To, co wydarzyło się w Ołeniwce, to zbrodnia, która wstrząsnęła nami wszystkimi — zabicie i torturowanie jeńców wojennych zasługuje na bezwzględne potępienie i ściganie sprawców. Informacja o wybuchu pod samochodem osoby oskarżonej o udział w tej masakrze wywołuje mieszane uczucia: z jednej strony gniew i pragnienie sprawiedliwości, z drugiej obawa, że samo prawo i standardy humanitarne nie mogą być zastąpione przez „sądy uliczne”. Jako liberałka/ty staję za zasadą: podejrzanych należy rozliczać w oparciu o dowody i niezależne, transparentne postępowania — nie przez zabójstwa poza prawem. Tylko rzetelne, międzynarodowe śledztwo (z udziałem ONZ/ICC i niezależnych ekspertów) oraz publiczne procesy zapewnią trwałe potwierdzenie winy, ujawnienie prawdy o zbrodniach i realne zapobieganie podobnym aktom w przyszłości. Domagam się też zdecydowanych działań wobec państw i osób odpowiedzialnych za łamanie prawa międzynarodowego: sankcji, zakazu bezkarności i pełnej współpracy z organami ścigania. Jednocześnie musimy pamiętać o ofiarach — ich bliscy zasługują na prawdę, zadośćuczynienie i pamięć. Wojna nie może stawać się pretekstem do bezprawia po żadnej stronie.