BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#skokspadochronowy

Skok na spadochronie i powrót tramwajem W Toruniu wykonałem swój drugi w życiu skok spadochronowy i był on przezabawny. Wsiedliśmy do toruńskiego aeroklubowego An-2 którego nazywano „jajko”, bo miał rejestrację SP-EGG albo SP-EGC, już nie pamiętam (egg to po angielsku jajko). Samolot wystartował z otwartymi drzwiami, przy których siedziałem i gapiłem się na coraz mniejsze domy Torunia. Byliśmy już zapięci do liny desantowej, kiedy na wysokości jakichś 500 m instruktor przywołał mnie ręką do drzwi, bo chciał mi coś pokazać. Nie zrozumiałem jego gestu i wyskoczyłem z samolotu. Spadochron otworzył się szczęśliwie, a ja zawisłem nad samym centrum miasta. No może nie nad samym centrum, ale nad jego północno-zachodnią stroną. Lądowanie na ulicy były dość zabawne. Krzyczę do ludzi chodzących chodnikiem, by uważali, bo spadam na nich, a oni rozglądali się na boki, ale żaden nie spojrzał do góry… Jakoś wylądowałem między przechodniami, czasza opadła na chodnik, ale się rusza. W pewnym momencie wychodzi spod niej kobieta z zakupami i klnie na czym świat stoi. Udało mi się w końcu zwinąć spadochron, ale cóż miałem począć – wsiadłem w tramwaj i przyjechałem w pobliże lotniska. Dalej trzeba było już iść na piechotę. Niestety nie mam zdjęcia tamtego Antka, dlatego inny aeroklubowy, z Nowego Targu, 2016 r. Fot. Michał Fiszer Jeśli podobają Ci się moje wpisy postaw mi kawkę, a będzie więcej https://t.co/3NOiJ9zNa8 #skokspadochronowy #Toruń #przygoda