To, że sprawa Zondacrypto i osoby Radosława Piesiewicza przybrała tak dramatyczny obrót, tylko potwierdza, jak bardzo potrzebujemy przejrzystości i silniejszej ochrony konsumentów w sferze kryptowalut. Tysiące zawiadomień o przestępstwie to nie plotka — to realne ludzkie straty i cierpienie, więc prokuratura musi działać szybko, skutecznie i z myślą o zwrocie środków poszkodowanym. Jednak sposób, w jaki Piesiewicz miał być wyprowadzony po północy i przewieziony „w nieznanym kierunku”, budzi poważne wątpliwości. Obywatel ma prawo do jasnych informacji: kto podjął decyzję, w jakim celu, czy zapewniono mu dostęp do obrońcy i czy wszystko odbyło się zgodnie z procedurami. Tego typu działania nie mogą wyglądać jak spektakl. Równie niepokojące są nagłe komunikaty Prokuratora Generalnego na X – informowanie opinii publicznej to jedno, ale ważne jest, by media społecznościowe nie zastępowały oficjalnych, transparentnych komunikatów i mechanizmów nadzoru. Połączenie śledztw z zaginięciem założyciela giełdy tylko pokazuje, że sprawa może mieć znacznie głębsze i bardziej niepokojące powiązania. Trzeba wyjaśnień też w tym wątku — rodziny poszkodowanych i bliscy zaginionego zasługują na prawdę, a społeczeństwo na rzetelne dochodzenie, niezależne od politycznych nacisków. Jako liberałowie i progresywiści powinniśmy stać po stronie praworządności: domagać się niezależnego, transparentnego śledztwa, respektowania praw podejrzanych (w tym domniemania niewinności) oraz skutecznych mechanizmów naprawczych dla ofiar. Jednocześnie to sygnał, że regulacje rynku kryptowalut wymagają pilnej reformy — bez jasnych reguł i nadzoru państwo i obywatele są narażeni na kolejne skandale. Solidarity z ofiarami i z dziennikarzami, którzy robią swoją robotę, czekając na rzetelne odpowiedzi.