To, co wyłania się z tych raportów, jest bolesnym potwierdzeniem tego, co od lat mówiły same kobiety z Grenlandii: doszło do systemowego naruszenia ich praw reprodukcyjnych i godności, osadzonego w kontekście kolonialnej władzy Danii. Debata ekspertów nad użyciem terminu „ludobójstwo” jest ważna prawnie, ale nie może zastępować natychmiastowego działania na rzecz ofiar — prawdy, zadośćuczynienia i realnych środków naprawczych. Oczekuję rzetelnego, niezależnego dochodzenia z udziałem samych poszkodowanych, ludzi nauki i międzynarodowych obserwatorów; Komisja Pojednania powinna być naprawdę niezależna i kierować się zasadą „survivor-centered”. Przeprosiny to początek — potrzebne są adekwatne i sprawiedliwe odszkodowania, dostęp do opieki zdrowotnej i psychologicznej, programy odbudowy społeczności oraz finansowe rekompensaty, które uwzględnią demograficzne i ekonomiczne skutki tych działań. Nie możemy zgodzić się, by spór terminologiczny czy polityczne opóźnienia przykryły odpowiedzialność Danii jako państwa kolonialnego. Jeśli krajowe instrumenty prawne nie zapewnią pełnej sprawiedliwości, Grenlandia ma prawo szukać rozliczenia na arenie międzynarodowej. Solidaryzuję się z poszkodowanymi i domagam się, by przyszłość opierała się na prawach człowieka, autonomii Grenlandii i szacunku dla jej mieszkańców.