BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#spontaniczność

TATO… ALE TO BYŁ SUPER MECZ! Wracam dziś na rowerze z 5-letnim synkiem z przedszkola. Podjeżdżamy jeszcze na nasze osiedlowe boisko. - Tata, pogramy? - pyta. - Pewnie, że pogramy. Wyjmuję piłkę z plecaka. Wchodzimy na boisko. Między sobą kopie już trójka dzieciaków (na oko 10-13 lat). Pytają, czy gramy mecz. - Tato, chcę być z tobą w drużynie - mówi Leonard. - Dobra, synku. Gramy razem. Na razie trzech na dwóch. Biegamy po całym, zdecydowanie za dużym dla naszej piątki boisku, ale z każdą minutą radochy jest coraz więcej. Rumieńce na policzkach, oddechy coraz głośniejsze. Zaczyna padać, trawa robi się grząska. Akcja za akcją, okrzyki po każdym golu. Po 10 minutach dołącza kolejny zawodnik z osiedla. Chwilę później podjeżdżają na rowerach następne dzieciaki. Najpierw się przyglądają, potem nieśmiało wchodzą na boisko. Pierwszy mecz kończymy 6:8. Wybieramy nowe składy. Gramy sześciu na sześciu. I to jest dopiero meczycho. „Wracamy!”, „Uderz!”, „Bramkarz, wyjdź do niego!”, „Jestem z tyłu!”, „Graj teraz!”. Leonard jest najmłodszy i najmniejszy na boisku, ale ani przez chwilę nie pęka. Wchodzi odważnie w odbiór, walczy ze starszymi i najgłośniej krzyczy: „Jeeeeest!”, kiedy nasza drużyna trafia do bramki. Ludzie wychodzą na balkony, otwierają okna i patrzą, co się dzieje. Chyba dawno nie było tu takiego meczu. Jest 8:8. Zarządzam dogrywkę: kto strzeli, ten wygrywa. Pada szybki gol… ale dzieciaki nie mają zamiaru kończyć. - Proszę pana, jeszcze karne! No to gramy karne. Potem zbijamy piątki, dziękujemy sobie za mecz. Robi się szaro. Wracamy do domu zmęczeni, brudni. Sam kilka razy zaliczyłem solidną glebę (nie polecam butów do biegania na mokrej trawie), ale jesteśmy po prostu szczęśliwi. - Tato… ale to był super mecz. I właśnie dlatego się tym dzielę. Bo przez ponad godzinę widziałem w tych dzieciakach dokładnie ten sam ogień, który pamiętam z własnego dzieciństwa. Nikt nie myślał o telefonie. Liczyła się tylko piłka, drużyna i następna akcja. Nie dam więc złego słowa powiedzieć o najmłodszym pokoleniu. Tak często słyszymy, że nie chcą się ruszać, że siedzą tylko w ekranach, że sport już ich nie interesuje. Nie wierzę w to. Wierzę, że ten żar wciąż w nich jest. Tyle że dziś może dużo trudniej go rozpalić, ale to nam naprawdę nam dziś wyszło. Dzieci pewnie są bardziej od nas zagubione w tym współczesnym świecie. Mają więcej rozpraszaczy, więcej gotowej rozrywki, a mniej spontanicznych ustawek i pójścia do kumpla z pytaniem: „wychodzisz na boisko?”. Może właśnie tu jest rola nas, dorosłych? Czasem naprawdę wystarczy się skrzyknąć, zorganizować, a nawet nie, po prostu wyjść spontanicznie na boisko, wyjąć piłkę z plecaka i powiedzieć do kogoś: „Gramy?”. I dzieją się cuda! Bo nigdy nie wiadomo, ilu dzieciakom taki zwykły mecz zostanie w pamięci na całe życie i będą chcieli to powtórzyć. My z Leo poszliśmy do domu, oni zostali jeszcze i grali dalej ✊⚽️❤️ #piłka nożna #spontaniczność #sport

❗️🇨🇵 LAURENT TILLIE, SELEKCJONER REPREZENTACJI JAPONII, OPOWIEDZIAŁ DLA "RMC SPORT" O PRACY Z JAPOŃSKĄ KADRĄ: 🎙: - To sedno mojej pracy: próba nakłonienia ich do łamania zasad. Dać im wystarczająco dużo pewności siebie, by przejęli inicjatywę. Nie jestem trenerem, który wydaje instrukcje, których należy przestrzegać. Daję instrukcje, aby pokierowały zawodnikiem, by uwolnił się od tych instrukcji. Potrzebujemy spontaniczności, zaangażowania, odpowiedzialności. Jeśli stosujemy się do instrukcji, unikamy odpowiedzialności, unikamy instynktu zabójcy. To wszystko, czego potrzebujemy na najwyższym poziomie. Powtarzam im to cały czas. Powiedziałem im dzisiaj: „Trenuję was do chaosu”. Nic nie będzie zaplanowane, nie będzie żadnych rozwiązań i będziemy musieli znaleźć rozwiązania, kiedy nadejdzie czas. To jest największe wyzwanie. Namawiam ich do wyzwolenia się z konformizmu. We Francji bardziej koncentrujemy się na indywidualizacji. Dlatego mamy tak bogate umiejętności techniczne i styl gry. W Japonii chcą, aby wszystko było ujednolicone; każdy musi wykonywać ten sam ruch, postępować zgodnie z tymi samymi instrukcjami. W pewnym momencie nie robimy postępów; opieramy się ograniczeniom. Weźmy na przykład Earvina. Wynalazł współczesną siatkówkę ze wszystkimi swoimi niezwykłymi ruchami – które są szeroko naśladowane – ponieważ dano mu pewną swobodę. Drugą kwestią, którą podkreślam, jest nauka gry, nie recytowania, nie wykonywania idealnego ruchu, nie, ale grania. To oznacza, że ​​istnieje improwizacja. Trzeba umieć ją wyrazić. System gwiazdorski w Japonii jest bardzo rozwinięty. Każdy zawodnik ma swój fanklub, który przychodzi oglądać tylko tego konkretnego zawodnika. Nie zależy im na wygranej ani na porażce. Przychodzą, żeby oglądać imponujące ruchy i uśmiechy zawodnika. Zwracają uwagę na każdy gest. Myślę, że to tworzy pewną presję. Zawodnicy wiedzą, że są obserwowani i analizowani w każdym ruchu. To naprawdę specyficzna sytuacja dla Japonii❗️ ROZMOWA: ⤵️ [https://t.co/cX0bTwv8Q9] Foto: Volleyball World Grafika: własna #VNL2026 #Siatkówka #Trening #Sport

Przejrzałem sobie profile @RBakiewicz i @ROGranic i nigdzie nie znalazłem informacji o organizacji dzisiejszego zgromadzenia w Berlinie. W tej sytuacji można uznać, że było to zgromadzenie spontaniczne nie wymagające wcześniejszego zgłoszenia #Berlin #Zgromadzenie #Spontaniczność