Wśród 943 samobójstw osób w wieku 65+ aż 750 dotyczyło mężczyzn. I co proponuje państwo? Program z konkretnym celem? Nie. Osobny budżet? Nie. Miernik zmniejszenia nadumieralności? Nie. Odpowiedzialnego ministra? Nie. Za to są kolejne projekty, kampanie, konferencje i wielkie kwoty. Przy części działań rząd sam przyznaje, że liczbę uczestników i rzeczywiste wydatki poznamy dopiero po ich zakończeniu. To co dzisiaj kontroluje Sejm? Efekty czy katalog obietnic? Na Komisji Polityki Senioralnej zapytałem wprost: 🔴 Proszę wskazać choć jeden program skierowany konkretnie do starszych mężczyzn, posiadający budżet, cel i mierzalny rezultat. 🔴 Co rząd robi wobec samobójstw starszych mężczyzn? Czy zapowiadana kampania w ogóle ruszyła i ilu mężczyzn skierowano dzięki niej do pomocy? 🔴 Ilu mężczyzn 65+ przeszło w programie „Moje Zdrowie” całą drogę od badania PSA do urologa, diagnozy i leczenia? 🔴 Co państwo oferuje mężczyznom między 60. a 65. rokiem życia, którzy są już uznawani za seniorów, ale nie mają jeszcze prawa do emerytury? 🔴 Dlaczego nadal nie ma danych o beneficjentach według płci, wieku i województwa? 🔴 Dlaczego całe miliardowe budżety ogólnych inwestycji kolejowych i cyfrowych przedstawia się jako politykę senioralną, skoro nie wiadomo, ilu seniorów rzeczywiście z nich skorzysta? Nie otrzymałem konkretnych odpowiedzi. Ministerstwo odpowie na piśmie. Opublikuję tę odpowiedź i sprawdzę każde pytanie punkt po punkcie. Bo „program jest dla wszystkich” nie jest odpowiedzią. Jeżeli państwo nie bada, czy pomoc dociera do mężczyzn, to nie wie, czy dociera. Jeżeli nie wyznacza celu, to nie prowadzi polityki. Administruje problemem. Pytanie o mężczyzn nie jest atakiem na kobiety. Równość nie polega na przemilczaniu problemów jednej płci. Dzisiaj państwo widzi starszych mężczyzn głównie w statystyce śmierci. Najwyższy czas zobaczyć ich wcześniej. Nie odpuszczę. #ZdrowieMężczyzn #PolitykaSenioralna #Mężczyźni #Seniorzy #ZdrowieMężczyzn #PolitykaSenioralna #Mężczyźni

Dziś drugie czytanie ustawy o „wychowaniu patriotycznym”. Piękny tytuł. Fatalne prawo. Jestem synem oficera Wojska Polskiego, nauczycielem i byłym dyrektorem. Patriotyzmu naprawdę nie trzeba mnie uczyć. Nie zgadzam się jednak, by słowo „Ojczyzna” służyło do przykrywania centralizmu, chaosu i pracy nauczycieli bez gwarancji zapłaty. Obowiązkowe wycieczki, ale bez ewidencji czasu pracy, zagwarantowanego odpoczynku i wynagrodzenia za nadgodziny. Obowiązkowe kluby inżynierskie, ale bez gwarancji kadry, pracowni, sprzętu, godzin w pensum i dodatkowej zapłaty. Minister określi program. Administracja wskaże miejsca. Dyrektor zorganizuje. Nauczyciel odpowie. Rodzic być może zapłaci. Koszt trzech programów według projektodawców: 15 mln zł. Wariant wskazany w sejmowej ocenie skutków regulacji: około 3,5 mld zł. Ponad dwieście trzydzieści razy więcej. Serio? Projekt leżał prawie dwa lata, a potem został rozpatrzony na jednym posiedzeniu komisji. Radzie Działalności Pożytku Publicznego dano dwa dni. Jej późniejsza opinia była negatywna. Zgłosiłem poprawki chroniące nauczycieli, autonomię szkoły, pełne finansowanie, wolność sumienia i pluralizm. Odrzucono je. 🤦 Kiedy państwo chce czegoś od nauczyciela, mówi o misji. Kiedy nauczyciel pyta o zapłatę, słyszy o powołaniu. Powołaniem nie opłaci rachunków. Patriotyzmem nie rozliczy nadgodzin. Nauczyciel nie jest darmową siłą roboczą państwa. Szkoła nie jest wykonawcą politycznych haseł. Patriotyzm zaczyna się od państwa, które szanuje ludzi i uczciwie płaci za ich pracę. Ten projekt tego testu nie zdaje. Nie zasługuje na moje poparcie. #walczsercem #posel #sejm #edukacja #edukacja #sejm #patriotyzm

Najpierw podpisać. Potem opowiedzieć w radiu coś dokładnie odwrotnego. A na koniec zostawić nauczycieli z bałaganem. Sekretarz stanu w MEN, stwierdziła w radiowej Trójce, że nauczyciel nie musi sprawdzać każdej pracy domowej. Jej zdaniem wystarczy rozwiązać zadanie na tablicy, a uczeń może sam zauważyć swój błąd i ewentualnie zadać pytanie. Problem w tym, że rozporządzenie mówi coś zupełnie innego. Paragraf 12a ustęp 3, dotyczący pisemnych prac domowych w klasach IV-VIII: „Nauczyciel sprawdza każdą wykonaną przez ucznia pisemną pracę domową i przekazuje uczniowi informację”. Każdą. Nie wybraną. Nie przykładową. Nie tylko wtedy, gdy uczeń sam zgłosi wątpliwość. A teraz najważniejsze. Pod rozporządzeniem widnieje: „Minister Edukacji: w zastępstwie K. Lubnauer”. Tak. Katarzyna Lubnauer publicznie zaprzeczyła przepisowi, który sama podpisała. To nie jest drobne przejęzyczenie. Nauczyciele muszą stosować przepisy, a nie radiowe interpretacje kierownictwa MEN. Albo sekretarz stanu nie zna treści rozporządzenia, które podpisała, albo zna ją, ale przedstawia nauczycielom i rodzicom coś zupełnie innego. Obie możliwości są kompromitujące. Może najwyższa pora przestać bawić się systemem i oddać autonomię nauczycielom? #walczsercem #szkoła #edukacja #edukacja #szkoła #nauczyciele

@TVP , czy wyście już zupełnie na głowę upadli?! W „Pytaniu na śniadanie” urządziliście blisko dziesięciominutowy festiwal kpin z rodziców, szkoły i społecznego zaangażowania. „Szkolny koszmar rodziców”. „Możesz zostać skarbnikiem zaocznie”. „Nie wyjdziemy z sali, dopóki nie wybierzemy trójki klasowej”. Serio? Telewizja publiczna? To nie były niewinne żarty. To były przygotowane przez redakcję paski. Świadomy przekaz. Szczucie rodziców na szkołę i zniechęcanie ich do korzystania z własnych praw. Na antenie padło: ❌ „Przepisy żadne tego nie regulują”. Kłamstwo. Wybory i kompetencje rady rodziców regulują art. 83 i 84 Prawa oświatowego. ❌ „Decyduje regulamin szkoły”. Nieprawda. Szczegółowy tryb wyborów określa regulamin uchwalany przez samą radę rodziców. ❌ Nieobecny rodzic może zostać wybrany „z automatu”. Nieprawda. Nie ma żadnego automatycznego powołania. ❌ Skarbnik „musi dokładać z własnej kieszeni”. Kłamstwo. Składki rady rodziców są dobrowolne. Nikt nie ma obowiązku finansować jej działalności z własnych pieniędzy. ❌ Do pracy w radzie potrzebne jest doświadczenie w biznesie albo administracji. Bzdura. Nie ma takich wymagań. Zamiast rzetelnej informacji pokazaliście rodzicom, jak uciekać z zebrania, gdzie usiąść, żeby nie zostać zauważonym, jak unikać kontaktu wzrokowego i jaką wymówkę przygotować. To był humorystyczny instruktaż niebrania odpowiedzialności. W chwili, gdy w całej Polsce odbywają się pierwsze zebrania i wybory przedstawicieli rodziców, telewizja publiczna zrobiła z aktywności obywatelskiej karę, pułapkę i powód do wstydu. Wstyd, TVP. Naprawdę wstyd. Zgłoszę tę audycję do Rady Programowej TVP, Komisji Etyki TVP oraz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Zażądam zbadania programu, oceny odpowiedzialności redakcji, sprostowania nieprawdziwych informacji i wyemitowania rzetelnego materiału o prawach rodziców. Nie pozwolę szczuć rodziców na szkołę. Nie pozwolę zniechęcać rodziców do współpracy ze szkołą. Nie pozwolę, aby telewizja publiczna podawała kłamstwa i dezinformację jako poranną rozrywkę. Puste krzesło nie wypowie się. Telewizja publiczna nie powinna namawiać rodziców, żeby pozostawili je puste. #walczsercem #szkoła #rodzice #TVP #RadaRodziców #rodzice #szkoła #TVP

I znowu stworzono problem, pożar, który trzeba gasić... Zgłaszają się do mnie rodzice, dyrektorzy i pracownicy szkolnych stołówek. Nie dlatego, że chcą bronić chipsów, słodkich napojów czy niezdrowego jedzenia. Zgłaszają realne problemy z wdrażaniem nowych zasad żywienia. Dziecko może dostać posiłek idealnie zbilansowany na papierze. Ale jeżeli go nie zje, jego wartość odżywcza wynosi dokładnie zero. Szkoły i rodzice wskazują na: 🍽️ wybiórczość pokarmową i odrzucanie nieznanych smaków, 🍽️ problemy sensoryczne związane z zapachem, wyglądem i konsystencją jedzenia, 🍽️ ryzyko zwiększenia ilości wyrzucanych posiłków, 🍽️ dzieci wychodzące ze stołówki głodne i uzupełniające posiłek słodką bułką kupioną poza szkołą, 🍽️ brak powszechnych, praktycznych szkoleń dla kucharek i intendentów, 🍽️ dodatkowe koszty, zmiany umów cateringowych i problemy organizacyjne, 🍽️ niejasne przepisy i sprzeczne komunikaty administracji. Nie zamierzam przyłączać się ani do krucjaty przeciwko potrawom roślinnym, ani do propagandy sukcesu. Więcej warzyw, mniej cukru i dobra jakościowo żywność to właściwy kierunek. Ale dobra intencja nie zastąpi dobrego przygotowania. Co należy zrobić? Po pierwsze, Ministerstwo Zdrowia, MEN i GIS muszą wydać jedną, precyzyjną interpretację przepisów. Dziś nawet komunikaty instytucji publicznych wzajemnie sobie przeczą. Po drugie, potrzebny jest okres adaptacyjny, podczas którego sanepid pomaga i wyjaśnia, a nie od razu karze. Po trzecie, państwo powinno zapewnić bezpłatne szkolenia praktyczne, gotowe receptury, kalkulator norm oraz wsparcie dietetyków. Po czwarte, dzieci z alergiami, ARFID i poważnymi trudnościami sensorycznymi muszą mieć indywidualnie dostosowane posiłki. Po piąte, nowe potrawy należy wprowadzać rozsądnie - małe porcje degustacyjne, składniki podawane oddzielnie, znany dziecku element posiłku i żadnego zmuszania do „czystego talerza”. Po szóste, trzeba natychmiast rozpocząć monitoring - ilu uczniów korzysta ze stołówki, ile jedzenia trafia do odpadów, ile dzieci rezygnuje z obiadów i ile reforma naprawdę kosztuje. Nie wystarczy sprawdzić, co szkoła położyła na talerzu. Trzeba sprawdzić, czy dziecko to zjadło. Zdrowe żywienie nie może polegać na tym, że zdrowy obiad trafia do kosza, a głodne dziecko idzie po drożdżówkę. Reforma ma służyć dzieciom, a nie tylko dobrze wyglądać w ministerialnej tabeli. #walczsercem #szkola #posel #zdroweżywienie #szkoła #edukacja

Pani minister Barbara Nowacka zachęca, żeby uważnie przeczytać rozporządzenie dotyczące żywienia w szkołach. Słusznie. Szkoda, że sama najwyraźniej tego nie zrobiła. Trzy razy powtarza, że przepisy przewidują smażone mięso dwa razy w tygodniu. To nieprawda. Rozporządzenie mówi o dwóch porcjach świeżego mięsa oraz, zupełnie osobno, o maksymalnie dwóch potrawach smażonych (jakichkolwiek - niekoniecznie mięsnych). To dwa różne wymogi, które ministra połączyła w jeden nieistniejący przepis. Potem błędnie definiuje dietę planetarną jako jedzenie produktów lokalnych, krajowych i pochodzących od polskich rolników. Tymczasem dieta planetarna łączy zdrowie człowieka z troską o środowisko oraz zwiększeniem udziału produktów roślinnych. Co więcej, ten termin występuje w podpisanej przez Barbarę Nowacką podstawie programowej edukacji zdrowotnej. Uczniowie mają poznawać wpływ diety planetarnej na zdrowie człowieka i środowisko naturalne. Można popierać zdrowsze posiłki w szkołach. Można dyskutować o mięsie, strączkach i organizacji stołówek. Ale minister nie może przekręcać przepisów, atakować krytyków jako „niedouczonych”, a następnie pouczać rodziców, żeby czytali dokumenty. Pani minister, akty prawne czyta się przed wywiadem, nie po fact-checku. #walczsercem #edukacja #dieta #zdrowie #edukacja #dieta #zdrowie

@chorosinska @donaldtusk @KosiniakKamysz Serio? Ale serio? Poseł ma dbać o dobre imię i prestiż izby, zachowując się z godnością w każdej sytuacji. Wolę nawet nie wiedzieć skąd poznała Pani ten język obcy. #polityka #godność #prestiż

Mówią o Tobie za plecami? Nie odwracaj się. Gdyby chcieli poznać prawdę, przyszliby do Ciebie. Jeśli wybrali plotkę, odpowiedź nie jest im potrzebna. Potrzebują tylko historii, która usprawiedliwi ich uprzedzenia. Przypisują Ci słowa, których nie powiedziałeś? Nie tłumacz się ludziom, którzy najpierw wydali wyrok, a dopiero później zaczęli szukać dowodów. Zawiedli Cię? Zapamiętaj. Nie po to, żeby żyć żalem. Po to, żeby drugi raz nie pomylić pięknych słów z dobrymi intencjami. Zranili Cię? Nie udawaj, że nie boli. Boli. Czasem cholernie. Ale ich cios nie może stać się Twoim charakterem, a ich podłość Twoim sposobem na życie. Spokój nie jest kapitulacją. Milczenie nie zawsze jest bezsilnością. Czasem oznacza: nie dam się wciągnąć w wasze błoto. To nie znaczy, że masz pozwalać na wszystko. Kiedy trzeba, postaw granicę. Nazwij kłamstwo kłamstwem. Powiedz jasno: dość. A potem idź dalej. Nie musisz wygrać każdej rozmowy. Nie musisz przekonać tych, którzy już postanowili Cię nie rozumieć. Wystarczy, że nie przegrasz siebie. Niech mówią. Ty pracuj, pomagaj, kochaj, popełniaj błędy i miej odwagę je naprawiać. Bo na końcu nie wygrywa ten, kto robi najwięcej hałasu. Wygrywa ten, którego cudza podłość nie zmieniła w kogoś, kim nigdy nie chciał być. Najważniejsze nie jest to, czy wszyscy Cię dobrze ocenili. Najważniejsze, czy patrząc w lustro, nadal możesz spojrzeć sobie prosto w oczy. #samorozwój #prawda #siła

Oto dlaczego jestem teraz posłem niezrzeszonym. Nie rozumiem, jak można tak ślepo lekceważyć nierówność tylko dlatego, że dotyka mężczyzn. "Orientuj Się" zapytało polityków KO i związanych z tym środowiskiem o równy wiek emerytalny. Oto odpowiedzi. Krzysztof Kwiatkowski: kobiety powinny mieć niższy wiek emerytalny. Czyli mężczyzna ma czekać na emeryturę pięć lat dłużej tylko dlatego, że jest mężczyzną, choć żyje średnio ponad siedem lat krócej? Polska jako jedyna w UE utrzymuje różny wiek bez harmonogramu zrównania. Ten system dyskryminuje mężczyzn i skazuje kobiety na niższe świadczenia. Adam Szłapka: zmian nie potrzeba. Około co piąty mężczyzna nie dożywa 65. roku życia. Jeśli rzecznik rządu nie widzi tu problemu, to stał się rzecznikiem niesprawiedliwego status quo. Patryk Jaskulski: trzeba rozmawiać. Rozmawiamy od lat. KO podobno „robi, nie gada”. Gdzie projekt, data i harmonogram? „Trzeba rozmawiać” to unik, nie stanowisko. Sławomir Nitras: zapytajmy kobiety. A mężczyzn, których państwo zmusza do pięciu dodatkowych lat pracy, już nie? O obowiązkach jednej połowy społeczeństwa nie może decydować wyłącznie druga połowa. Alicja Łepkowska-Gołaś: obecny wiek jest dobry, ale kobiety powinny dostawać wyższe emerytury. Mniej lat składek, więcej lat pobierania świadczenia i jeszcze wyższa emerytura? Matematyki nie da się przegłosować. Można tylko stworzyć kolejny przywilej finansowany także przez gorzej traktowanych mężczyzn. Monika Rosa: zrównajmy wiek, gdy odciążymy kobiety od opieki. Opieka jest realnym problemem, ale obecny system w ogóle nie sprawdza, kto ją wykonuje. Bezdzietna kobieta może przejść na emeryturę w wieku 60 lat. Ojciec opiekujący się dzieckiem z niepełnosprawnością zasadniczo czeka do 65. Wspierajmy faktycznych opiekunów bez względu na płeć. Nie uzależniajmy równości od tego, kto w domu gotuje, pierze i opiekuje się bliskimi. To nie jest atak na kobiety. To obrona kobiet przed niskimi świadczeniami i mężczyzn przed późniejszym dostępem do emerytury. Równy wiek dla wszystkich, wprowadzany stopniowo. Wcześniejsza emerytura za staż, ciężką pracę, stan zdrowia lub faktyczną opiekę, a nie za płeć. Równość albo jest dla wszystkich, albo jest tylko partyjnym sloganem. #Równość #Emerytury #Polityka

Jutro będą mówić o szacunku, prestiżu i wdzięczności dla nauczycieli. Dziś nikt z rządu nie wyszedł do nauczycieli i pracowników oświaty protestujących przed Kancelarią Premiera. Byłem tam. Jako poseł, ale przede wszystkim jako nauczyciel. Nie bałem się przyjść - wywołany do tablicy. Przed KPRM stali ludzie, którzy jutro otworzą szkoły, przyjmą uczniów, uspokoją rodziców i po raz kolejny wezmą na siebie odpowiedzialność za cały system. Ci, którzy przed wyborami prosili nauczycieli o zaufanie, schowali się za bramą. A my, nauczyciele, już nie będziemy się chować. Ten protest nie był tylko o pieniądzach. Nauczyciele wyszli na ulice w sprawie całego systemu edukacji. W sprawie jakości nauczania, bezpieczeństwa uczniów i pracowników, warunków pracy, autonomii szkoły, prestiżu zawodu, stabilnego prawa oraz rzeczywistych priorytetów państwa. Godne wynagrodzenie nie jest nauczycielskim przywilejem. Jest warunkiem dobrej szkoły. Bez niego nie będzie specjalistów, stabilnych zespołów i ciągłości pracy z dziećmi. Ale nawet podwyżka nie naprawi systemu, w którym nauczyciela traktuje się jak darmowego opiekuna, testera, wykonawcę politycznych pomysłów i człowieka dostępnego przez całą dobę. Spójrzmy na fakty. Obywatelski projekt „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli”, poparty ponad 250 tysiącami podpisów, miał pierwsze czytanie w styczniu 2024 roku. Powołana podkomisja zebrała się tylko trzy razy. Pierwsze posiedzenie było organizacyjne, dwa kolejne dotyczyły projektu. Ostatnie odbyło się 6 marca 2025 roku. Od blisko półtora roku trwa cisza. Tak wygląda obiecane „przyspieszenie”. Do projektu PSL o wychowaniu patriotycznym złożyłem poprawkę gwarantującą nauczycielom podczas wycieczek ewidencję rzeczywistego czasu pracy, prawo do odpoczynku, zgodę na pracę nocą i w dni wolne oraz zapłatę za dodatkowe godziny. Większość odrzuciła ją w Komisji Edukacji. Najwyraźniej patriotyzmu można uczyć po godzinach, bez odpoczynku i za darmo. Rzecznika Praw Nauczycieli i Pracowników Oświaty nie ma. Na moją interpelację MEN odpowiadało ponad siedem miesięcy, aby w końcu napisać wprost, że nie prowadzi prac nad jego powołaniem. Samorządu zawodowego nauczycieli nie ma. Nie istnieje więc niezależna reprezentacja całego zawodu, dbająca o standardy, godność, autonomię i odpowiedzialność zawodową. Za to są kolejne reformy, kolejne obowiązki, niedopracowane przepisy i ustawy poprawiane dopiero wtedy, gdy ich skutki uderzą w szkoły. Szacunek dla nauczyciela i pracowników oświaty nie mieści się w przemówieniu na rozpoczęcie roku szkolnego. Mierzy się pensją, bezpieczeństwem, warunkami pracy, autonomią, jakością prawa i realnym wpływem na decyzje. Rząd dziś nie wyszedł do nauczycieli. My już nie będziemy się ukrywać. 👏 #walczsercem #nauczyciel #posel #nauczyciel #edukacja #szacunek

Kierownictwo MEN postanowiło publicznie komentować moje działania jako posła. Super, ale następnym razem, proszę o merytorykę. Warto zmienić standardy, polecam. Przygotowanie - niedostateczny. Wiedza - do poprawy. Intencje - do aktualizacji. https://t.co/A3HHsEDHhg #Polityka #Edukacja #Standardy

MEN ma receptę na wypalenie nauczycieli - potraktujcie szkołę jak przygodę. Kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego młoda nauczycielka pyta sekretarz stanu w MEN o wypalenie zawodowe i systemowe działania ministerstwa. Nie pyta o motywacyjny cytat. Pyta, co państwo zamierza zrobić. W odpowiedzi słyszy, że każdy uczeń to „trochę inna przygoda”, pani wiceminister zawsze lubiła uczyć, a zawód nauczyciela jest bardzo zmienny. To ma być systemowa odpowiedź? Brzmi to tak, jakby wypaleni nauczyciele po prostu za mało lubili uczyć. Jakby problemem było ich nastawienie, a rozwiązaniem odrobina ekscytacji. Wystarczy założyć kapelusz Indiany Jonesa, chwycić Kompas Jutra i ruszyć ku kolejnej reformie. Tylko że badanie przeprowadzone przez Uniwersytet Warszawski na zlecenie ZNP objęło blisko 1800 pracowników oświaty i pokazało, że: 🔹 50 proc. doświadcza wysokiego lub bardzo wysokiego skumulowanego stresu. 🔹 60 proc. cierpi na silne dolegliwości somatyczne, w tym bezsenność, przewlekły ból i wyczerpanie. 🔹 72 proc. nie potrafi jednoznacznie zadeklarować, że pozostanie w zawodzie. 🔹 Aż 13 z 20 najbardziej uciążliwych stresorów ma charakter systemowy. Jednym z nich jest chaos legislacyjny i wprowadzanie ciągłych zmian bez czasu na przygotowanie. Naukowcy mówią, że ciągłe zmiany przeciążają nauczycieli. A MEN mówi - zmienność zawodu chroni przed wypaleniem. Czyli pomylono przyczynę z terapią. Na pytanie o rozwiązania systemowe powinna paść odpowiedź o ograniczeniu biurokracji, stabilności prawa, realnym wsparciu psychologicznym, ochronie prawnej, warunkach pracy, wynagrodzeniach i wpływie nauczycieli na reformy. Zamiast tego dostaliśmy anegdotę o własnej pracy akademickiej oraz pogadankę o przygodzie. Praca nauczyciela może być pasją. Może dawać radość i satysfakcję. Ale jest też niezwykle odpowiedzialną funkcją, która kształtuje kolejne pokolenia. Przygoda może być metaforą. Nie może być polityką państwa wobec wypalenia zawodowego. Mnie to zwyczajnie wkurza. Bo nauczyciele nie potrzebują infantylizowania ich problemów ani coachingu od ministerstwa. Potrzebują, żeby MEN najpierw uznało skalę kryzysu, potem przestało go pogłębiać, a na końcu przedstawiło konkretny plan działania. A reakcja młodej nauczycielki? Bezcenna. #walczsercem #edukacja #szkoła #edukacja #szkoła #wypalenie

Wstyd. Europoseł Lewicy, który chętnie mówi o równości i szacunku, sam sięga po ageizm, wyśmiewanie cielesności i najbardziej prymitywne stereotypy płciowe. Włosy, samochód, wiek, męskość, poglądy. Hejt pierwsza klasa, tylko opakowany w moralizatorski żarcik. Nie bronię przekraczania prędkości. Za złamanie przepisów należy ponieść konsekwencje. Ale czym innym jest krytyka wykroczenia, a czym innym wyśmiewanie wyglądu i mężczyzn w średnim wieku. Serio, tak wygląda lewicowa walka ze stereotypami? Stereotyp jest zły tylko wtedy, kiedy dotyczy odpowiednio wybranej grupy? Równość kończy się tam, gdzie zaczyna się polityczny przeciwnik? #Równość #Stereotypy #Hejt

Sprawdziłem pink tax w Polsce. I mam problem. Nie znalazłem go tam, gdzie podobno miał być najbardziej widoczny. W codziennych zakupach. Porównałem 15 ścisłych par produktów. Ta sama marka, model, funkcja, pojemność albo cena jednostkowa oraz te same warunki promocji. Ile razy wersja kobieca była droższa? Ani razu. W 10 przypadkach ceny były równe. W 5 więcej płacili mężczyźni. Pink tax? W mojej próbie raczej blue tax. Męska maszynka kosztowała więcej. Męski krem kosztował więcej. Męskie wkładki były droższe. Część kobiecych ubrań sportowych była objęta lepszą promocją, podczas gdy mężczyzna płacił pełną cenę. Ostatecznie cały badany koszyk męski był droższy o 176,25 zł. Dziwnym trafem ta informacja nie zrobiła takiej kariery jak hasło o kremach dla kobiet droższych o 67%. A przecież blue tax to nie tylko sama cena. To również mniejszy wybór produktów przeznaczonych dla mężczyzn. Gorsza dostępność części rozmiarów i wariantów. Produkty wciskane w stereotyp siły, sportu, czerni, zapachu drewna, silnika albo arktycznego lodowca. Często z dopiskiem „Men”, „Professional” lub „Extreme”, który ma uzasadniać wyższą cenę. Ten sam mechanizm marketingowy. Tylko kolor opakowania się nie zgadza z popularną narracją. Osobną sprawą są usługi fryzjerskie. Samo porównanie czasu pracy nie wystarcza. Godzina strzyżenia kobiety i godzina strzyżenia mężczyzny mogą oznaczać inny zakres usługi, technikę, modelowanie oraz inną ilość zużytych kosmetyków. Cenniki powinny opierać się na długości włosów, zakresie usługi i stopniu jej skomplikowania, a nie na płci klienta. Ale żeby mówić o pink tax, trzeba porównać naprawdę tę samą usługę. Nie tylko taką samą liczbę minut w kalendarzu. Czy to oznacza, że kobieta nigdy nie zapłaci więcej za niemal identyczny produkt? Nie. Takie przypadki mogą się zdarzać. Oznacza to jednak coś znacznie ważniejszego. Nie znalazłem dowodu na powszechny pink tax w codziennych zakupach. Znalazłem natomiast przypadki, w których więcej płacą mężczyźni. I o nich prawie nikt nie mówi. Gdyby w 15 porównaniach kobiety ani razu nie zapłaciły mniej, a pięć razy zapłaciły więcej, mielibyśmy artykuły o systemowej dyskryminacji. Kiedy taki wynik dotyczy mężczyzn, zapada cisza. Równość nie polega na nagłaśnianiu różnic tylko wtedy, gdy pasują do jednej narracji. Jeżeli więcej płaci kobieta, mówmy o tym. Jeżeli więcej płaci mężczyzna, również mówmy o tym. Te same zasady. Ta sama miara. Ta sama uczciwość. Fakty nie mają płci. Ale sposób ich wybierania najwyraźniej czasami ma. #walczsercem #mezczyzna #rownosc #rownosc #walczsercem #sprawiedliwosc

Po wecie ruszyła polityczna ofensywa. Prezydent miał „zabrać” rodzicom darmowy eDziennik. Ja zostałem nazwany lobbystą. Zamiast odpowiedzi na pytania wszyscy dostaliśmy grafikę, emocje i oskarżenia. Zajrzałem więc do dokumentów. Na 2027 rok ustawa przewidywała maksymalny limit wydatków w wysokości 53,99 mln zł. To najwyższa roczna kwota w całym dziesięcioletnim planie: • 48,79 mln zł dla Ministerstwa Cyfryzacji i Centralnego Ośrodka Informatyki, • 5,2 mln zł dla Centrum Informatycznego Edukacji po stronie MEN. Łączny limit na lata 2026-2035 wynosił 216,47 mln zł. Bezpłatny dla użytkownika nie oznacza bezkosztowy. Za ten system mieli zapłacić podatnicy. Dlatego mają prawo wiedzieć, za co dokładnie. Gotowego, kompletnego eDziennika jeszcze nie było. Ministerstwo Cyfryzacji samo przyznało 26 sierpnia, że prace nadal trwają, pilotaż miał obejmować podstawowe funkcje, a decyzje dotyczące ostatecznego kształtu usługi dopiero miały zapaść. Mimo tego ustawa z góry wpisywała udostępnienie systemu szkołom od 1 września 2027 roku. Najpierw ustalono datę. Dopiero później zamierzano poznać wynik pilotażu. W MEN usłyszałem wprost - system ma zostać uruchomiony w 2027 roku, a wariant 2028 nie jest rozważany. Dlaczego? Co złego stałoby się, gdyby system został dobrze przygotowany, sprawdzony na danych syntetycznych, poddany audytom, a następnie przetestowany przez pełny rok szkolny 2027/2028? Kod by nie zniknął. Projekt by nie umarł. Rodzice nie straciliby istniejącego dostępu do informacji. System mógłby zostać uruchomiony we wrześniu 2028 roku, po pozytywnej ocenie pilotażu. Stracono by jedynie termin wrzesień 2027. A 2027 rok jest, zgodnie z regularnym kalendarzem, rokiem wyborów parlamentarnych. Udostępnienie systemu 1 września oznaczałoby wielką rządową premierę kilka tygodni przed wyborami. Miliony potencjalnych użytkowników, mObywatel, konferencje, materiały, szkolenia, komunikaty i gotowa opowieść o cyfrowym sukcesie. Czy właśnie dlatego termin 2027 roku był nienegocjowalny? To hipoteza, nie oskarżenie. Nie twierdzę również, że 53,99 mln zł było budżetem kampanii. OSR opisuje głównie programowanie, integracje, testy, infrastrukturę i wsparcie. Ministerstwa nie potrafią pokazać dokumentów na co dokładnie miało zostać wydane 53,99 mln zł w 2027 r. Brak również informacji jakie zawarto lub planowano zawrzeć umowy i z jakimi wykonawcami? Nie wiadomo ile z tych 54 mln zł miało być wydanych na materiały, szkolenia, informowanie, promocję, podróże i wsparcie użytkowników? A tu chodzi o ponad 700 tysięcy nauczycieli i opiekunów 5 mln uczniów, których trzeba poinformować i przeszkolić. Data 1 września 2027 roku nie zależała od pozytywnej końcowej oceny pilotażu a rząd odrzucał bezpieczniejszy termin 1 września 2028 roku. Ja zgłaszałem poprawki gwarantujące pełną bezpłatność wszystkich funkcji, zakaz reklam, treści sponsorowanych i ofert handlowych, otwarte API, możliwość przenoszenia danych oraz niezależny audyt. Zaproponowałem nawet zapis zakazujący umieszczania w eDzienniku agitacji i materiałów wyborczych. Poprawkę odrzucono. Który lobbysta prywatnych firm proponuje przepisy ograniczające ich monopol i chroniące publiczny system przed politycznym wykorzystaniem? Tak dla publicznego, bezpłatnego eDziennika. Nie dla budowania go na skróty. Nie dla testowania niedokończonego systemu na prawdziwych danych dzieci. Nie dla terminu dopasowanego do kalendarza politycznego, a nie do wyniku pilotażu. #polityka #edukacja #cyfryzacja