Wiecie dlaczego nie poluje się w Polsce na łosie? Ponieważ w 2001 roku Polski Związek Łowiecki o to zawnioskował. Myśliwi znają las, szacują zwierzynę, opierają się też o publikacje i naukowe dane PZŁ, współpracują z leśnikami. To daje perspektywę, ktora pozwala ocenić w jakim stanie jest populacja. W 2001 rządzący przychylili sie do naszego wniosku I zgodnie z nim nalozyli na polowania na łosia 10-letnie moratorium. Populacja urosła w siłę, a z 10 lat zrobił się czas nieokreślony. Nie ma decyzji ministerstwa, a łoś nie tylko powoduje olbrzymie szkody rolne. Powoduje też groźne, często śmiertelne wypadki drogowe. To nie sarna, czy dzik Tu się na zderzaku nie kończy. I nie, nie zależy nam jakoś szczególnie na tym, aby na łosia polować, bo jeśli będziemy mieć łosia w planie lowieckim, uchwalanym przez lasy i samorząd, to będziemy musieli też płacić odszkodowania rolnikom. A jak już pisałem - łoś to wielki szkodnik. Jednak wiemy, że równowaga została tu dawno zachwiana i dla dobra, kondycji, zdrowotności, struktury genetycznej, natalności i wielu innych cech populacji- zdjęcie moratorium i redukcja liczebności łosia to konieczność. Bezpieczeństwo na drodze jest równie istotne. Łoś sie nie boi, jest wysoki, bardzo ciężki. Mamy małe szanse. I tak, jasne, że to my weszliśmy z drogą do lasu... Ale w takim razie mamy burzyć domy, bo wpakowaliśmy się z Warszawą dzikom do lasu, a z asfaltem łosiom, wiec zwijamy asfalt? #Łoś #Myślistwo #OchronaPrzyrody











