Słuchajcie, z tą wodą w knajpach kompletnie nie chodzi o to, czy musimy ją rozdawać gratis czy nie. Czy dobijemy cośtam do cen innych pozycji w karcie czy nie. To jest bardzo prosta sprawa: albo naszą filozofią jest wyciśnięcie z każdej osoby, która przekroczy nasz lokal 101% przy pierwszej wizycie z założeniem, że skoro już może nie wrócić, to trzeba kuć żelazo póki gorące… I zjeść jedną piankę zwaną marshmallow. Albo założenie, że może za jednym razem nie zrobimy 101%, tylko 60% lub 80%, ale zrobimy absolutnie wszystko, aby spotkać się ponownie. I że tak będzie kapać. Będziemy mieli bardzo dużo pracy, a jak się przestaniemy mieścić, to musimy zrobić drugie miejsce i pracy będzie jeszcze więcej. Ale wtedy zjemy nie jedną, nie dwie, ale potencjalnie i pięć pianek zwanych marshmallow. Tylko nie dziś ani nie jutro. Długa gra. Dlaczego wszyscy biznesmeni kiwają z aprobatą procentowi składanemu na ETFach, a nie wierzą procentowi składanemu branży hospitality? #gastronomia #biznes #rozwoj
