BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#nauczyciele

W związku z pogłębiającym się kryzysem paliwowym w Rosji, władze kierują nauczycieli oraz urzędników na stacje paliw, aby uspokajali kierowców i kontrolowali kolejki, co spotyka się z krytyką w mediach społecznościowych. #kryzypaliwowy #Rosja #nauczyciele

Kryzys w Rosji się pogłębia. Wyznaczono specjalne zadanie dla nauczycieli

Skrót info ze świata 🌏 nr 2⃣. Sobota g.18:30 -⛽️Rosja: nauczyciele pilnują porządku na stacjach -🇨🇳 1 mln osób ewakuowanych. Tajfun Bavi 🌀 -🇵🇱 Obchody Narodowego Dnia Pamięci o Polakach ⚕️WHO: epidemia Eboli 4x większa niż oficjalnie -⚠️🇮🇷Najwyższy przywódca Iranu Modżtaba zapowiada zemstę za zabicie swojego ojca -🐍Setki węży, w tym śmiercionośne kobry, uciekły z farmy węży podczas dużych powodzi w Chinach 🇨🇳Chiny ujawniają broń mikrofalową, która niszczy satelity. Wiązka 100GW energii -🇨🇳 nakaz dla rafinerii produkcji paliw na 100% mocy - JPMorgan zastępuje ludzi agentami AI do handlu -🇮🇷 Iran: zero negocjacji aż USA spełnią uzgodnione warunki z Ormuz, eksportem ropy i odmrożeniem $ -🇮🇷Iran i Oman🇴🇲ustalją wspólne zasady dla Ormuz -🚒 zarobki w straży pożarnej od 6 do 30 tys. brutto -🛢️Syria, Irak i USA zbudują rurociągi omijające Ormuz -1 mln osób zwiedziło Muzeum Auschwitz w 2026 -⚠️Skrót nr 3⃣wkrótce dla subskrybentów -🎦powitanie drużyny Egiptu wracającej z Mundialu #Świat #Aktualności #Bezpieczeństwo

W niektórych regionach Rosji nauczyciele i urzędnicy są kierowani na stacje paliw, aby pilnować porządku w kolejkach i uspokajać kierowców w obliczu rosnącego kryzysu paliwowego spowodowanego atakami na infrastrukturę paliwową, co wywołało falę krytyki w mediach społecznościowych. #Rosja #niedobórpaliw #konfliktzbrojny

Rosja: Nauczyciele i urzędnicy kierowani na stacje paliw do pilnowania porządku

Artykuł omawia fiński system edukacji, w którym nauczyciele skupiają się na nauczaniu krytycznego myślenia i umiejętności wykrywania dezinformacji jako elementu podstawy programowej, mającego na celu zapobieganie wpływowi krwawych konfliktów i propagandy, w tym rosyjskiej. #Edukacja #Dezinformacja #Finlandia

Jak nie dać się wojnie i innym kryzysom. Lekcja z Finlandii

„Najpierw ludzie, potem ludzie” mówi Lewica. Tylko po weekendowej inauguracji trasy można odnieść wrażenie, że: mężczyźni to nie ludzie, nauczyciele to nie pracownicy, a dzieci jeszcze ludźmi nie są. Mówili o pracy i wzmacnianiu PIP. Nie powiedzieli, że zdecydowaną większość śmiertelnych ofiar wypadków przy pracy stanowią mężczyźni. Nie wspomnieli też o ochronie pracowników młodocianych ani o warunkach pracy nauczycieli. Mówili o mieszkaniach. Przemilczeli bezdomność, choć ogromną większość osób w kryzysie bezdomności stanowią mężczyźni. Nie wspomniano też o młodych bezdomnych. Mówili o zdrowiu. Nie było słowa o tym, dlaczego mężczyźni żyją średnio o ponad siedem lat krócej, częściej odbierają sobie życie i zbyt późno trafiają do lekarza. Pominieto też kryzys zdrowia psychicznego młodzieży. Mówili o rencie wdowiej. Nie wspomnieli, że wdowiec uzyskuje do niej dostęp pięć lat później niż wdowa. Nie było też słowa o równym wieku emerytalnym. Mówili o prawach kobiet, aborcji i małżeństwach jednopłciowych. I dobrze bo o prawach człowieka trzeba mówić i od lewicy tego się oczekuje. Ale prawa mężczyzn także są prawami człowieka, o tym w ogóle zapomniano. Nie było nic o ojcach. O męskich ofiarach przemocy. O prawie dziecka do bezpiecznej relacji z obojgiem rodziców. O przewlekłości spraw rodzinnych. O nauczycielach, ich bezpieczeństwie, autonomii i samorządzie zawodowym. To nie jest równość. To jest równość wybiórcza. Zawiodłem się. Może w końcu czas, żeby Lewica wreszcie zauważyła również tych, których od lat nie potrafi zmieścić w swojej definicji „ludzi”. #walczsercem #mezczyzna #polityka #równość #prawaludzi #bezpieczeństwo

PiS zorganizował konwencję pod hasłem „Rodzina, edukacja, demografia”. Brzmiało poważnie. Tyle że zamiast programu naprawy polskiej szkoły dostaliśmy przede wszystkim opowieść o Brukseli, gender, religii i „normalności”. Mówili o „odideologizowaniu szkoły”, a jednocześnie proponowali więcej religii, mocniejsze wychowanie konserwatywne i podporządkowanie szkoły własnej wizji światopoglądowej. To nie jest odideologizowanie. To jest wymiana jednej ideologii na drugą. A gdzie konkrety dotyczące prawdziwych problemów? Gdzie plan wzrostu wynagrodzeń nauczycieli? Gdzie rozwiązania problemu wakatów? Gdzie ograniczenie biurokracji? Gdzie ochrona nauczycieli przed przemocą i hejtem? Gdzie stabilne prawo oświatowe? Gdzie szkolnictwo zawodowe? Gdzie przygotowanie szkół na sztuczną inteligencję? Gdzie zdrowie psychiczne uczniów? Nie usłyszałem też nic o samorządzie zawodowym nauczycieli. Nauczyciele powinni mieć własną, niezależną reprezentację - izbę nauczycieli, która opiniuje reformy, określa standardy zawodu, broni nauczycieli i nie jest przybudówką żadnej partii ani centrali związkowej. Dzisiaj o nauczycielach decydują politycy, urzędnicy i związki. Najrzadziej sami nauczyciele. Podobnie wygląda program PiS dotyczący mężczyzn. Mężczyzna pojawia się głównie jako: ➡️ mąż, ➡️ ojciec, ➡️ pracownik, ➡️ żywiciel rodziny, ➡️ element polityki demograficznej. A gdzie zdrowie psychiczne mężczyzn? Gdzie samobójstwa? Gdzie krótsze życie? Gdzie wypadki przy pracy? Gdzie bezdomność? Gdzie profilaktyka nowotworowa? Gdzie nierówny wiek emerytalny? Gdzie piecza współdzielona, alienacja rodzicielska i niewykonywanie kontaktów? Gdzie chłopcy, którzy coraz gorzej radzą sobie w edukacji? Nie ma. PiS widzi mężczyznę głównie wtedy, gdy jest ojcem, mężem i żywicielem rodziny. Nie widzi go jako człowieka, który również może potrzebować wsparcia, ochrony i własnych praw. Polska szkoła nie potrzebuje kolejnej wojny światopoglądowej. Potrzebuje godnie wynagradzanych nauczycieli, stabilnego prawa, realnej autonomii, samorządu zawodowego i rozwiązań odpowiadających na prawdziwe problemy uczniów. A polityka społeczna musi wreszcie dostrzec, że mężczyzna nie zaczyna istnieć dla państwa dopiero wtedy, gdy zostaje ojcem. Dużo ideologii. Dużo haseł. Mało odpowiedzi na realne problemy szkoły, nauczycieli i mężczyzn. Później napiszę o trasie Lewicy i ich pomysłach dotyczących demografii, pracy i spraw mężczyzn... Polecam. #walczsercem #mezczyzna #edukacja #edukacja #Polska #nauczyciele

Staram się nie szafować górnolotnym straszeniem, ale właśnie wchodzimy na kurs na górę lodową. Średnie wynagrodzenie w sektorze publicznym wynosi 11 398 zł i jest o 25% wyższe niż w sektorze prywatnym*, chociaż jeszcze 4 lata temu było wyższe tylko o 3%. Dla tych, co uważają, że lepiej pracujący uciekają w B2B - mediana w sektorze publicznym w grudniu 25go była o 43% wyższa od sektora prywatnego. Jak jeszcze raz budżetówka będzie marudzić na zarobki, nie zapominajmy o przywilejach i takich 13kach na przykład - to warto im uświadomić, że już żyją, jak na warunki polskie, jak pączki w maśle. Mediana zarobków w publicznym już była wyższa od średniej zarobków w sektorze prywatnym, który to musi pracować na eldorado sektora publicznego. Gdy prywatny sektor coraz bardziej zastanawia się jak przeżyć i utrzymać miejsca pracy, to panie w urzędzie myślą - jak sobie skrócić pracę i zachować wszystkie przywileje. Zarobki lekarzy, ratowników i pielęgniarek już biją po oczach, nauczyciele przebierają nóżkami po podwyżki, kadra akademicka gardłuje o zwiększenie nakładów na naukę, w domyśle pensje, a urzędnicy w ZUSie robią sobie strajk ostrzegawczy. Nie skończy to się dobrze, nie w tym roku i pewnie nie w przyszłym, ale szambo zaczyna wybijać. * i to mierzone tylko dla firm powyżej 10 pracowników #Polska #zarobki #sektorpubliczny

Nauczyciele w Polsce rozpoczynają protest z powodu braku obiecanych podwyżek i domagają się wprowadzenia trwałego mechanizmu wzrostu wynagrodzeń, a przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego, Sławomir Broniarz, zapowiedział manifestację przed KPRM na 31 sierpnia, jeśli rząd nie podejmie konkretnych działań w tej sprawie. #protestnauczycieli #wynagrodzenia #ZNP

Wielki bunt nauczycieli. Broniarz zapowiada protest i uderza w rząd

TOP zarobków i minimum podatków. Lekarze milionerzy w Europie płacą podatku: 41-45proc we Francji, 43proc we Włoszech, 42-45proc w Niemczech, 49.5 w Holandii itp. W Polsce lekarze milionerzy płacą 14proc. A nauczyciele, zwykli ludzie na etatach wpadają w drugi próg i płacą 32proc. Z taką niesprawiedliwością żadna wspólnota narodowa nie przetrwa dalej w zgodzie. #podatki #sprawiedliwość #praca

WETO NIE ODBIERA UCZNIOM PRAW. ZATRZYMUJE ŹLE SKONSTRUOWANĄ USTAWĘ. Popieram decyzję @prezydentpl o zawetowaniu ustawy o rzecznikach praw uczniowskich. Sam skierowałem do Prezydenta pismo z argumentami, dlaczego ten projekt nie powinien wejść w życie. Nie dlatego, że kwestionuję prawa uczniów. Przeciwnie - uczeń musi być bezpieczny, szanowany i traktowany podmiotowo. Problemem nie były cele ustawy, lecz sposób ich realizacji. Prezydent wskazał, że projekt zwiększał biurokrację, dublował istniejące instytucje, mógł zamieniać każdą decyzję wychowawczą w formalny spór i prowadzić do antagonizowania uczniów, nauczycieli, dyrektorów oraz rodziców. Zwrócił też uwagę na wielomilionowe koszty w czasie, gdy szkoły potrzebują lepszego wyposażenia i rozwiązania problemów kadrowych. To argumenty bardzo bliskie tym, które sam przedstawiałem. Ustawa budowała rozbudowany, wielopoziomowy system rzeczników, skarg, postępowań i odwołań. Wzmacniała jedną stronę relacji szkolnej, ale nie tworzyła porównywalnych narzędzi ochrony nauczycieli i dyrektorów. A właśnie tego dziś brakuje. Nauczyciel również może doświadczać agresji, hejtu, presji, pomówień czy fałszywych oskarżeń. Ma ogromną odpowiedzialność, ale w sytuacji kryzysowej często pozostaje sam. Nie ma niezależnego i skutecznego systemu wsparcia porównywalnego z tym, który projektowano dla uczniów. Najważniejsze: uczniowie niczego nie tracą. Weto nie odbiera prawa do bezpieczeństwa, godności, równego traktowania, pomocy psychologiczno-pedagogicznej, sprawiedliwego oceniania ani ochrony przed przemocą i dyskryminacją. Nadal obowiązują przepisy prawa oświatowego, statuty szkół, standardy ochrony małoletnich i procedury interwencyjne. Uczeń nadal może zwrócić się do wychowawcy, pedagoga, psychologa, szkolnego rzecznika, dyrektora, kuratorium, Rzecznika Praw Dziecka czy Rzecznika Praw Obywatelskich. Weto nie sprawia, że szkoła staje się mniej bezpieczna. Szkoła nadal ma obowiązek reagować, chronić ucznia i zapewniać mu wsparcie. Uczniowie mają prawa, ale mają także obowiązki. Nauczyciele mają obowiązki, lecz powinni mieć również prawa i realną ochronę. Potrzebujemy nowej, lepszej ustawy - opartej na równowadze, mediacji, odpowiedzialności i współpracy, a nie na rozbudowie biurokracji i wzajemnej podejrzliwości. Praw ucznia nie buduje się przeciwko nauczycielowi. Bezpieczny uczeń potrzebuje bezpiecznego nauczyciela. A bezpieczna szkoła potrzebuje zaufania, szacunku i równowagi. #Edukacja #Weto #PrawaUcznia

MEN wystawia sobie 5+ 🤯 Najpierw minister Nowacka w Polsacie. Potem sekretarz stanu Lubnauer w Onecie. Wspólny przekaz? Zrobiliśmy bardzo dużo. Tylko społeczeństwo tego nie zauważyło. Czyli winna jest komunikacja. Rolki były za słabe. Ludzie nie zrozumieli sukcesu. Nie, Szanowne Panie. To nie jest kryzys komunikacji. W tym jesteście mistrzami. To jest kryzys sprawczości i chaos. Nauczyciele słyszą, że zarabiają za mało, że minister „podziela ich bulwersację” i będzie naciskać na ministra finansów. Tylko że nauczyciele nie potrzebują kolejnego ministra, który się z nimi zgadza. Potrzebują ministra, który skutecznie działa. Projekt powiązania pensji ze wskaźnikami od dawna leży w Sejmie. Podkomisja nie pracuje od ponad roku. Podwyżka wynosi 3%. A jako dowód dobrych zarobków słyszymy, że połowa nauczycieli wchodzi w drugi próg podatkowy. Tylko nikt nie dodaje, że często pracują na półtora albo dwa etaty. Uczniowie mają dostać ustawowych rzeczników, bo dotychczasowy system podobno nie działa. Nauczyciele rzecznika nie potrzebują, bo mają związki zawodowe. Te same związki, których projekt od lat nie jest procedowany i których postulatów rząd nie realizuje. To nie logika. To hipokryzja. MEN chwali się dziesiątkami spotkań z nauczycielami, rodzicami i młodzieżą. Ale liczba spotkań nie świadczy o dialogu. Dialog zaczyna się wtedy, gdy można wskazać: ➡️ który postulat przyjęto, ➡️ który odrzucono, ➡️ co zmieniono po konsultacjach. Samo zrobienie zdjęcia, prezentacji i kolejnej rolki nie jest konsultacją. W sprawie edukacji domowej usłyszeliśmy, że wyniki egzaminów klasyfikacyjnych powinny być porównywalne między szkołami. Jak mają być porównywalne, skoro każda szkoła przygotowuje własny egzamin i stosuje własne kryteria? Usłyszeliśmy też, że egzamin stacjonarny jest potrzebny, żeby raz w roku zobaczyć, czy dziecko nie doświadcza przemocy. Dziecko potrzebuje realnego systemu ochrony, a nie obserwacji podczas egzaminu. Na zakończenie sekretarz stanu wystawiła sobie i resortowi ocenę bardzo dobrą. Prawie 5+. Za nierozwiązane wynagrodzenia nauczycieli. Za chaos wokół prac domowych. Za reformy, które dopiero mają wejść. Za ustawy nadal procedowane. Za ignorowanie części środowisk. Za mylenie liczby spotkań z dialogiem. Za przedstawianie zapowiedzi jako sukcesów. Szkoła nie potrzebuje więcej propagandy sukcesu. Szkoła potrzebuje mniej samozadowolenia, więcej słuchania i wreszcie konkretnych efektów. Bo od chwalenia się reformą szkoła nie staje się lepsza. Tak samo jak od rolki nauczycielowi nie rośnie wynagrodzenie. #walczsercem #edukacja #posel #edukacja #MEN #nauczyciele

Jednym z naszych największych osiągnięć było danie nauczycielom autonomii. Niezależnie od tego, co działo się politycznie, nauczyciele ją zachowali.

Edukacja będzie fundamentem odbudowy Ukrainy
www.rp.pl

Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie 😳❓❓❓ Ponieważ widzę że jacyś liderzy polityczni, zamiast czynnie WSPIERAĆ panią od historii, wrzucają INFANTYLNE filmiki a gawiedź lajkuje na potęgę. Dlatego Siłaczka zdefiniuje jakie Piekło na Ziemi stworzyli Polakom na Kresach, wszyscy zwyrodnialcy ⬇️ Po napaści Niemiec na ZSRS 22 czerwca 1941 r. NKWD dokonało masakry niemal wszystkich więźniów (w większości Polaków) przetrzymywanych w więzieniach w Łucku, Dubnie, Krzemieńcu, Ostrogu, Równem, Kowlu, Sarnach i we Włodzimierzu Wołyńskim. Tylko w Łucku mogło zginąć od 3 000. do 4 500 więźniów. Należy też odnotować, że w bardzo wielu miejscowościach wkraczające na polskie Kresy Wschodnie oddziały niemieckie były witane z entuzjazmem przez ludność ukraińską – budowano bramy powitalne, wywieszano niebiesko-żółte flagi. Początkowo zajęte tereny przeszły bezpośrednio pod administrację niemieckich władz policyjnych, a następnie dawne województwo wołyńskie razem z częścią województw lwowskiego i poleskiego – jako okręg generalny Wołyń i Podole (General Bezirk Wolhynien und Podolien) – włączono do Reichskommissariatu Ukrainy z siedzibą w Równem. Na terenie tego okręgu powołano 13 komisariatów okręgowych, które odpowiadały dawnym powiatom. Obok instytucji niemieckich utworzono zarządy ukraińskie – uprawy, do których zadań należało egzekwowanie kontyngentów, werbowanie robotników do pracy w III Rzeszy, a także budowa i naprawa dróg. Na całym Wołyniu okupant niemiecki, korzystając z czynnej pomocy nacjonalistów ukraińskich z OUN, wprowadził bezwzględny terror. Ponadto Niemcy utworzyli ukraińską policję pomocniczą, do której przyjęto około 5 000 ochotników. Już na początku okupacji na podstawie list sporządzonych przez OUN Niemcy rozstrzelali w Krzemieńcu, Kostopolu i Równem kilkuset przedstawicieli inteligencji polskiej i żydowskiej. Aresztowanych Polaków rozstrzeliwano na terenach więzień oraz w egzekucjach publicznych. Tysiące osadzono w obozach koncentracyjnych. Wkrótce masowe egzekucje, organizowane głównie przez policję ukraińską w służbie niemieckiej i Einsatzkommanda, dotknęły Żydów gromadzonych w gettach. Żydów wołyńskich nie wywożono do obozów zagłady, lecz mordowano na miejscu. Do października 1942 r. zamordowano ich blisko 245 000. (około 95 proc. zamieszkujących Wołyń przed wojną). W trakcie poszukiwań uciekinierów z gett policja ukraińska zamordowała wiele rodzin polskich za ukrywanie Żydów oraz udzielanie im innej pomocy. Do grudnia 1942 r. mordowano pojedyncze polskie rodziny , a obiektem ataków byli głównie Polacy zatrudnieni w administracji , nauczyciele, księża, leśnicy oraz działacze społeczni. Do pierwszego zbiorowego mordu na ludności polskiej doszło 9 lutego 1943 r. w kolonii Parośla (gm. Antonówka, pow. Sarny). W tej pierwszej masakrze, popełnionej ze szczególnym okrucieństwem, zginęło ok. 170 Polaków. Przez wiele lat historycy ukraińscy zaprzeczali, że zbrodnię tę popełniła I sotnia UPA, starali się winę przypisać NKWD. Teza ta została obalona dopiero dzięki badaniom podjętym przez prof. Grzegorza Motykę i dokonanej przez niego edycji dokumentów archiwalnych na temat banderowskich sprawców tego mordu. Przypadki mordowania Polaków na Wołyniu zaczęły się nasilać wkrótce po tym, jak w połowie marca 1943 r. około 5 000 policjantów ukraińskich w służbie niemieckiej (z bronią oraz z nabytym wcześniej doświadczeniem mordowania Żydów wołyńskich) uciekło do oddziałów leśnych UPA. Tam wielu z nich objęło funkcje dowódcze oraz zajęło się szkoleniem kadr. W 1943 r., po masowych deportacjach i aresztowaniach prowadzonych przez NKWD oraz represjach ze strony Niemców (przymusowe wywózki na roboty do Rzeszy, aresztowania, obozy i masowe rozstrzeliwania), Polacy w niektórych powiatach wołyńskich stanowili mniej niż 12 %. mieszkańców. Byli grupą narodową pozbawioną już warstwy inteligencji, a także działaczy społecznych i wojskowych. Nie tworzyli sytuacji konfliktowych, wręcz przeciwnie – za wszelką cenę starali się ich unikać. Mimo to stali się obiektem zmasowanych ataków. Już w drugiej połowie marca 1943 r. zanotowano kilkadziesiąt napadów, w których zginęło około 1800 Polaków. W następnych miesiącach liczba zamordowanych rosła w zastraszającym tempie, rozszerzał się też teren objęty GENOCIDUM ATROX. W maju 1943 r. Śp. gen. Stefan Rowecki „Grot”, dowódca AK, zanotował : „Na terenie Wołynia ukraińskie organizacje wojskowe, kierowane przez byłych oficerów armii Petlury (»Taras Bulba« oraz OUN), zarówno melnykowcy jak i banderowcy, rozpoczęli masowe mordowanie ludności polskiej. Liczba ofiar przekroczyła już tysiące osób”. Latem i jesienią 1943 r. terror prowadzony przez OUN-UPA przybrał charakter zmasowanego ludobójstwa . Mordy dokonywane na ludności polskiej, rozpoczęte w powiatach sarneńskim, kostopolskim, rówieńskim i zdołbunowskim, w czerwcu 1943 r. rozszerzyły się na powiaty dubieński i łucki, w lipcu objęły powiaty kowelski, włodzimierski i horochowski, a w sierpniu także powiat lubomelski. Szczególnie krwawy był lipiec 1943 r., gdy bandy UPA, często przy aktywnym wsparciu miejscowej ludności ukraińskiej , zintensyfikowały wystąpienia antypolskie w powiatach kowelskim, włodzimierskim, horochowskim i częściowo łuckim. Kulminacyjnym momentem tych zdarzeń była niedziela 11 lipca 1943 r., gdy o świcie oddziały ukraińskie zaatakowały jednocześnie prawie 100 polskich wsi. Doszło wówczas do nieludzkich rzezi i ogromnych zniszczeń. Historycy obliczają, że tego dnia mogło zginąć ponad 8 000 Polaków – głównie kobiet, dzieci i starców. Ginęli od kul, siekier, wideł, noży i innych narzędzi, nierzadko w kościołach podczas niedzielnych mszy. Wsie były palone, a dobytek grabiono. Napady na świątynie też nie były przypadkowe, gdyż banderowcom chodziło o zamordowanie jak największej liczby Polaków. W wyniku krwawej niedzieli 11 lipca 30 w kościele w Porycku zginęło około 200 parafian razem z proboszczem Śp. ks. Bolesławem Szawłowskim. W kaplicy w Chrynowie z grupą około 150 uczestników liturgii zginął Śp. ks. Jan Kotwicki. W podobnych okolicznościach w parafii Zabłoćce został zamordowany 74-letni Śp. ks. Józef Aleksandrowicz, natomiast w kaplicy w Krymnie zginęło około 40 wiernych. W Kisielinie zginęło 80 parafian 31 – głównie ci, którzy wyszli z kościoła, gdyż wcześniej byli zapewniani przez banderowców, że „Polakom nic się nie stanie”. Natomiast wierni, którzy pozostali z proboszczem Śp. ks. Witoldem Kowalskim i Włodzimierzem Dębskim (obaj zostali ciężko ranni), odparli atak banderowców cegłami i kaflami z rozebranych pieców. W powiecie lubomelskim w dniach 29–30 sierpnia 1943 r. zamordowano około 2 500 osób . Banderowcy niemal jednocześnie zaatakowali wówczas ponad 30 miejscowości, gdzie mieszkali Polacy, i zabili wszystkich, którzy nie zdążyli się ukryć bądź uciec. Takie wsie i kolonie jak Ostrówki (470 zamordowanych), Wola Ostrowiecka (570), Jankowce (80), Kąty (210), Czmykos (154), Terebejki (10), Sawosze (10), Zamostecze (50 Polaków i Holendrów), Borki (55) przestały istnieć (nie ma ich na współczesnych mapach Ukrainy). Prowadzona w sposób zorganizowany akcja OUN-UPA na Wołyniu miała charakter ludobójstwa – jej celem było wyniszczenie ludności polskiej, a nie jej wypędzenie. Dokładna lista ofiar mordów ukraińskich na Wołyniu nie została i nigdy już nie zostanie ustalona. Brakuje dokumentów, gdyż praktycznie nie sporządzano na bieżąco wykazów pomordowanych . W wielu miejscowościach nikt nie ocalał, nie miał więc kto opisać zbrodni i podać nazwisk ofiar. Ci, którzy mogliby to zrobić, w większości już nie żyją bądź nie są w stanie dać świadectwa (wiek, choroby, trudności w dotarciu do tych osób). Dotychczas udało się udokumentować około 60 000 Polskich Ofiar. A mogło być ich kilkukrotnie więcej. Wobec olbrzymiego zagrożenia Polacy musieli opuścić swoje domy, ratować się ucieczką do miast i miasteczek, w których znajdowały się posterunki wojsk węgierskich i niemieckich. Paradoksalnie Polacy zagrożeni przez UPA byli zmuszeni szukać schronienia u Niemców i ich sojuszników, a w latach 1944–1945 nawet u Sowietów. Niemcy wywozili ich na przymusowe roboty w głąb Rzeszy. Niektórzy z ocalonych przedzierali się do Generalnego Gubernatorstwa, głównie do dystryktu lubelskiego, i tam szukali schronienia. Bez odzieży, żywności, pozbawieni domów, dziesiątkowani przez tyfus i głód, z traumą po stracie domu i najbliższych, często okaleczeni fizycznie, latami tułali się po ulicach miast w poszukiwaniu pomocy u dobrych ludzi. Tylko nieliczni próbowali tworzyć samoobrony. Najsłynniejsze z nich powstały w miejscowościach : Przebraże (schroniło się tu około 25 000 Polaków), Huta Stepańska (około 10 000), Zasmyki, Bielin, Dederkały oraz Ostróg. Takich ośrodków powstało blisko 150. Z powodu braku broni, amunicji i kadry dowódczej przetrwało niespełna 10 . Lepsze warunki do zorganizowania skutecznej obrony istniały w miejscowościach, gdzie były murowane budynki, szkoły, kościoły, klasztory oraz schrony ziemne. W niektórych wypadkach Polacy bronili się jak w średniowieczu, odpierając ukraińskie ataki cegłami, kaflami (plebania w Kisielinie), atakując widłami i siekierami (obrońcy Przebraża i Huty Stepańskiej). W 1944 r. terror OUN-UPA przeniósł się z Wołynia do województw południowych. W województwie lwowskim zginęło około 25 000 Polaków, w stanisławowskim -około 18 000., w tarnopolskim – około 28 000., w lubelskim – 3 tys. Razem na Kresach Południowo - Wschodnich II RP w latach 1939–1947 z rąk OUN-UPA i ukraińskich sąsiadów śmierć poniosło, według danych szacunkowych, od 124 000 do 150 000 Polaków. W wyniku terroru UPA oraz działań Niemców i Sowietów spośród około 370 000 Polaków mieszkających w 1939 r. na Wołyniu w 1946 r. zostało niespełna 2 5000. Natomiast z około 2 500 miejscowości, w których przed II wojną światową mieszkali Polacy, niemal 1 500 (wsi, kolonii, futorów, przysiółków) przestało istnieć – zostało całkowicie spalonych lub zniszczonych. Mordów dokonano w około 2100 miejscowościach, a zginęło w nich około 70 000 Polaków, co stanowi niemal połowę wszystkich ofiar mordów dokonanych przez nacjonalistów ukraińskich. Ofiarami ludobójstwa ze strony Ukraińców stali się także mieszkańcy województw: poleskiego, lwowskiego, tarnopolskiego, stanisławowskiego, a w obecnych granicach Polski części ówczesnych województw : lubelskiego, rzeszowskiego i krakowskiego. Łącznie antypolskie czystki etniczne przeprowadzono w około 4300 miejscowościach. #UkraińskieZbrodnie #NiemieckieZbrodnie #SowieckieZbrodnie Nie chce mi się podawać źródeł w tym PIEKIELNYM upale, bo jestem "tylko" człowiekiem a nie maszyną. Dlatego @grok przyjacielu...proszę po potwierdzenie wszystkich faktów. Na zdjęciu : Uczennice Liceum Pedagogicznego, Ostróg pod Horyniem, 1939 r. I jeszcze jedno ⬇️ Tak jak wszystkim weszło w krew : "Anitka pisz o wszystkim !", to marzyłabym, żeby wszystkim też weszło w krew korzystanie z naszej szkolnej kawiarki i POWSZECHNE docenienie mojej benedyktyńskiej pracy ! Dziękuję za pracowity dzień ❗️ https://t.co/uYX0ELDkuR #Historia #Ludobójstwo #Prawda

Ponad połowa Polaków ocenia kierunek reform edukacji jako negatywny, a 72,1 proc. twierdzi, że szkoły nie przygotowują do dorosłego życia, co pokazuje sondaż IBRiS, w którym krytycznie ocenia się także wpływ polityki na edukację i redystrybucję prac domowych. #edukacja #szkoła #nauczyciele

Jasny sygnał dla Nowackiej. Polacy zapytani o szkoły
Onet.pl 3w

Badania wykazały, że niektóre zawody, takie jak prawnicy, nauczyciele oraz sekretarki, są szczególnie narażone na depresję, z ryzykiem znacznie wyższym niż średnia wśród pracujących Amerykanów, co może być związane z wysokim poziomem stresu emocjonalnego i nieregularnymi godzinami pracy. #depresja #zdrowiepsychiczne #zawody

Te zawody najczęściej wiążą się z depresją. Niepokojąca lista

Barbara Nowacka w @Radio_TOK_FM zapewniała, że reforma jest przygotowana, nauczyciele wiedzą, co robić, materiały są gotowe, podręczniki będą na czas, a MEN skutecznie informuje szkoły i rodziców. Problem w tym, że między opowieścią minister a stanem faktycznym pojawia się coraz większa luka. ❌ Minister mówi, że przyjęła poprawkę rozszerzającą zakaz telefonów na przedszkola. W tekście przyjętym przez komisję takiego rozwiązania nie ma. Będzie składana w drugim czytaniu. ❌ Minister twierdzi, że dzięki SIO resort może kontaktować się bezpośrednio z rodzicami. SIO nie jest ministerialną bazą mailingową rodziców. Warto wskazać podstawę prawną, sposób kontaktu i zakres wykorzystywanych danych, zamiast rzucać efektowne hasła. ❌ Minister mówi, że „prawie 50% nauczycieli” wpada w drugi próg podatkowy. Ostatnie publicznie przedstawione dane MEN mówiły o około 36% ogółu nauczycieli. Ponad 50% dotyczyło nauczycieli dyplomowanych, a nie całej grupy zawodowej. I to pracujących ponad etat. ❌ Prowadzący przywołuje alarmujące badania: połowa nauczycieli doświadcza wysokiego stresu, a większość nie wie, czy pozostanie w zawodzie. Minister odpowiada pytaniem, co robią rodzice i jak zachowują się uczniowie. Tyle że badania wskazują przede wszystkim na stresory systemowe: niskie wynagrodzenia, chaos legislacyjny, biurokrację, reformy wdrażane bez odpowiednich zasobów i brak stabilności. Najłatwiej obarczyć odpowiedzialnością rodzica i ucznia. Trudniej przyznać, że to państwo od lat organizuje nauczycielom pracę w warunkach ciągłej niepewności. ❌ „Komplet materiałów jest dostępny”, „podręczniki będą na czas”, „większość nauczycieli wie, co robić”. To nie są jeszcze wyniki. To są zapewnienia i prognozy. Proces zatwierdzania materiałów nadal trwa, a spotkanie z częścią nauczycieli nie oznacza przygotowania każdej szkoły i każdej rady pedagogicznej. Do tego 3% podwyżki nazywane „inflacyjną plus”. „Plus” wynosi pół punktu procentowego ponad prognozowaną inflację. Po latach przeciążenia i spadku atrakcyjności zawodu ma to być dowód szczególnego szacunku dla „elity państwa”? A powiązanie wynagrodzeń nauczycieli ze średnią krajową? „Musimy to zrobić”. „Obiecaliśmy”. „Do końca kadencji”. Nauczyciele słyszą to od miesięcy. Nadal nie ma konkretnego terminu, uzgodnionego projektu ani zagwarantowanego finansowania a sejmowa podkomisja nadzwyczajna nie zebrała się od ponad roku. Polska szkoła nie potrzebuje kolejnej opowieści o sukcesie. Potrzebuje prawdy, stabilnego prawa, przygotowanych materiałów, pieniędzy i szacunku dla ludzi, którzy mają każdą reformę wykonać. Nie można mówić o autonomii nauczycieli, jednocześnie dokładając im obowiązki. Nie można mówić o gotowości reformy, gdy wiele elementów nadal jest w przygotowaniu. Nie można powoływać się na badania, a następnie ignorować ich najważniejszych wniosków. Pani Minister, mniej propagandy sukcesu. Więcej dokumentów, konkretów i odpowiedzialności. Bo szkoły nie da się zreformować konferencją prasową, newsletterem ani dobrze brzmiącym wywiadem. #walczsercem #edukacja #posel #nauczyciele #edukacja #nauczyciele #reforma

Społeczność Szkoły Podstawowej nr 9 w Lubinie po raz kolejny pokazała siłę wspólnego działania. W ramach akcji „Ekopomoc dla Judyty” uczniowie, rodzice, nauczyciele i mieszkańcy zebrali 39 771 kaucyjnych butelek i puszek, dzięki czemu udało się pozyskać niemal 20 tys. zł na rehabilitację ósmoklasistki. Finał zbiórki odbył się na parkingu sklepu Selgros, a dodatkowe wsparcie w wysokości 10 tys. zł przekazała firma TOMRA Collection Polska. Zebrane środki pomogą Judycie, która po operacji rdzenia kręgowego wymaga intensywnej rehabilitacji. Całość wydarzenia zgłoszono do Księgi Rekordów Guinnessa jako przykład dużej inicjatywy społecznej opartej na recyklingu i pomocy. #Ekopomoc #Recykling #Społeczność

More than half of Polish teachers and staff experience a high or very high level of accumulated stress. 60% suffer from severe somatic ailments, such as insomnia, chronic pain, or exhaustion, and at least 82% of respondents admit that they feel. (translated)

mickpl 4w

2,4 mln ludzi w tym kraju wpada w II próg podatkowy. Wbrew pozorom, nie lekarze 1.6 mln czy programiści. Wpadają zwykli ludzie jak urzędnicy czy nauczyciele, bo oni nie mogą na JDG. Jednocześnie aż 1,2 mln ludzi wykazuje przychód z najmu. Płacąc śmieszny ryczał ustalony dawno temu, co wtedy tłumaczono (poniekąd słusznie) walką z szarą strefą. Nie było wtedy systemów internetowych i dominował obrót gotówkowy. Rozwiązanie jest oczywiste: 1. Ponieść stawkę ryczałtu od przychodu z najmu na przynajmniej poziom podatku Belki. 2. Podnieść kwotę II progu. W ten sposób dokonamy transferu kasy od ludzi otrzymujących przychody feudalne do ludzi, którzy serio w tym kraju pracują. Dziękuję za uwagę, obejdzie się bez propozycji stanowiska wicepremiera. #Podatki #Polska #Gospodarka

Uniwersytet Warszawski na zlecenie ZNP przygotował raport na temat ryzyka psychologicznego i stresu w zawodzie nauczyciela To jest raport, po którym MEN nie powinien spać spokojnie. Nie dlatego, że nauczyciele „narzekają”, że „znowu chcą więcej”. Tylko dlatego, że z danych wynika, że polska szkoła działa dziś na zdrowiu nauczycieli. Raport wskazuje, że: 📌 50% nauczycieli doświadcza wysokiego lub bardzo wysokiego poziomu stresu. 📌 Tylko 18% deklaruje niski poziom obciążenia. 📌 60% ma silne objawy somatyczne: bezsenność, przewlekłe bóle, wyczerpanie. 📌 82% czuje zmęczenie jeszcze zanim wyjdzie do pracy. 📌 85% potrzebuje więcej czasu, żeby po pracy dojść do siebie. 📌 64% po pracy czuje się wyczerpanych i „zużytych”. 📌 72% nie potrafi jednoznacznie powiedzieć, że zostanie w zawodzie. 📌 Co czwarty nauczyciel już podejmuje kroki, żeby odejść z oświaty. To nie są „humory”. To nie jest „brak odporności”. To nie jest „taki zawód”. To jest systemowy alarm. Raport jasno pokazuje, że największym źródłem stresu nauczycieli nie są uczniowie. Nie dzieci. Nie młodzież. Nie sama praca wychowawcza. Największym źródłem stresu jest system. Z 20 najbardziej uciążliwych stresorów aż 13 ma charakter systemowy. 🧑‍🏫 Chaos legislacyjny. 🧑‍🏫 Ciągłe zmiany podstaw programowych i przepisów. 🧑‍🏫 Brak czasu na przygotowanie szkół do nowych obowiązków. 🧑‍🏫 Biurokracja, która zabiera czas na pracę z uczniem. 🧑‍🏫 Niskie wynagrodzenia nieadekwatne do odpowiedzialności. 🧑‍🏫 Wdrażanie edukacji włączającej bez ludzi, pieniędzy i realnego wsparcia. 🧑‍🏫 Brak ochrony prawnej nauczycieli. 🧑‍🏫 Presja rodziców. 🧑‍🏫 Praca po godzinach, w weekendy, wieczorami, przez e-dziennik i komunikatory. I potem przychodzi ktoś z ministerstwa i mówi: „trzeba zadbać o dobrostan”. Nie.Nie wystarczy mówić o dobrostanie. Nauczyciel to nie jest urządzenie wielofunkcyjne. Nie jest jednocześnie pedagogiem, psychologiem, terapeutą, sekretariatem, mediatorem, ochroniarzem, urzędnikiem od dokumentacji i całodobową infolinią dla rodziców. To człowiek. A człowiek ma granice. Dlatego rekomendacje z raportu powinny trafić prosto na biurko Minister Edukacji: ✅ stabilne prawo i realne vacatio legis; ✅ zasada: każdy nowy obowiązek musi mieć przypisane zasoby - ludzi, pieniądze i czas; ✅ radykalne ograniczenie biurokracji; ✅ odciążenie nauczycieli od zadań administracyjnych; ✅ realne wsparcie edukacji włączającej; ✅ ochrona czasu wolnego nauczycieli - koniec pracy 24/7 przez e-dzienniki i komunikatory; ✅ jasne zasady kontaktu z rodzicami; ✅ wsparcie prawne nauczycieli w sytuacjach konfliktowych; ✅ urlopy regeneracyjne i realna profilaktyka wypalenia; ✅ odbudowa prestiżu zawodu nauczyciela; ✅ godne wynagrodzenia, bo odpowiedzialność bez godnej płacy to nie misja, tylko wykorzystywanie. MEN musi wreszcie przestać traktować nauczycielskie powołanie jak darmowe paliwo dla niewydolnego systemu. Nauczyciele nadal chcą uczyć. Raport pokazuje, że wielu z nich nadal widzi sens swojej pracy. Nadal czerpią satysfakcję z kontaktu z dziećmi i młodzieżą. Nadal chcą być dla uczniów ważnymi dorosłymi. Ale coraz częściej robią to kosztem siebie. I to jest najgorszy wniosek: system nie opiera się dziś na dobrym zarządzaniu. System opiera się na przeciążeniu ludzi, którzy jeszcze nie odeszli. Mamy problem bezpieczeństwa edukacyjnego państwa. Bo bez nauczycieli nie ma dobrej szkoły. Bez dobrej szkoły nie ma przyszłości dzieci. Bez stabilnej edukacji nie ma silnego państwa. Dlatego MEN powinno przestać produkować konferencje, hasła i kolejne reformy bez zaplecza. Czas na konkrety: mniej chaosu, mniej papierów, więcej ludzi, więcej wsparcia, więcej szacunku. Polska szkoła nie zawali się dlatego, że nauczyciele nie chcą pracować. Może się zawalić dlatego, że przez lata pracowali ponad siły, a państwo udawało, że tego nie widzi. #walczsercem #edukacja #posel #edukacja #nauczyciele #zdrowie