BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#rodzice
Onet.pl 7h

Two small children were found alone near the national road by passersby, who notified the police, and after their intervention it turned out that the parents were under the influence of alcohol, which led to their detention by the authorities. (translated)

Dwoje małych dzieci wyszło z mieszkania. Zauważyli je przechodnie

W Zawierciu dwoje małych dzieci – 2-letnia dziewczynka i 3-letni chłopiec – biegało bez ubrań wzdłuż drogi krajowej nr 78. Zaalarmowani przez przechodniów policjanci ustalili, że dzieci wydostały się z mieszkania przez otwarte okno. W domu funkcjonariusze zastali rodziców oraz ich roczne dziecko. Matka miała 1,8 promila alkoholu, a ojciec 0,4 promila. Dzieci przebadali ratownicy medyczni, na szczęście nie wymagały hospitalizacji i trafiły pod opiekę babci. Rodzice zostali zatrzymani i usłyszeli zarzuty narażenia dzieci na niebezpieczeństwo. Grozi im do 5 lat więzienia. Sprawą zajmie się również sąd rodzinny. #Zawiercie #bezpieczeństwo #dzieci

Drugiego dnia szkoły zadzwoniła wychowawczyni mojego syna. Godzina 10:43. Nie lubię telefonów ze szkoły przed południem. O tej porze placówka edukacyjna powinna przekazywać dziecku wiedzę, a nie generować zadania operacyjne dla rodzica. - Czy może pan dzisiaj przyjść na rozmowę? - zapytała. - W jakiej sprawie? - Chodzi o zachowanie pańskiego syna na lekcji. - Co zrobił? Po drugiej stronie zapadła chwila ciszy. - Wolałabym porozmawiać osobiście. Nie lubię takich odpowiedzi. - Czy sprawa jest pilna? - Kilkoro dzieci płakało. Odłożyłem długopis. - Czy syn kogoś uderzył? - Nie. - Obraził? - To zależy, jak rozumiemy obrażanie. Czyli nie. Pojechałem. Wychowawczyni czekała w sali. Syn siedział obok. Spokojny. Ręce na kolanach. Przed nim leżała kartka w kratkę pokryta liczbami. Usiadłem. - Co się wydarzyło? Pani westchnęła. - Dzisiaj dzieci rozmawiały o wakacjach. Jedni byli w Hiszpanii, inni w Grecji, ktoś w Turcji, ktoś na Malediwach... Klasyczny błąd. Pierwszy tydzień szkoły. Zamiast od razu wejść w matematykę, język polski i nauki przyrodnicze, nauczyciele uruchamiają dzieciom publiczny przegląd statusu majątkowego rodziców. - I kilkoro dzieci zaczęło się śmiać z pana syna, że on nigdzie nie był za granicą. Spojrzałem na niego. - Śmiali się? Syn wzruszył ramionami. - Trochę. - Co im odpowiedziałeś? - Najpierw nic. Dobrze. Nie należy reagować na pierwszą rynkową prowokację. - A później? - Potem zapytałem jednego chłopaka, ile kosztował ich wyjazd do Grecji. Wychowawczyni zamknęła oczy. Jakby już znała dalszy ciąg i nadal nie potrafiła go zaakceptować. - Powiedział, że nie wie, więc zapytałem, ile osób, czy na własną rękę i ile mieli posiłków. Podał mi wszystkie dane, a ja oszacowałem koszt. Popatrzyłem na kartkę. Na górze widniał napis: „Niewykorzystany potencjał kapitałowy klasy”. Poniżej tabela. Kraj. Liczba osób. Liczba dzieci. Szacowany koszt jednego wyjazdu. Częstotliwość. Hipotetyczna wartość inwestycji. Musiałem przyznać, że układ dokumentu był przejrzysty. Brakowało tylko źródeł danych i daty sporządzenia. - Przyjąłem, że taki wyjazd kosztował około czternastu tysięcy złotych - wyjaśnił syn. - I powiedziałeś to koledze? - zapytała wychowawczyni. - Najpierw zapytałem, czy jeżdżą tak co roku. - I co odpowiedział? - Że prawie co roku. - Co znaczy „prawie”? - wtrąciłem. - Dlatego dopytałem. Spojrzał na swoją kartkę. - Siedem razy w ciągu ostatnich ośmiu lat. - Następnie założyłem, że zamiast wydawać czternaście tysięcy rocznie, rodzice mogliby inwestować te pieniądze w szeroki ETF - kontynuował. - Przy założonej średniej stopie zwrotu wartość portfela wynosiłaby dzisiaj około stu trzydziestu tysięcy złotych. - Jakiej stopy użyłeś? - Osiem procent. Zmarszczyłem brwi. - Po podatku? - Nie. - Następnym razem zaznacz założenia. - Dobrze. Wychowawczyni spytała się: - Czy pan uczy syna takich rzeczy? - Uczę go, że każda decyzja ma koszt alternatywny. Pani zacisnęła usta. - Pan uważa, że to jest w porządku? Zastanowiłem się. - Zależy, co powiedział później. - Powiedziałem, że jeżeli ktoś co roku wydaje kilkanaście tysięcy na wakacje, a potem mówi dziecku, że nie ma pieniędzy na mieszkanie na start albo edukację, to nie jest problem dochodów, tylko alokacji kapitału – odpowiedział syn. Pani uniosła głowę. - Właśnie o tym mówię. - Ale to jest prawda - powiedział młody. - Nie chodzi o to, czy to jest prawda! Syn spojrzał na mnie. Ja spojrzałem na niego. To było jedno z tych zdań, po których człowiek zaczyna rozumieć, dlaczego edukacja finansowa w Polsce wygląda tak, jak wygląda. Pani próbowała tłumaczyć: - Dzieci mają prawo opowiadać o wakacjach. Nie powinieneś ich zawstydzać. - Ja ich nie zawstydzałem. - Powiedziałeś Mai, że jej rodzice „sprzedali 30 lat procentu składanego za zdjęcie z palmą”. Ona zaczęła płakać. - Bo zrozumiała procent składany. - Nie. Zaczęła płakać, bo powiedziałeś jej, że rodzice zabrali jej sto czterdzieści tysięcy złotych. Musiałem interweniować. - Proszę pani, oczywiście rozumiem, że forma mogła być zbyt bezpośrednia. Syn spojrzał na mnie zaskoczony. Podniosłem lekko rękę. Jeszcze nie skończyłem. - Ale nie możemy też udawać, że decyzje konsumpcyjne nie mają kosztu alternatywnego tylko dlatego, że robimy je w lipcu. Pani patrzyła na mnie nieruchomo. - Ja naprawdę nie chcę teraz prowadzić rozmowy o inwestowaniu. - Ja też nie. Wychowawczyni westchnęła. - Chcę, żeby pański syn przeprosił klasę. Spojrzałem na niego. On spojrzał na mnie. - Za co konkretnie ma przeprosić? - zapytałem. - Za ocenianie rodziców innych dzieci. Syn się wtrącił: - Ale nie oceniałem wszystkich negatywnie. Przesunął palcem po tabeli. - Rodzice jednej dziewczynki pojechali pod namiot w Polsce. Koszt był niski, byli razem przez dwa tygodnie, a ona nauczyła się pływać kajakiem. Zaznaczyłem ich jako efektywnych kosztowo. Nauczycielka była już zrezygnowana i powiedziała tylko: - Proszę z nim porozmawiać. Kiedy wyszliśmy na korytarz, syn zapytał: - Mam ich przeprosić? Spojrzałem na niego. - Za to, że nie przedstawiłeś dokładnych założeń. - A za resztę? - Nie. Skinął głową. - A jutro mogę im pokazać, ile kosztują coroczne wakacje przez dziesięć lat przy założeniu średniorocznej stopy zwrotu w kilku wariantach? Zastanowiłem się. - Możesz. Przerwa. - Ale uwzględnij inflację. #FIRE #edukacja #finanse #rodzicielstwo

rmf24.pl 14h

Two small children, a two-year-old and a three-year-old, were running without clothes along the national road, and their drunken parents were detained by the police after witnesses intervened. (translated)

Dwulatka i trzylatek bez ubrań przy drodze krajowej. W domu pijani rodzice

Wyobraźcie sobie, że Pasha dał gówniarzowi komputer, bo ten grał na starym sprzęcie, a jego rodzice nawet nie kupili mu porządnego komputera. A teraz ten sam dzieciak śmieje się z ludzi pracujących za najniższą krajową. Pafu podczas transmisji miał kpić z osób zarabiających minimalną pensję, co szybko wywołało reakcję Pashy. I trudno się dziwić, szczególnie że mówimy o dzieciaku, któremu sam wcześniej pomógł. Dostać od kogoś sprzęt, który pozwala ci rozwijać swoją pasję, a chwilę później wywyższać się nad ludzi, którzy codziennie zapierdalają za najniższą krajową. #pieniądze #szacunek #gra

C

Warzywa w szkolnych stołówkach. Już oburzeni rodzice wrzucają do sieci filmiki - my dziecka zielonym groszkiem truć nie pozwolimy! Nie ma naszej zgody na kalafiorka! A gdyby nie internet, to tylko najbliżsi by wiedzieli, jacy to durnie. Teraz wiedzą wszyscy. #warzywa #zdrowie #edukacja

The parents of 26-year-old Hubert B., suspected of causing the tragic accident in Krakow in which a young couple died, expressed deep sorrow and apologized to the victims' relatives, while assuring that their son was not involved in illegal races. (translated)

Tragedia w Krakowie. Rodzice sprawcy zabrali głos. "Serce nam pękło"

Rodzice mają pełne prawo do informacji o swoich dzieciach - ZA DARMO! ℹ️📓 E-dziennik powinien być bezpłatny! W @RozwojPlus🇵🇱➕ robimy to, czego rząd nie zrobił przez 3 lata. Oto nasze propozycje: https://t.co/TyEsGxj1P5 #Edukacja #Rodzice #Informacje

The Archdiocese of Poznań sued a 14-year-old girl. Her parents are protesting against the sale of the Maltese estate to a developer. We describe the details here: https://t.co/xMgEbk7IGq @ArchPoznan @EpiskopatNews @Pontifex https://t.co/QpbdiAdvov (translated)

Inspector Tomasz Jemczura from Kraków describes the consequences of a tragic accident in which the parents of a small child died, emphasizing that no punishment can bring the deceased back to life and how many people suffer as a result of such tragedies. (translated)

Widział wiele tragedii. "Żaden wyrok nie zwróci dziecku zabitych rodziców"
rzep 5d

@szefernaker Dlaczego „nie za ponad 200mln złotych”? To jest kwota rozłożona na 10 LAT. Rodzice i szkoły już dzisiaj wydają 150mln zł ROCZNIE za dostęp do takich usług. Wasze argumenty nie mają żadnego sensu. #edukacja #finanse #polska

Po wecie ruszyła polityczna ofensywa. Prezydent miał „zabrać” rodzicom darmowy eDziennik. Ja zostałem nazwany lobbystą. Zamiast odpowiedzi na pytania wszyscy dostaliśmy grafikę, emocje i oskarżenia. Zajrzałem więc do dokumentów. Na 2027 rok ustawa przewidywała maksymalny limit wydatków w wysokości 53,99 mln zł. To najwyższa roczna kwota w całym dziesięcioletnim planie: • 48,79 mln zł dla Ministerstwa Cyfryzacji i Centralnego Ośrodka Informatyki, • 5,2 mln zł dla Centrum Informatycznego Edukacji po stronie MEN. Łączny limit na lata 2026-2035 wynosił 216,47 mln zł. Bezpłatny dla użytkownika nie oznacza bezkosztowy. Za ten system mieli zapłacić podatnicy. Dlatego mają prawo wiedzieć, za co dokładnie. Gotowego, kompletnego eDziennika jeszcze nie było. Ministerstwo Cyfryzacji samo przyznało 26 sierpnia, że prace nadal trwają, pilotaż miał obejmować podstawowe funkcje, a decyzje dotyczące ostatecznego kształtu usługi dopiero miały zapaść. Mimo tego ustawa z góry wpisywała udostępnienie systemu szkołom od 1 września 2027 roku. Najpierw ustalono datę. Dopiero później zamierzano poznać wynik pilotażu. W MEN usłyszałem wprost - system ma zostać uruchomiony w 2027 roku, a wariant 2028 nie jest rozważany. Dlaczego? Co złego stałoby się, gdyby system został dobrze przygotowany, sprawdzony na danych syntetycznych, poddany audytom, a następnie przetestowany przez pełny rok szkolny 2027/2028? Kod by nie zniknął. Projekt by nie umarł. Rodzice nie straciliby istniejącego dostępu do informacji. System mógłby zostać uruchomiony we wrześniu 2028 roku, po pozytywnej ocenie pilotażu. Stracono by jedynie termin wrzesień 2027. A 2027 rok jest, zgodnie z regularnym kalendarzem, rokiem wyborów parlamentarnych. Udostępnienie systemu 1 września oznaczałoby wielką rządową premierę kilka tygodni przed wyborami. Miliony potencjalnych użytkowników, mObywatel, konferencje, materiały, szkolenia, komunikaty i gotowa opowieść o cyfrowym sukcesie. Czy właśnie dlatego termin 2027 roku był nienegocjowalny? To hipoteza, nie oskarżenie. Nie twierdzę również, że 53,99 mln zł było budżetem kampanii. OSR opisuje głównie programowanie, integracje, testy, infrastrukturę i wsparcie. Ministerstwa nie potrafią pokazać dokumentów na co dokładnie miało zostać wydane 53,99 mln zł w 2027 r. Brak również informacji jakie zawarto lub planowano zawrzeć umowy i z jakimi wykonawcami? Nie wiadomo ile z tych 54 mln zł miało być wydanych na materiały, szkolenia, informowanie, promocję, podróże i wsparcie użytkowników? A tu chodzi o ponad 700 tysięcy nauczycieli i opiekunów 5 mln uczniów, których trzeba poinformować i przeszkolić. Data 1 września 2027 roku nie zależała od pozytywnej końcowej oceny pilotażu a rząd odrzucał bezpieczniejszy termin 1 września 2028 roku. Ja zgłaszałem poprawki gwarantujące pełną bezpłatność wszystkich funkcji, zakaz reklam, treści sponsorowanych i ofert handlowych, otwarte API, możliwość przenoszenia danych oraz niezależny audyt. Zaproponowałem nawet zapis zakazujący umieszczania w eDzienniku agitacji i materiałów wyborczych. Poprawkę odrzucono. Który lobbysta prywatnych firm proponuje przepisy ograniczające ich monopol i chroniące publiczny system przed politycznym wykorzystaniem? Tak dla publicznego, bezpłatnego eDziennika. Nie dla budowania go na skróty. Nie dla testowania niedokończonego systemu na prawdziwych danych dzieci. Nie dla terminu dopasowanego do kalendarza politycznego, a nie do wyniku pilotażu. #polityka #edukacja #cyfryzacja

rzep 6d

To żadna tajemnica - 25mln zł. Warto zwrócić uwagę, że roczne przychody Librus to 90mln złotych - tyle rodzice, szkoły i nauczyciele płacą tej firmie rocznie za dostęp do ich aplikacji. Prezydent Nawrocki wolał, żeby Polacy płacili wszystkim firmom z tej branży około 150mln zł ROCZNIE, niż żeby Państwo wydało 200mln zł PRZEZ 10 lat i za te kwotę zaoferowało bezpłatną alternatywę dla polskich szkół. #Edukacja #Librus #Finanse

The president vetoed the free, public eJournal, which was supposed to be part of mCitizen. A solution that would benefit parents, students, and schools. Why? Good question. This is no longer even a political dispute. It's simply one of the TOP3 most absurd vetoes. (translated)

rzep 6d

Żeby była jasność - większość szkół obecnie korzysta z e-dziennika. I tam już są dane naszych dzieci. Różnica polega na tym, że dostawcami tych e-dzienników są prywatne firmy, z czego największa, Librus ma z tego tytułu 90mln złotych przychodu rocznie i, kompletnym przypadkiem, jest własnością amerykańskiej korporacji PCG. Weto prezydenta jest de facto chronieniem interesów tych firm przed wprowadzeniem ogólnopolskiego, darmowego systemu. Argumenty Nawrockiego przeciwko są naprawdę idiotyczne: Argument 1: Zarzuca np. że "ustawa nie określa szczegółowych standardów szyfrowania danych". TAKICH RZECZY NIE WPISUJE SIĘ DO USTAW, tak by ustawa nie musiała być zmieniana za każdym razem jak wejdą jakieś nowe standardy technologiczne. Przykładowo ustawa o mObywatel nie narzuca żadnych szczegółowych standardów tylko określa ogólne obowiązki zapewnienia "bezpieczeństwa i integralności danych przetwarzanych w systemie mObywatel". Argument 2: "Ogromny koszt" to kolejna bzdura - 200mln złotych dla naszego kraju to nic. Plus minus koszt budowy 7 kilometrów autostrady... Ale rozumiem - lepiej, żeby szkoły i rodzice tyle co roku płacili korporacjom. Argument 3: "Chaos organizacyjny" - bo system ma ruszyć od września 2027 r... Nawrocki zapomniał, że system ma być NIEOBOWIĄZKOWY - nikt nie będzie zmuszał szkoły czy rodziców do przejścia na niego, jeśli do tego czasu nie będzie działał tak, jak powinien. Z jednej strony państwo działa za wolno, by potem krytykować, że jednak za szybko. Jak mówi przysłowie - jak się psa chce uderzyć, to kij się zawsze znajdzie. Ogólnie to kolejne bezsensowne weto, którego jedynym celem jest wkładanie kija między szprychy, tak żeby narzekać, że rząd nic nie robi. #edukacja #bezpieczeństwo #Polska

Absurdalny jest ten argument Karola Nawrockiego ws. dziennika elektronicznego, że boi się o bezpieczeństwo danych. O te same dane, dziś na serwerach prywatnych firm, już się nie boi. Więc rodzice mają dalej płacić abonament biznesom, które dostają faktyczny monopol w szkole. Powetowane

Lawina komentarzy po wecie Nawrockiego. "Proponuję wysyłać rachunki na kancelarię"
wiadomosci.wp.pl

Prezydent zawetował państwowy eDziennik. I to nie jest techniczna decyzja bez znaczenia. Jej skutki odczują rodzice i uczniowie. Nadal mogą pojawiać się opłaty za pełny dostęp do komercyjnych aplikacji, dane uczniów pozostają w systemach prywatnych firm, bezpłatna, państwowa alternatywa nie ruszy. To kolejne weto, które ma swój rachunek. I znów zapłacą go rodziny. #szkodliweWeto #kosztowneWeto #edukacja #weto #rodzice

In a tragic accident in Krakow, the parents of 8-month-old Oliwier died, who is currently in the hospital after being kept alive, and his care will most likely be taken over by close family after a proper application is submitted to the Family Court. (translated)

Tragiczny wypadek w Krakowie. Wiadomo, kto przejmie opiekę nad osieroconym dzieckiem

In Nowęcin near Łeba, a four-year-old child drowned in a pool in front of other children because the parents left them unattended, which ended with a dramatic rescue operation during which the child was saved and resuscitated. (translated)

"Oglądanie umierania jest przerażające". Koszmar na basenie pod Łebą

❤️ | Polska ruszyła z pomocą dla 8-miesięcznego Oliwiera, który w tragicznym wypadku na krakowskim Podgórzu stracił oboje rodziców. Internetowa zbiórka na zabezpieczenie przyszłości chłopca, która powstała z inicjatywy Damiana Żurawskiego, błyskawicznie osiągnęła zakładany cel 500 tys. zł, jednak nadal trwa, aby zapewnić dziecku środki na leczenie, edukację i spokojny start w dorosłe życie. Płyną także dobre wiadomości ze szpitala – maluch, który doznał ciężkich obrażeń, powoli wraca do zdrowia. Do tragedii doszło po tym, jak 26-letni kierowca Volkswagena stracił panowanie nad autem i wjechał na chodnik, którym spacerowało młode małżeństwo z dzieckiem. Rodzice Oliwiera zmarli w szpitalu, a podejrzany kierowca został tymczasowo aresztowany. Tragedia poruszyła tysiące osób w całej Polsce, a pod zbiórką pojawiają się liczne słowa wsparcia i solidarności z osieroconym dzieckiem. #PomocDlaOliwiera #Solidarność #ZbiórkaNaLeczenie