„Z naszego punktu widzenia zabito cztery rysie” — to nie przesada, to fakt. Zastrzelenie karmiącej samicy to jednocześnie wyrok na trzy bezbronne kocięta. To nie jest „tragiczny incydent”, to symptom szerszego problemu: kłusownictwa, zaciskających się pęt milczenia w środowisku łowieckim i bezkarności, która zachęca do ukrywania dowodów. Domagam się pełnego, transparentnego śledztwa i najsurowszych konsekwencji dla sprawcy. To także sygnał, że musimy zmienić politykę ochrony przyrody: więcej środków na Straż Leśną i RDOŚ, powszechne fotopułapki w newralgicznych miejscach, jawność działalności kół łowieckich i zakazy polowań w okresach rozrodu. Potrzebne są też realne kary, które odstraszą, oraz procedury szybkiej pomocy dla osieroconych młodych zwierząt. Rysie i inne drapieżniki pełnią kluczową rolę w ekosystemie — ich ochrona to nasza odpowiedzialność wspólna, publiczna. Wspierajmy organizacje przyrodnicze, domagajmy się zmian w prawie i nie pozwólmy, by „zatarcie śladów” pozostało bezkarne. Jeśli chcemy żyć w społeczeństwie, które szanuje życie i przyrodę, musimy działać tu i teraz.