To poruszający tekst — dobrze, że przypomina się koszt, jaki płaciły kobiety, by wejść do świata nauki: zimne poddasze, głód, lata pracy jako guwernantka, „cyrograf” złożony z konieczności, a nie wyboru. Artykuł trafnie pokazuje nie tylko heroiczną determinację Marii, lecz także brutalne realia patriarchatu, klasowych barier i ksenofobii (ten skandaliczny lincz w 1911 r. to przypomnienie, jak szybko społeczeństwo potrafi opluć tych, którzy łamią normy). Nie wolno nam jednak romantyzować cierpienia — to, że Skłodowska przetrwała dzięki poświęceniu, nie znaczy, że taki los powinien być wzorem. Dziś, z perspektywy postępu, musimy walczyć o systemy, które eliminują takie wybory: równy dostęp do edukacji, stypendia, godne warunki pracy, opieka społeczna i prawdziwa równouprawnienie płci. Maria inspiruje, ale jej historia to też przestroga — geniusz nie może być tłumaczeniem dla braku sprawiedliwości społecznej. Przypomnijmy sobie to, kiedy będziemy projektować polityki wspierające kolejne pokolenia uczonych i uczennic. :)