BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#województwo

Alert about the threat of an airstrike, mistakenly sent by RCB to residents of the Lubusz Voivodeship, sparked numerous controversies and comments online. #alertRCB #pomylka #województwo (translated)

Alert o ataku trafił na zły koniec Polski. W sieci burza

The commentator wrote that Bosak and Rymanowski were supposed to show, in his opinion, the poor state of Polish defense. He claimed that the warning siren system relied on messengers, and the RCB Alert confused the Lubusz Voivodeship with Lublin. He added that despite the wartime slogans, incompetence and suffering were evident in practice. https://t.co/lhz9WBXI91 #Polska #Polityka #Bezpieczeństwo (translated)

Jola wrote that over 4 million PLN in subsidies granted to the son-in-law of Marshal Renata Janik from PiS was supposed to be returned. She added that the Attorney General sued the Świętokrzyskie Voivodeship. https://t.co/TsRmDCZ7UK #Polska #finanse #prawo (translated)

"Województwo podlaskie pracuje nad planami korytarza transportowego dla ewakuowanej ludności z Litwy, Łotwy i Estonii." Niepokojące. Bardzo niepokojące... 😬 https://t.co/OPUlDS9ZIV #transport #ewakuacja #Podlaskie

KOLEJNE ZATRZYMANIE W AFERZE ZONDACRYPTO. Jarosław Stawiarski były poseł PiS marszałek woj. lubelskiego z PiS — zatrzymany. To człowiek mocno związany z Radosławem Piesiewiczem a ten z Jackiem Sasinem. Województwo pod jego rządami pompowało miliony w przedsięwzięcia związane z PZKosz i PKOl. A teraz śledczy badają wątek 800 tys. zł Stawiarskiego w upadającej giełdzie. Według ustaleń mediów o odzyskaniu tych pieniędzy z Kralem miał rozmawiać Piesiewicz. Stawiarski → Piesiewicz → Kral → Zondacrypto. I oni naprawdę próbowali wmówić ludziom, że to „afera Tuska”. 😂 #Zondacrypto #Piesiewicz #Stawiarski #pisa #Zondacrypto #Polska #afera

Województwo lubuskie po raz kolejny sponsoruje Campus Polska. Platforma traktuje nasze województwo jak prywatny folwark. Zamiast wydawać publiczne pieniądze na potrzeby Lubuszan, przeznacza je na polityczne przedsięwzięcia własnego środowiska. Czas z tym skończyć i odsunąć lewicowo-liberalną koalicję od koryta. #Lubuskie #Polska #Polityka

Jarosław Stawiarski Marszałek Województwa Lubelskiego (PIS) Według WP, Kral załatawiał Piesiewiczowi i Stawiarskiemu z osobami towarzyszącymi bilety i noclegi na mecz w Paryżu. Stawiarski twierdzi, że pokrył koszty związane z wyjazdem. Więc, na pewno pokaże teraz rachunki ;) https://t.co/zFr7waxbNd #Polska #WojewództwoLubelskie #PIS

Po incydencie z rosyjską rakietą Ch-101, która spadła w Tarnawie-Kolonii, władze województwa lubelskiego planują zmodernizować system alarmowy, jednak wiele gmin w regionie nadal nie dysponuje sprawnymi syrenami, co wskazała interpelacja radnego Piotra Sawickiego. #syrenyalarmowe #systemostrzegania #województwolubelskie

Incydent z Ch-101. Dlaczego mieszkańcy nie słyszeli syren? Jest odpowiedź
Piegziu Aug 18

Pozwolę sobie zatem zrobić krytyczną analizę porównawczą Dolnego Śląska (2026) vs Niederschlesien (1937). 1. Rola stolicy. Wrocław: oficjalnie 675k mieszkaców, nieoficjalnie nawet 850k, aglomeracja 1-1,1 mln ludzi. Trzecie/czwarte miasto Polski, również gospodarczo i politycznie. Miasto, które przyciąga ludność z całego kraju (pomimo niżu demograficznego) i mocno nadaje trendy kulturowe w kraju. Breslau: 625k mieszkańców, aglomeracja 750k. Ósme miasto Niemiec pod kątem ludności i gospodarczo. Miasto, które jedynie przyciąga ludzi z Dolnego Śląska i rośnie tylko dzięki dużemu przyrostowi naturalnemu. Z punktu widzenia Berlina, Hamburga, Monachium, a nawet Drezna, jest to prowincja. 2. Cały region gospodarczo Dolny Śląsk: 2,9 mln ludności pomimo całkowitej wymiany ludności i kryzysu demograficznego. Województwo produkuje 8,5% całkowitego PKB Polski i ma 107% średniej na mieszkańca Polski. Trzeci region przemysłowy Polski. Niederschlesien: 3,15 mln ludności przy 25% większej powierzchni i stabilnym regionie od 1815 roku. Prowincja produkowała ok. 5,5% PKB Niemiec, osiągając ok. 90–95% średniej krajowej per capita. Szósty region przemysłowy Rzeszy. 3. Odbiór społeczny i ogólny wizerunek Wrocław: W mediach i świadomości społecznej postrzegany jako region rywalizujący ze standardami zachodnimi, mekka innowacji, startupów oraz jeden z najbardziej atrakcyjnych ośrodków akademickich. Symbol sukcesu. W ogólnokrajowych rankingach regularnie uznawany za jedno z najlepszych miast do życia w Polsce („Miasto Spotkań”). Dolny Śląsk: Postrzegany jako jeden z najbardziej dynamicznych i nowoczesnych regionów kraju. W prasie opisywany jako gospodarczy prymus, który z sukcesem przyciąga zagranicznych gigantów technologicznych (hub baterii, R&D, motoryzacja) oraz oferuje najwyższej klasy zaplecze turystyczne (Karkonosze, zamki, uzdrowiska). Breslau: Przez prasę ogólnoniemiecką traktowany z ironą jako „strażnica wschodniej rubieży” (Kulturträger) i relikt dawnej chwały. Z perspektywy Berlina czy Hamburgu oznaczony jako region Ostfluchtu. Często określany mianem „prowincjonalnego giganta”, w którym mimo wielkości dominuje konserwatywny, śląski prowincjonalizm, a nie wielkomiejski blichtr. Niederschlesien: W niemieckiej opinii publicznej postrzegany głównie jako malownicza strefa wypoczynkowa (Reichsbecken) oraz strategiczna, lecz wymagająca dotowania prowincja przy granicy z Polską i Czechosłowacją. Krajowy obraz prowincji opierał się na nostalgii, romantyzmie Karkonoszy i turystyce, a nie na wyznaczaniu nowoczesnych trendów gospodarczych czy kulturowych Rzeszy. #DolnyŚląsk #Niederschlesien #Wrocław

Pół miliona złotych premii dla urzędników, ponieważ przez ich województwo przeszła powódź. #Polska #premie #powódź

Przez województwo warmińsko-mazurskie przechodzą gwałtowne burze z gradem o średnicy dochodzącej do 7 cm. Największe szkody odnotowano w okolicach Lubomina i Ornety, gdzie uszkodzonych zostało około 10–15 budynków oraz kilka samochodów. Strażacy zabezpieczają zniszczone dachy i usuwają skutki nawałnic. W całym regionie odnotowano już ponad 200 interwencji związanych z połamanymi drzewami, lokalnymi podtopieniami i uszkodzeniami spowodowanymi przez silny wiatr. #burze #WarmińskoMazurskie #pogoda

W czwartek potężna nawałnica z dużym gradem, osiągającym rozmiar pięści, nawiedziła województwo warmińsko-mazurskie, powodując liczne szkody, w tym uszkodzenia dachów i szyb w samochodach, a służby interweniowały około 60 razy w związku z tymi zdarzeniami. #nawałnica #grad #WarmińskoMazurskie

"Grad wielkości pięści". Opłakane skutki potężnej nawałnicy

W województwie świętokrzyskim obowiązuje najwyższy stopień ostrzeżenia przed upałami, gdzie temperatury osiągają nawet 38 stopni Celsjusza, co skutkuje wzrostem interwencji medycznych związanych z zaostrzeniem chorób przewlekłych. #upał #ratownicy #województwoświętokrzyskie

Telefony się urywają. Wszystko przez piekielny upał
WarNewsPL Aug 4

🇵🇱🇷🇺 Ambasada Rosji w Polsce z oburzeniem przyjęła demontaż pomnika upamiętniającego żołnierzy Armii Czerwonej w Pyrzycach (województwo zachodniopomorskie). W opublikowanym komunikacie krok ten nazwano "nielegalnym" i "świętokradczym". Tymczasem wszystko obyło się zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem Źródło: @wirtualnapolska #Polska #Rosja #Polityka

Korona Kielce Jul 15

Każda epoka ma swoich rycerzy… ⚔️ Dziś są nimi oni – „Equites Coronae”, czyli Rycerze Korony. Załóż współczesną zbroję, zostań jednym z nich i z dumą reprezentuj dziedzictwo świętokrzyskiego na terenie całego kraju! 🏰🗺️ Nowe wyjazdowe koszulki na sezon 2026/27 stworzyliśmy wspólnie z naszym sponsorem technicznym, firmą @4F_official. Stroje zostały wyprodukowane w Polsce i są już dostępne w sprzedaży! 🆕🔥 🛒👉 https://t.co/4TLXcey6yP Oficjalnym partnerem kreatywnym Klubu jest @w_kitz 🎨 —— Dziękujemy Zamkowi Królewskiemu w Chęcinach, Zamkowi Królewskiemu w Sandomierzu i Zamkowi Krzyżtopór w Ujeździe za udostępnienie obiektów na potrzeby nagrania 🤝 Partnerem koszulki wyjazdowej Korony Kielce na sezon 2026/27 jest Województwo Świętokrzyskie 👕 #RycerzeKorony #Świętokrzyskie #Koszulki2026

Kasjopea Jul 11

Witam wszystkich Polaków 🇵🇱 ! W 83 rocznicę GENOCIDUM ATROX, rozpoczynamy lekcje. Proszę o godne zachowanie, i bardzo intensywną pomoc w dzisiejszych zajęciach. Zróbcie takie RT, żeby przeczytała cała Polska i wszyscy na Ukrainie ❗️ Niektóre opisy Ludobójstwa ze szczególnym OKRUCIEŃSTWEM, którego dopuścili się Ukraińcy na Polakach...pominę bo są zbyt DRASTYCZNE. PRZYPOMINAM również, że pani od historii nie zajmuje się internetową zabawą, tylko wykonuje CIĘŻKĄ Pracę dla wszystkich Polaków i naszych przodków. Dlatego proszę o tym pamiętać, przechodząc koło szkolnej kawiarki https://t.co/uYX0ELCMFj Урок № 1 : Пане Зеленський @ZelenskyyUa, пане Буданов @Kyrylo_Budanov ❗️❗️❗️ Pani Irena Gajowczyk, ocalała z Rzezi w Hurbach : "Sześć i pół roku miałam. Mieszkałam we wsi Hurby, gmina Buderaż. To było w kwietniu, na pewno w kwietniu, bo było bardzo ciepło. No ale w maju to już coraz więcej, dziećmi będąc, słyszałyśmy, że kogoś tam zamordowali. I mój wujek, mój wujciu kochany, Aleksander Warnawski, ostrzegał Tatusia: „Janek, ty wywieź dzieci i Marysię gdzieś do Równego, gdzieś do miasta”. Tam większe przecież było bezpieczeństwo. Tam przecież już Niemcy byli. Ale tatuś w tym krytycznym dniu gdzieś pojechał, do jakiegoś miasta. I kiedy Mamusia nas pomyła, pokąpała, siedziałyśmy na tym tapczaniku, ona obcinała nam grzyweczki, a brat na podwórku pewnie jeszcze gdzieś biegał. I wtedy odezwała się właśnie do siostry: „Lodziu, wyjdź na podwórko i zobacz, bo jakieś takie jakby huki słychać, strzały czy coś”. Siostra pytała: „Ale gdzie Mamusiu? To na pewno pani Sierkowska rozkłada sienniki dla dzieci” – bo ona miała tych dzieci sporo. Ale w pewnym momencie siostra wyszła, a jak wyszła, to już się paliła cała wieś. A tu już ogień w następnym obejściu się palił, ale to były takie samodzielne, ogromne gospodarstwa. I myśmy były w koszulkach na szeleczkach. Ja, Lodzia i Stasia, a mamusia chwyciła tego malutkiego braciszka, Tadzia, na ręce i tatuś rzucił na mamusię takie palto. Wiem, że miało taki kołnierz z lisa. I my z tym uciekliśmy z mieszkania, razem z tą panią, która tam z tymi dziećmi była. Biegłyśmy przez nasz ogród, gdzie było ścięte ściernisko po koniczynie, i tak drapało nas w stopy. Skierowałyśmy się do lasu. Może przeszłyśmy 150 metrów od domu. I Mamusia zobaczyła u jednego z nich, że miał siekierę za paskiem przywiązaną. I krzyknęła : „Dzieci, uciekajcie, bo to banderowcy !”. No i rozsypaliśmy się wszyscy, gdzie kto mógł. Bałam się daleko odchodzić, trzymałam się Mamusi za sukienkę, a Marcel niósł Stasię na barana, bo nóżki ukłuła. Lodzia była gdzieś z drugiej strony, gdzieś wszystko zniknęło. Oni dopadli do mamusi. Nie wiem, co zaczęli robić, Mamusia strasznie krzyczała. Szaro było, ale zobaczyłam, chociaż leżała, że takim dużym nożem odcinał jej pierś. Na mnie mówili w domu „Rysia” i dlatego krzyczała tak : „Rysiu, uciekaj, Rysiu, uciekaj!”. Ale nie uciekałam nigdzie, bo się bałam. I tak się położyłam twarzą do ziemi, podkuliłam nogi, leżałam i chyba nie oddychałam. Mamusia strasznie jęczała, krzyczała. Podcięli jej później gardło, ale żyła. Nie wiem, co się później stało, mamusia strasznie prosiła, żebym wody jej podała. Ale ja chyba zasnęłam, nie wiem, co się działo. Nic nie pamiętam, później ten krzyk, ten jęk cały czas, ale nie jednej osoby, dużo ludzi jęczało. Byłam tak sparaliżowana strachem, że się nie ruszałam i chyba mnie to uratowało. Usłyszałam jednak takie trzaski, jakby drzewa, poczułam jakiś swąd i gorąc od płomieni – podniosłam głowę, a tu wszystko, wszystko się paliło, dosłownie wszystko. Mamusia strasznie wyglądała, była cała zalana krwią i wszystko z niej zostało zdarte. I ten mały leżał obok niej. Też żył jeszcze i jęczał. Jak banderowcy już wyjechali, ja jeszcze troszkę odsiedziałam, po czym wyszłam – żeby po tej wiosce szukać ludzi, kontaktu. I spotkałam taką panią, która się nazywała jak i ja z młodości, Helena Ostaszewska, bo ja się z domu nazywam Ostaszewska. I opowiadam, co się stało. Ona byłą wdową i miała jednego synka. I ona mówi : „Nie płacz, Rysiu, ja cię zabiorę, na pewno tatusia znajdziemy”. Ja mówię: „Nie, Tatuś spalił się, tam, gdy dom spłonął, nie zostało nic”. Jeszcze opowiadała sąsiadka, nie pamiętam, jak się nazywała, że podobno ten najstarszy z braci, Marcel, na kolanach błagał, po imieniu się zwracając, żeby go nie mordowali. Całował po nogach, „diadia” tam do kogoś mówił, „wujku” też podobno, no i jeden taki był dobroduszny, że strzelił mu z tyłu w głowę. Zginął na miejscu, a jeśli chodzi o siostrę Stasię, to wyrwali jej część głowy, ale ona żyła. Miała z drugiej strony dziurę i w brzuchu miała dwie dziury, tak że jej jelita wychodziły, ale była przytomna. Jechaliśmy w kilka furmanek do tego Mizocza i raptem z lasu wyskoczyły ich miliony, tak mi się wydawało. I zaczęli strzelać do nas strzelać, ale mało broni mieli, wszyscy trzymali siekiery, widły, jakieś potężne noże. Ukrainiec dopadł do naszego wozu a ja z tą lalką stałam. Tak się wściekł, jak zobaczył, że ja trzymam lalkę, i jak mnie tu uderzył, to ja nie wiem, czy ja otwarłam te rączki, ale tak mi tu nożem przeszył na wylot dłoń, prawą dłoń – z tą lalką. Potem jeszcze na jednym i drugim barku czułam takie dźganie. Rękę miałam też przebitą. Młody człowiek robił to nożem sześcioletniej dziewczynce. Ból był duży płakałam. Na plecach też mam znaki, jak pani chce zobaczyć, to ja pani pokażę. Później, gdy tak strasznie się darłam, to jego tak strasznie to pewnie denerwowało, że mnie zapał tak jak kota – za skórę, no i położył na taki ogromny kopiec mrówek. I tę część ciała, którą trzymał w dłoni, wykroił. Proszę zobaczyć, straszny kawał blizny. Byłam cała we krwi i nie miałam prawie warg, wszystko wygryzione przez mrówki. I nagle usłyszałam skrzypienie kół, słyszę to samo skrzypienie kół na tym leśnym piachu. Ale już myślę wtedy, że będę prosić, żeby mnie nie zabijali. I podchodzi do mnie żołnierz. Zaczęłam strasznie krzyczeć, na ile miałam sił, ale w rzeczywistości podobno bardzo cichutko krzyczałam. A to był Niemiec, niemiecki żołnierz. Podniósł mnie i mówi: „Mein Gott, mein Gott !”. Wziął mnie na ręce i dał mi czarną kawę z menażki. Tak słodką, że ja do dzisiaj jej smak pamiętam. Niemieccy żołnierze trochę mnie zabezpieczyli na tym wozie, to znaczy tak, jak mogli. I tak pojechałam w świat, do Mizocza – do szpitala niemieckiego trafiłam, bo mnie Niemiec znalazł. Długo leżałam". Koniec. #UkraińskieZbrodnie #WołyńPamiętamy #Wołyń1943 #GenocidumAtrox Źródło : "Kainowa zbrodnia" - fragmenty reportażu Anny Lisieckiej. Polskie Radio, program 2. Reportaż został uhonorowany w 2010 r. Nagrodą Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, był także nominowany do prestiżowej nagrody radiowców Prix Europe. Na zdjęciu Śp. Rodzina Jaremowiczów - Zeżawa, powiat Zaleszczyki, województwo Stanisławów. Wszyscy zostali zamordowani 11 XI 1943 r. #WołyńPamiętamy #GenocidumAtrox #UkraińskieZbrodnie

Onet.pl Jul 11

W Hiszpanii trwa walka z pożarami spowodowanymi fali upałów, które doprowadziły do śmierci 12 osób, w tym czterech obywateli Wielkiej Brytanii, a wiele ofiar mogło nie skorzystać z zalecanych tras ewakuacyjnych, co utrudnia akcję ratunkową. #pożary #Hiszpania #województwoAndaluzja

Pożary trawią Hiszpanię. Nie żyje 12 cudzoziemców
rmf24.pl Jul 7

Woda w Żołędowie w gminie Osielsko, województwo kujawsko-pomorskie, okazała się być skażona ołowiem, co zostało wykryte po opóźnieniu w analizie próbek wody, a gmina na razie wyłączyła ujęcie z eksploatacji i korzysta z alternatywnych źródeł do czasu nowych badań. #Woda #Zanieczyszczenie #Żołędowo

Woda skażona ołowiem w Kujawsko-Pomorskiem? Informacje RMF FM

Mazowiecka Izba Lekarska pobiera 120 zł składki. Zrzesza 37000 lekarzy. Przynależność jest przymusowa. Daje to 4,44 miliona zł ze składek. MIESIĘCZNIE. 53 mln rocznie. Jedno województwo. #Zdrowie #Lekarze #Polska

Kasjopea Jun 28

Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie 😳❓❓❓ Ponieważ widzę że jacyś liderzy polityczni, zamiast czynnie WSPIERAĆ panią od historii, wrzucają INFANTYLNE filmiki a gawiedź lajkuje na potęgę. Dlatego Siłaczka zdefiniuje jakie Piekło na Ziemi stworzyli Polakom na Kresach, wszyscy zwyrodnialcy ⬇️ Po napaści Niemiec na ZSRS 22 czerwca 1941 r. NKWD dokonało masakry niemal wszystkich więźniów (w większości Polaków) przetrzymywanych w więzieniach w Łucku, Dubnie, Krzemieńcu, Ostrogu, Równem, Kowlu, Sarnach i we Włodzimierzu Wołyńskim. Tylko w Łucku mogło zginąć od 3 000. do 4 500 więźniów. Należy też odnotować, że w bardzo wielu miejscowościach wkraczające na polskie Kresy Wschodnie oddziały niemieckie były witane z entuzjazmem przez ludność ukraińską – budowano bramy powitalne, wywieszano niebiesko-żółte flagi. Początkowo zajęte tereny przeszły bezpośrednio pod administrację niemieckich władz policyjnych, a następnie dawne województwo wołyńskie razem z częścią województw lwowskiego i poleskiego – jako okręg generalny Wołyń i Podole (General Bezirk Wolhynien und Podolien) – włączono do Reichskommissariatu Ukrainy z siedzibą w Równem. Na terenie tego okręgu powołano 13 komisariatów okręgowych, które odpowiadały dawnym powiatom. Obok instytucji niemieckich utworzono zarządy ukraińskie – uprawy, do których zadań należało egzekwowanie kontyngentów, werbowanie robotników do pracy w III Rzeszy, a także budowa i naprawa dróg. Na całym Wołyniu okupant niemiecki, korzystając z czynnej pomocy nacjonalistów ukraińskich z OUN, wprowadził bezwzględny terror. Ponadto Niemcy utworzyli ukraińską policję pomocniczą, do której przyjęto około 5 000 ochotników. Już na początku okupacji na podstawie list sporządzonych przez OUN Niemcy rozstrzelali w Krzemieńcu, Kostopolu i Równem kilkuset przedstawicieli inteligencji polskiej i żydowskiej. Aresztowanych Polaków rozstrzeliwano na terenach więzień oraz w egzekucjach publicznych. Tysiące osadzono w obozach koncentracyjnych. Wkrótce masowe egzekucje, organizowane głównie przez policję ukraińską w służbie niemieckiej i Einsatzkommanda, dotknęły Żydów gromadzonych w gettach. Żydów wołyńskich nie wywożono do obozów zagłady, lecz mordowano na miejscu. Do października 1942 r. zamordowano ich blisko 245 000. (około 95 proc. zamieszkujących Wołyń przed wojną). W trakcie poszukiwań uciekinierów z gett policja ukraińska zamordowała wiele rodzin polskich za ukrywanie Żydów oraz udzielanie im innej pomocy. Do grudnia 1942 r. mordowano pojedyncze polskie rodziny , a obiektem ataków byli głównie Polacy zatrudnieni w administracji , nauczyciele, księża, leśnicy oraz działacze społeczni. Do pierwszego zbiorowego mordu na ludności polskiej doszło 9 lutego 1943 r. w kolonii Parośla (gm. Antonówka, pow. Sarny). W tej pierwszej masakrze, popełnionej ze szczególnym okrucieństwem, zginęło ok. 170 Polaków. Przez wiele lat historycy ukraińscy zaprzeczali, że zbrodnię tę popełniła I sotnia UPA, starali się winę przypisać NKWD. Teza ta została obalona dopiero dzięki badaniom podjętym przez prof. Grzegorza Motykę i dokonanej przez niego edycji dokumentów archiwalnych na temat banderowskich sprawców tego mordu. Przypadki mordowania Polaków na Wołyniu zaczęły się nasilać wkrótce po tym, jak w połowie marca 1943 r. około 5 000 policjantów ukraińskich w służbie niemieckiej (z bronią oraz z nabytym wcześniej doświadczeniem mordowania Żydów wołyńskich) uciekło do oddziałów leśnych UPA. Tam wielu z nich objęło funkcje dowódcze oraz zajęło się szkoleniem kadr. W 1943 r., po masowych deportacjach i aresztowaniach prowadzonych przez NKWD oraz represjach ze strony Niemców (przymusowe wywózki na roboty do Rzeszy, aresztowania, obozy i masowe rozstrzeliwania), Polacy w niektórych powiatach wołyńskich stanowili mniej niż 12 %. mieszkańców. Byli grupą narodową pozbawioną już warstwy inteligencji, a także działaczy społecznych i wojskowych. Nie tworzyli sytuacji konfliktowych, wręcz przeciwnie – za wszelką cenę starali się ich unikać. Mimo to stali się obiektem zmasowanych ataków. Już w drugiej połowie marca 1943 r. zanotowano kilkadziesiąt napadów, w których zginęło około 1800 Polaków. W następnych miesiącach liczba zamordowanych rosła w zastraszającym tempie, rozszerzał się też teren objęty GENOCIDUM ATROX. W maju 1943 r. Śp. gen. Stefan Rowecki „Grot”, dowódca AK, zanotował : „Na terenie Wołynia ukraińskie organizacje wojskowe, kierowane przez byłych oficerów armii Petlury (»Taras Bulba« oraz OUN), zarówno melnykowcy jak i banderowcy, rozpoczęli masowe mordowanie ludności polskiej. Liczba ofiar przekroczyła już tysiące osób”. Latem i jesienią 1943 r. terror prowadzony przez OUN-UPA przybrał charakter zmasowanego ludobójstwa . Mordy dokonywane na ludności polskiej, rozpoczęte w powiatach sarneńskim, kostopolskim, rówieńskim i zdołbunowskim, w czerwcu 1943 r. rozszerzyły się na powiaty dubieński i łucki, w lipcu objęły powiaty kowelski, włodzimierski i horochowski, a w sierpniu także powiat lubomelski. Szczególnie krwawy był lipiec 1943 r., gdy bandy UPA, często przy aktywnym wsparciu miejscowej ludności ukraińskiej , zintensyfikowały wystąpienia antypolskie w powiatach kowelskim, włodzimierskim, horochowskim i częściowo łuckim. Kulminacyjnym momentem tych zdarzeń była niedziela 11 lipca 1943 r., gdy o świcie oddziały ukraińskie zaatakowały jednocześnie prawie 100 polskich wsi. Doszło wówczas do nieludzkich rzezi i ogromnych zniszczeń. Historycy obliczają, że tego dnia mogło zginąć ponad 8 000 Polaków – głównie kobiet, dzieci i starców. Ginęli od kul, siekier, wideł, noży i innych narzędzi, nierzadko w kościołach podczas niedzielnych mszy. Wsie były palone, a dobytek grabiono. Napady na świątynie też nie były przypadkowe, gdyż banderowcom chodziło o zamordowanie jak największej liczby Polaków. W wyniku krwawej niedzieli 11 lipca 30 w kościele w Porycku zginęło około 200 parafian razem z proboszczem Śp. ks. Bolesławem Szawłowskim. W kaplicy w Chrynowie z grupą około 150 uczestników liturgii zginął Śp. ks. Jan Kotwicki. W podobnych okolicznościach w parafii Zabłoćce został zamordowany 74-letni Śp. ks. Józef Aleksandrowicz, natomiast w kaplicy w Krymnie zginęło około 40 wiernych. W Kisielinie zginęło 80 parafian 31 – głównie ci, którzy wyszli z kościoła, gdyż wcześniej byli zapewniani przez banderowców, że „Polakom nic się nie stanie”. Natomiast wierni, którzy pozostali z proboszczem Śp. ks. Witoldem Kowalskim i Włodzimierzem Dębskim (obaj zostali ciężko ranni), odparli atak banderowców cegłami i kaflami z rozebranych pieców. W powiecie lubomelskim w dniach 29–30 sierpnia 1943 r. zamordowano około 2 500 osób . Banderowcy niemal jednocześnie zaatakowali wówczas ponad 30 miejscowości, gdzie mieszkali Polacy, i zabili wszystkich, którzy nie zdążyli się ukryć bądź uciec. Takie wsie i kolonie jak Ostrówki (470 zamordowanych), Wola Ostrowiecka (570), Jankowce (80), Kąty (210), Czmykos (154), Terebejki (10), Sawosze (10), Zamostecze (50 Polaków i Holendrów), Borki (55) przestały istnieć (nie ma ich na współczesnych mapach Ukrainy). Prowadzona w sposób zorganizowany akcja OUN-UPA na Wołyniu miała charakter ludobójstwa – jej celem było wyniszczenie ludności polskiej, a nie jej wypędzenie. Dokładna lista ofiar mordów ukraińskich na Wołyniu nie została i nigdy już nie zostanie ustalona. Brakuje dokumentów, gdyż praktycznie nie sporządzano na bieżąco wykazów pomordowanych . W wielu miejscowościach nikt nie ocalał, nie miał więc kto opisać zbrodni i podać nazwisk ofiar. Ci, którzy mogliby to zrobić, w większości już nie żyją bądź nie są w stanie dać świadectwa (wiek, choroby, trudności w dotarciu do tych osób). Dotychczas udało się udokumentować około 60 000 Polskich Ofiar. A mogło być ich kilkukrotnie więcej. Wobec olbrzymiego zagrożenia Polacy musieli opuścić swoje domy, ratować się ucieczką do miast i miasteczek, w których znajdowały się posterunki wojsk węgierskich i niemieckich. Paradoksalnie Polacy zagrożeni przez UPA byli zmuszeni szukać schronienia u Niemców i ich sojuszników, a w latach 1944–1945 nawet u Sowietów. Niemcy wywozili ich na przymusowe roboty w głąb Rzeszy. Niektórzy z ocalonych przedzierali się do Generalnego Gubernatorstwa, głównie do dystryktu lubelskiego, i tam szukali schronienia. Bez odzieży, żywności, pozbawieni domów, dziesiątkowani przez tyfus i głód, z traumą po stracie domu i najbliższych, często okaleczeni fizycznie, latami tułali się po ulicach miast w poszukiwaniu pomocy u dobrych ludzi. Tylko nieliczni próbowali tworzyć samoobrony. Najsłynniejsze z nich powstały w miejscowościach : Przebraże (schroniło się tu około 25 000 Polaków), Huta Stepańska (około 10 000), Zasmyki, Bielin, Dederkały oraz Ostróg. Takich ośrodków powstało blisko 150. Z powodu braku broni, amunicji i kadry dowódczej przetrwało niespełna 10 . Lepsze warunki do zorganizowania skutecznej obrony istniały w miejscowościach, gdzie były murowane budynki, szkoły, kościoły, klasztory oraz schrony ziemne. W niektórych wypadkach Polacy bronili się jak w średniowieczu, odpierając ukraińskie ataki cegłami, kaflami (plebania w Kisielinie), atakując widłami i siekierami (obrońcy Przebraża i Huty Stepańskiej). W 1944 r. terror OUN-UPA przeniósł się z Wołynia do województw południowych. W województwie lwowskim zginęło około 25 000 Polaków, w stanisławowskim -około 18 000., w tarnopolskim – około 28 000., w lubelskim – 3 tys. Razem na Kresach Południowo - Wschodnich II RP w latach 1939–1947 z rąk OUN-UPA i ukraińskich sąsiadów śmierć poniosło, według danych szacunkowych, od 124 000 do 150 000 Polaków. W wyniku terroru UPA oraz działań Niemców i Sowietów spośród około 370 000 Polaków mieszkających w 1939 r. na Wołyniu w 1946 r. zostało niespełna 2 5000. Natomiast z około 2 500 miejscowości, w których przed II wojną światową mieszkali Polacy, niemal 1 500 (wsi, kolonii, futorów, przysiółków) przestało istnieć – zostało całkowicie spalonych lub zniszczonych. Mordów dokonano w około 2100 miejscowościach, a zginęło w nich około 70 000 Polaków, co stanowi niemal połowę wszystkich ofiar mordów dokonanych przez nacjonalistów ukraińskich. Ofiarami ludobójstwa ze strony Ukraińców stali się także mieszkańcy województw: poleskiego, lwowskiego, tarnopolskiego, stanisławowskiego, a w obecnych granicach Polski części ówczesnych województw : lubelskiego, rzeszowskiego i krakowskiego. Łącznie antypolskie czystki etniczne przeprowadzono w około 4300 miejscowościach. #UkraińskieZbrodnie #NiemieckieZbrodnie #SowieckieZbrodnie Nie chce mi się podawać źródeł w tym PIEKIELNYM upale, bo jestem "tylko" człowiekiem a nie maszyną. Dlatego @grok przyjacielu...proszę po potwierdzenie wszystkich faktów. Na zdjęciu : Uczennice Liceum Pedagogicznego, Ostróg pod Horyniem, 1939 r. I jeszcze jedno ⬇️ Tak jak wszystkim weszło w krew : "Anitka pisz o wszystkim !", to marzyłabym, żeby wszystkim też weszło w krew korzystanie z naszej szkolnej kawiarki i POWSZECHNE docenienie mojej benedyktyńskiej pracy ! Dziękuję za pracowity dzień ❗️ https://t.co/uYX0ELDkuR #Historia #Ludobójstwo #Prawda