BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#wyprawka

Oliwia z naszego biura kupiła psa. Dowiedziałem się o tym w kuchni, bo trzy osoby stały nad jej telefonem i wydawały dźwięki, których nie powinno się wydawać w miejscu zatrudnienia. - Boże, jaki słodki. - Pokaż jeszcze to, na którym śpi. - Nie no, ja nie mogę. Podszedłem. Na ekranie leżało coś małego, jasnego i kręconego. - To twój? - zapytałem. - Mój. Od soboty. To Milo. Przesunęła palcem. Milo na kocu. Milo w koszyku. Milo obok miski. Milo zmęczony leżeniem obok miski. Dokumentacja fotograficzna bogatsza niż przy odbiorze naszego mieszkania. - Ile kosztował? - Siedem. Skinąłem głową. Dużo, ale wiedziałem, że ludzie płacą za psy. - Siedemset złotych za psa? Dużo. - Siedem tysięcy. Spojrzałem jeszcze raz na ekran. Powiększyłem zdjęcie dwoma palcami. Nic nowego się nie pojawiło. Nadal jeden pies. - Złotych? - No przecież nie euro - zaśmiała się. Dobrze, że doprecyzowała. Rzeczywiście przez moment niesłusznie podejrzewałem ją o nieodpowiedzialność finansową. - Ale wiesz, to Maltipoo – dodała, jakby to wszystko wyjaśniało. Skinąłem głową. W dzieciństwie miałem Burka. Burek nie był połączeniem żadnych ras. Przynajmniej oficjalnie. Pewnego dnia przypałętał się za ojcem i już został. Koszt zakupu: zero złotych. Dlatego rynek premium psów był mi obcy. Bardziej zainteresowało mnie coś innego. Ona kilka miesięcy wcześniej rozstała się z chłopakiem. Wcześniej mieszkali razem. Teraz została sama w wynajmowanym mieszkaniu. - Ty nadal płacisz dwa i pół za wynajem? - Tak. Plus opłaty. - Czyli ponad trzy tysiące miesięcznie? - Mniej więcej. - Sama? Spojrzała na mnie. - Wiesz przecież, że się rozstaliśmy. Wiedziałem. Właśnie dlatego próbowałem zrozumieć moment zakupu psa za siedem tysięcy. Mariusz, który właśnie skończył kawę, usiadł z powrotem. Nie lubi analiz finansowych. Chyba że dotyczą kogoś innego. - Masz już poduszkę finansową? Westchnęła. - Mam oszczędności. - Na ile miesięcy życia? - Nie wiem. Źle. - Pół roku? - Raczej nie. Gorzej. - Zostało mi ze trzy tysiące – dodała. Spojrzałem na zdjęcie. Milo leżał na plecach. W tej chwili ponad dwie trzecie jej niedawnych oszczędności miało łapy w górze. - Czyli nie masz nawet jednego pełnego miesiąca kosztów życia w rezerwie. - Przecież zaraz będzie wypłata. Odetchnąłem. Na szczęście cała konstrukcja opierała się na solidnym założeniu, że od tej pory nic złego się nie wydarzy. - Dobra. Ile kosztuje jego utrzymanie? - Mało. To mały pies. Otworzyłem Excela. - Nie rób Excela. Zrobiłem Excela. Cena zakupu: 7000. Wyprawka. Karma. Weterynarz. Szczepienia. Preparaty na kleszcze. Przysmaki. Zabawki. - Jeszcze fryzjer – dodała. Przestałem pisać. - Czyj? - Psa. - Pies chodzi do fryzjera? - No przecież trzeba go strzyc. Spojrzałem na nią. Burek przez całe życie nie był u groomera. Raz ojciec obciął mu kołtun nożyczkami do blachy. Inne czasy. - Ile żyje Maltipoo? - Z piętnaście lat. Podliczyłem to, co sama wymieniła. Wyszło około czterystu złotych miesięcznie. Bez żadnej większej choroby. Bez operacji. Bez sytuacji, w której o drugiej w nocy jedziesz do całodobowej kliniki i dowiadujesz się, że samo wejście do budynku kosztuje tyle, co weekend w Zakopanem. Policzyłem. - Siedemdziesiąt dziewięć tysięcy. - Co? - Siedem tysięcy zakupu plus czterysta miesięcznie przez piętnaście lat. Ale to jeszcze nie koniec. Otworzyłem kolejną kolumnę. Załóżmy, że zamiast kupować psa za siedem tysięcy inwestujesz tę kwotę. Do tego co miesiąc czterysta złotych, które normalnie wydajesz na jego utrzymanie. Szeroki rynek. Przyjmijmy siedem procent średniorocznie. Piętnaście lat. Wpisałem dane. Enter. Około 144 tysięcy złotych. Pokazałem jej. - Czyli według ciebie mój pies kosztuje sto czterdzieści cztery tysiące? - Nie. Zrobiłem pauzę. - On zabierze ci około siedemdziesięciu dziewięciu tysięcy gotówki. Resztę zrobi procent składany, którego nie będziesz miała. Oliwia schowała telefon. - Możesz sobie liczyć, ile chcesz. Przynajmniej teraz ktoś się cieszy, kiedy wracam do domu. To akurat rozumiałem. Gdyby ktoś zobowiązał się utrzymywać mnie przez następne piętnaście lat, też witałbym go przy drzwiach. Może nawet przynosił kapcie. Wróciłem do biurka. Oliwia musiała teraz pracować na nich oboje. Milo osiągnął wolność finansową w wieku trzech miesięcy. #FIRE #pies #Maltipoo #finanse

Tuszol o życiu w Polsce⤵️ 🗣️ „Nie no, widzowie, ale bez beki, k*rwa. Prawda była taka, że jakbyśmy mieli propolski, k*rwa, rząd, to, k*rwa, żyłoby nam się wszystkim lepiej. No ale jest, jak jest, k*rwa. I przyszło nam żyć, k*rwa, w takim kraju i musimy się męczyć. Zobaczcie, k*rwa, mnie na przykład, mi na przykład się przykro dzisiaj zrobiło. Wjechałem dzisiaj na stację zatankować auto i zrobiło mi się naprawdę przykro, bo jak tankowałem auto, mnie to, k*rwa, paliwo za 9 złotych to mi koło ch*ja lata, bo mnie to nie rusza, k*rwa, naprawdę. Bo mnie, moich kolegów, stać nas na to. No może nawet po 15 zł i tak będziemy tankować, k*rwa. Ale jak tak stoisz przy tym dystrybutorze, widzisz, że paliwo, k*rwa, po 9 zł, i se pomyślisz, że człowiek, który normalnie, k*rwa, zarabia, ma normalne wynagrodzenie jak przeciętny Polak, ma, k*rwa, rodzinę i tak dalej, on musi tym autem dojeżdżać do pracy, czasami nawet bardzo daleko, k*rwa, bo gdzieś tam bliżej sobie nie znalazł roboty, tylko musi gdzieś dojeżdżać. Tylko jak on ma, k*rwa, normalnie wyżyć? Jak ten człowiek ma, k*rwa, normalnie żyć? Jak on za pełen bak, k*rwa, płaci 500 zł? Co jest, k*rwa, jedną szóstą, k*rwa… Jedną szóstą, jedną siódmą jego wypłaty całej. A gdzie, k*rwa, wyżywienie? Gdzie, k*rwa, czynsz? Gdzie, k*rwa, nie wiem, wyprawka dla dzieciaków, k*rwa, do szkoły? To jest chore, k*rwa. To jest k*rwa chory kraj j*bany, nie? Będą ci pie*dolić, k*rwa: „O, bo wojna, bo wojna, k*rwa”. A po ile baryłka, k*rwa, jest? Więc se, k*rwa, dziurę budżetową se, k*rwa, łatają, k*rwa. Wszędzie podatki d*jebane, podatek, k*rwa, od kostki brukowej, podatek od deszczu, k*rwa, od wszystkiego, k*rwa, podatek. Z*jebać nas podatkami i ch*j. I dadzą potem tym głupszym, k*rwa, dadzą 800+, on się będzie cieszył, że dostał 800+, ale nie pomyśli, że, k*rwa, wszystko do góry, k*rwa, idzie i cukier, k*rwa, kosztował 3 zł, a kosztuje 8 i ch*j. Ale on się cieszy, bo on 800 złotych dostał i on nie rozumie tego. - Głosowałeś na Tuska, to masz. Odkąd mam prawa wyborcze, nigdy w życiu, k*rwa, na PO nie głosowałem. #Polska #życie #sytuacjaekonomiczna

Dobry Start 800+ zamiast 300 zł! 300 zł wyprawki szkolnej ustalono jeszcze w 2018 roku. Od tego czasu ceny mocno wzrosły, a świadczenie ani razu nie zostało podniesione. Dziś 87% rodziców wydaje na wyprawkę znacznie więcej niż 300 zł. Dlatego proponujemy konkretnie: #DobryStart #wyprawka #wsparcieRodziców #PL

Rodzice, pomimo że państwo oferuje 300 zł na wyprawkę szkolną, planują wydać na nią średnio 617,40 zł, co wiąże się z większą ostrożnością w zakupach i spadkiem oczekiwań dotyczących wysokich wydatków w porównaniu do poprzednich lat. #WyprawkaSzkolna #Rodzice #Zakupy

Państwo daje 300 zł, rodzice wydają dwa razy więcej. Kosztowny powrót do szkoły

Patrzcie ludziska, kto wrócił! Julka, ta sama, która kiedyś zbierała hajs na Stowarzyszenie Polsko-Ukraińskie Pojednanie… potem jakoś tak cichutko zniknęła z radarów, a teraz nagle znowu tu jest z nową zbiórką „Wyprawka szkolna” na ukraińskie sieroty. https://t.co/ATS0icE9Ot #Polska #Ukraina #Wsparcie

Od 1 lipca rodzice uczniów w Polsce będą mogli składać wnioski o jednorazowe świadczenie w wysokości 300 zł z programu Dobry Start na wyprawkę szkolną dla dzieci w wieku od 7 do 20 lat, bądź do 24 lat w przypadku dzieci z orzeczoną niepełnosprawnością. #300plus #DobryStart #wyprawkaszkolna

300 zł na kredki, zeszyty i podręczniki. Od 1 lipca ZUS przyjmie wnioski od rodziców uczniów
rmf24.pl Jun 20

Program Dobry start oferuje jednorazowe wsparcie w wysokości 300 zł na wyprawkę dla uczniów rozpoczynających rok szkolny, dostępne dla wszystkich rodzin bez względu na dochód, a wnioski należy składać elektronicznie do ZUS-u w terminie od 1 lipca do 30 listopada. #DobryStart #wsparcie #wyprawka

300+ na wyprawkę. ZUS wskazał kluczową datę: Kto pierwszy dostanie przelew?