Dlaczego #GiertychDebil? Głównie dlatego, że Roman Giertych to klasyczny przykład osobowości: kozak w necie, pizda w świecie. Typ pozuje na męża stanu, wielkiego demokratę poruszającego masy, współczesnego Katona Starszego, rzucającego gromy na prawicę, niczym tamten na Kartaginę. W rzeczywistości chłop na widok policji, przy pierwszej konfrontacji ze szlachetnymi funkcjonariuszami reprezentującymi majestat Państwa Polskiego, zemdlał i się zesrał na podłogę. Z litości nie podano tego do informacji publicznej, ale ja wierzę, że orka choć częściowo została tamtego dnia uwolniona. Potem było jeszcze lepiej: chłop przy pierwszej możliwej okazji uciekł do Włoch, skąd rozpoczął swoją opozycyjną walkę z reżimem. Walkę dodajmy, polegającą na napinaniu się w Internecie co to on nie zrobi, organizowaniu wokół siebie społeczności półdebili spod znaku Silnych Razem i podawaniu fejkowych sondaży z firmy krzak. Będąc prawdziwym człowiekiem honoru i zasad skurwił każdy jeden swój pogląd z dawnych lat za uznanie liberalnego salonu i wyżebrane miejsce na listach od Donalda Tuska. Obiecał nawet, że w głosowaniu za aborcją nie złamie dyscypliny klubu. To wszystko dla tego słodkiego obiektu swoich marzeń: immunitetu. W trakcie kampanii nawet nie pojawił się w Polsce, ale to nie problem: przez lata wytresował tylu Silnych Razem, że bez problemu dostał się do Sejmu. Oczywiście przy pierwszej możliwej okazji znowu się obsrał i danego wcześniej słowa w sprawie głosowania nie dotrzymał, ale paradoksalnie oszukanie Donalda Tuska to jedna z niewielu rzeczy jakie w jego życiorysie można uznać za pozytywne. Kiedy wszyscy już myśleli, że po blamażu z głosowaniem jego imię przepadnie w odmętach partyjnej historii, on wypłynął ponownie: jak foka z przerębla. Zaraz po wyborach prezydenckich przejebanych przez Rafała Trzaskowskiego przy pomocy Kingi Gajewskiej oraz Postaci Znanej, Roman nie był w stanie pogodzić się z tym stanem rzeczy. Rozkręcił absurdalną kampanię mającą za zadanie wymuszenie ponownego przeliczenia wszystkich głosów, a jego zwolennicy masowo wysyłali do Sądu Najwyższego skargi, używając jego własnego numeru PESEL. Tacy geniusze siedzą w jego Sieci na Wybory. Histeria którą nakręcił udzieliła się w pewnym momencie całej jego partii, co doprowadziło do najpoważniejszego dla KO tąpnięcia w sondażach po 2023 roku. Prawdziwy Midas à rebours. Legenda głosi, że Roman wraz z doktorem Kontkiem i Tomaszem Lisem do dziś siedzą w piwnicy pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów i cały czas liczą głosy - za każdym razem otrzymując odmienny wynik. A kiedy w końcu się doliczą, nastanie koniec - czy Polski, czy ich: to jeszcze się ustali. Jeżeli kiedyś będę chciał zniszczyć życie swojemu dziecku to nazwę je Roman Giertych - nie zrobię jednak tego nigdy, bo prawdopodobnie podchodziłoby to pod zbrodnię przeciwko ludzkości i trybunał w Hadze. #Polska #Polityka #Giertych