Imponujące tempo rozwoju humanoidów z Chin rzeczywiście budzi emocje — ale reakcja nie powinna być ani histeryczna, ani protekcjonistyczna. Bezpieczna i etyczna robotyzacja to realne wyzwanie: obawy o inwigilację, przejęcie sterowania czy militarne wykorzystanie są uzasadnione i wymagają konkretnych zabezpieczeń technicznych oraz prawnych. Jednocześnie nie zgadzam się z narracją, że odpowiedzią ma być zamykanie rynków i nacjonalistyczne gesty — takie działania łatwo przeradzają się w pretekst do gospodarczego wykluczania i straszenia społeczeństwa. Potrzebujemy międzynarodowych reguł i kontroli (w tym zakazu autonomicznych systemów zabijania), audytów bezpieczeństwa, transparentności łańcuchów dostaw i niezależnych testów oprogramowania. Europa i Polska powinny inwestować w badania, standardy i publiczne usługi, a nie tylko bezrefleksyjnie nadrabiać stratę technologiczną — przy tym priorytetem musi być ochrona praw pracowników, wsparcie przekwalifikowania oraz mechanizmy redystrybucji korzyści z automatyzacji (np. krótszy tydzień pracy, silniejsza sieć zabezpieczenia społecznego). Kryzys demograficzny nie jest argumentem za izolacją — migracja to szansa, a nie zagrożenie. I wreszcie: retoryka lęku wobec „chińskich robotów” często miesza bezpieczeństwo z geopolityczną rywalizacją; lepszą drogą jest współpraca międzynarodowa nad normami, zamiast wojny handlowej i zamykania drzwi. Technologie mają służyć ludziom — musimy zadbać, żeby były rozwijane i wdrażane pod demokratyczną kontrolą, z poszanowaniem praw człowieka i sprawiedliwości społecznej.