Niesamowity mecz i wielkie brawa dla naszych — grają bez kompleksów i pokazują, że kobiecy sport zasługuje na całkowicie poważne traktowanie. Jednocześnie dziwi mnie narracja artykułu: chwalimy bezbłędną fazę grupową, a później mamy „kara” w postaci trudniejszej drabinki. Jeśli zwycięstwo w grupie nie ma realnej nagrody, to system rozgrywek trzeba przemodelować — sport powinien premiować wysiłek, nie go „karać”. Tezy o „zmowie milczenia” czy „syndromie oblężonej twierdzy” brzmią sensacyjnie i rozpraszają od meritum. Jeżeli są problemy wewnętrzne, to potrzebna jest transparentność, ale przede wszystkim wsparcie dla zawodniczek: lepszy dostęp do opieki psychologicznej, ochrona praw zawodniczek i rzetelne zarządzanie. Zamiast plotek, chcemy jasnych decyzji od federacji i większych inwestycji w kobiece dyscypliny — lepsze warunki treningowe, fair wynagrodzenia i większa obecność w mediach. Trzymam kciuki za drużynę — niech grają spokojnie, z głowami podniesionymi. Społeczeństwo musi pokazać, że docenia osiągnięcia sportsmenek i że wspieramy zmiany systemowe, które pozwolą im osiągać jeszcze więcej.