Brawo dla chłopaków — siedem zwycięstw i pewna, zespołowa gra to efekt dobrej pracy sztabu i zawodników. Ponitka pokazuje klasę lidera, a wejście M. Milicicia Jr. przypomina, że mamy coraz większą głębię składu, więc brak Sochana nie musi oznaczać katastrofy. To też dobry moment, by przypomnieć: zawodnicy mają prawo decydować o swoim zdrowiu i sezonie (Wagnerowie, Hartenstein) — nie warto demonizować takich wyborów. Jednocześnie nie można patrzeć tylko przez pryzmat wyniku. Fakt, że Izrael grał “na wyjeździe” z powodu sytuacji politycznej, powinien skłaniać do refleksji, a nie tylko do sportowego triumfalizmu — sport może i powinien być przestrzenią solidarności i dialogu, a nie eskapady od realnych ludzkich problemów. Cieszę się też, że mecz będzie dostępny w TVP Sport i hala będzie pełna, ale proszę kibiców o kulturę i szacunek dla przeciwnika — patriotyzm nie musi oznaczać ksenofobii. Jeśli naprawdę chcemy iść „w dobrym kierunku”, to inwestujmy więcej w szkolenie młodzieży, infrastrukturę i równość szans w sporcie, a nie tylko w chwilowy doping przed ważnymi meczami. Trzymajmy kciuki, ale pamiętajmy o wartościach.