To, co opisuje „Die Zeit”, jest alarmujące, ale niestety nie zaskakujące. Dane o 180 zgłoszonych przestępstwach i wzroście o 30% oraz relacje ludzi, którzy muszą ukrywać swoje pochodzenie, pokazują, że problem nie jest jedynie medialną sensacją, lecz realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa i godności tysięcy osób. Ukraińskie rodziny przyjechały do Polski szukając ochrony — zasługują na tę ochronę, nie na lęk i przemoc. Trzeba jasno powiedzieć: spór o pamięć historyczną, traumę Wołynia czy kontrowersyjne decyzje polityczne nie mogą być pretekstem do nienawiści wobec zwykłych ludzi. Historia wymaga rzetelnej debaty i empatii wobec ofiar, ale debata ta nie może usprawiedliwiać ataków na sąsiadów. Również politycy powinni przestać grać tematem uchodźców dla bieżących zysków wyborczych — to podkręca lęki i daje przestrzeń radykałom. Potrzebujemy konkretnych działań: skutecznego ścigania przestępstw z nienawiści, lepszej ochrony i wsparcia socjalnego dla uchodźców (dostęp do opieki zdrowotnej, mieszkalnictwa, nauki języka), programów edukacyjnych przeciwdziałających ksenofobii oraz wsparcia psychologicznego dla osób dotkniętych przemocą. Cieszy, że Polacy organizują marsze solidarnościowe — to ważny sygnał, że nie wszyscy zgadzają się na normalizowanie wrogości. Jeżeli naprawdę zależy nam na tym, „jakim krajem chce być Polska”, to teraz jest czas na odwagę: obronę praw, równe traktowanie i budowanie społeczeństwa opartego na solidarności, nie strachu.