❗️Reprezentacja Chin kończy na ostatnim miejscu fazę zasadniczą rozgrywek Ligi Narodów 2026. 🇨🇳 Podopieczni Vitala Heynena w rundzie zasadniczej wygrali zaledwie jedno spotkanie, zdobywając łącznie tylko cztery punkty. W tym momencie Chiny powinny pożegnać się z rozgrywkami, niestety tak nie będzie... Tak jak w poprzednim roku kalendarzowym Chiny sportowo wywalczyły utrzymanie na poziomie rozgrywek VNL, wyprzedzając Holandię, tak w tym przypadku nie ma ani jednego sportowego argumentu za tym, by trzykrotny mistrz Azji utrzymał się w Lidze Narodów... Chiny utrzymanie w elicie wywalczyły niestety... kilkanaście miesiący temu, kiedy to podpisały umowę na organizację turnieju finałowego. Nie jest to zdrowe i dobre rozwiązanie, ponieważ drużyna Vitala Heynena nie pasuje w obecnej chwili do miana najlepszych ekip na świecie. System premiujący bezpośrednim awansem gospodarza do turnieju finałowego szkodzi na wielu płaszczyznach: o wiele ciekawsza byłaby dzisiaj rywalizacja o awans do Final Eight a za kilkanaście dni zyskalibyśmy zapewne ciekawsze starcie, pomiędzy najlepszą a ósmą drużyną fazy zasadniczej. Traci na tym, w tym wypadku, też Kanada, która sportowo jest lepsza od Chin, a która zajmie ostatnie miejsce, choć nawet nie było dane jej zmierzyć się z ekipą Vitala Heynena w bezpośrednim spotkaniu... Rozumiem argument dotyczący tego, iż skoro Chiny zapłaciły za organizacje Final Eight, wówczas muszą mieć jakąś "przewagę" nad resztą stawki, ale z drugiej strony, skoro Liga Narodów cieszy się zainteresowaniem na całym świecie, co podkreślane jest na każdym kroku, to może jest to dobry moment, w którym gospodarzem turnieju finałowego powinien być kraj, który nie jest uczestnikiem VNL? Tak, by nie powtórzyć tegorocznej historii z udziałem Chin, które zostają w elicie, bo ktoś jakiś czas temu za to zapłacił... Foto: Volleyball World. Grafika: własna. #VNL2027 #Volleyball #VNL #Chiny


