BETA nonprofit public democratic european moderated

Jakub Tepper 🇯🇵✈️🎮🍙🍛

20 posts
Profile compiled from news and social media. Claim profile

Jakub Tepper 🇯🇵✈️🎮🍙🍛

Znów natrafiłem dziś na instagramowe szkoleniowe farmazony, że gastronomia to 3-5% rentowności, no to tak: Miło mi poinformować, że sierpień był najbardziej rentownym miesiącem w "nowożytnej" historii naszych restauracji (mając tyle lokali ile mamy, ale nie pamiętam czy nie w ogóle). Pod względem sprzedaży to drugi najlepszy miesiąc w ogóle, a zysk brutto przekroczył 15%. DziękujeMY! To oczywiście uwzględnia cały "backend" - biuro i centralę, czyli czysto kosztowe i nietanie jednostki. Najlepsze jest to, że nie brakuje już nam wielu rekrutacji biurowych do otwarcia przynajmniej jeszcze kilku lokalizacji, czyli będzie można ten wynik śrubować. Oby bozia dała energię, trochę szczęścia i głodnych gości. I pozwolę sobie tylko przypomnieć, że to wszystko zgodnie z - nowonazwaną - zasadą 3x0️⃣: 0️⃣zł nieewidencjonowanego przychodu 0️⃣zł wynagrodzeń przekazanych pod stołem 0️⃣zł pobierane za każdą zamówioną przez gości wodę Niby fajnie, ale potem przeczytałem, że Rex przez 4 lata w Polsce i CEE otworzył 200 (DWIEŚCIE) restauracji. Jesteśmy jeszcze niewidocznym planktonem. Ale spokojnie, każdy kiedyś zaczynał, a my idziemy po swoje. (macie przekornie fotę z Tonari, nie z kimcziksa) #gastronomia #restauracje #biznes

Haha, kolejny dzień, kolejna banieczka pękła: następny wielki pan restaurator, na którego patrzyłem z szacunkiem, konferencje, duże pieniądze, sława i poważanie, okazał się zwykłym scamerem, oszustem i złodziejem. BARDZO nie chcę, żeby tak było, ale jak gastronomia w Polsce jest przeżarta knurstwem, to chyba nic innego. Chciałbym pisać o super biznesach, uczciwości, polecajkach i w ogóle, ale no nie docierają do mnie za bardzo takie wiadomości. Odwrotne, ze sprawdzonych źródeł, często. I między innymi dlatego uważam, że takie firmy jak nasza (i wszystkie z tego koszyka): transparentne, uczciwe, przestrzegające prawa i niescamerskie mają obowiązek dołożenia wszelkich starań, aby rosnąć, stać się potężne, zarobić WAGONY pieniędzy: dla firmy, dla właścicieli, w idealnym świecie dla wszystkich powiązanych osób, stworzyć majątek, stworzyć miejsce wykluwania się talentów i karier. Po to, aby nie tylko tym wszystkim knurom, ale też - albo przede wszystkim - normalnym ludziom pokazać, że DA SIĘ, że to co jest patologią jest patologią, a nie normą, że to, co jest sufitem w oszustwie jest ledwie podłogą w uczciwym przedsiębiorstwie prowadzonym w sposób odpowiedzialny. Po to, by polska SOLIDNOŚĆ tworzyła polską markę na za granicą. I lecąc klasykiem: Hej gastro patusiarze. Jesteście, byliście i będziecie zakałą polskiej gastronomii. Puste obietnice, zero godności i umów o pracę przy najlepszej europejskiej gospodarce w XXI wieku. Chuj z wami. Pozostały wam migające światełka na zepsutych kasach fiskalnych, umowy b2b i koperty z gotówką. PS king of vagueposting, ale nie chce mi się latać po sądach, więc jak zwykle nie podam nazwisk, przepraszam. Oni wiedzą. #gastronomia #uczciwość #solidność

Ciekawostka: w historii Ekstraklasy (dawniej 1. ligi) tylko dwie drużyny zakończyły sezon bez porażki: - Widzew Łódź Franciszka Smudy w latach 95/96 - Lech Poznań Marszałka Frederiksena w latach 26/27 DziękujeMY #Ekstraklasa #PiłkaNożna #Widzew

Przypominam: nikt nie wie za co, przez kogo, kiedy, na podstawie jakich kryteriów przyznawane jest Michelin. To jest wyłącznie doskonale stworzony produkt marketingowy. Wiara w niego jest całkowicie irracjonalna. Książulo to przy tym milion% transparentności☝️ #Michelin #marketing #restauracje

Niesamowite są komentarze pod tym wpisem. Począwszy od tego, że absolutnie nikomu nie smakuje po szurskie teorie o sprzedaży "zachodniemu koncernowi" (był romans z inwestorem i odkup 100%). Owszem, Pasibus zmienił gramaturę (receptury pewnie też) po drodze, jakoś tam optymalizując biznes. To powiedziawszy, są JEDYNĄ w pełni polską siecią lokali własnych, która 👉istnieje ponad dekadę 👉rośnie mając kilkadziesiąt lokali 👉nie odbiega poziomem "soft" (opakowania, wizuale) jak i "hard" (jedzenie) produktu w żaden sposób od analogicznych sieci z zagranicy 👉próbuje ciągle nowych rzeczy - raz lepiej raz gorzej - ale idzie do przodu 👉otworzyli cholera drive-thru przed nami Każdy potrafi wskazać coś, co robią nie tak. Przy czym ucząc się tego biznesu (przypominam, że u nas nie ma dekad historii robienia tego typu sieci jak w innych krajach) i tak są skuteczniejsi niż... Wszyscy inni na ten moment. (tak wiem, o marketingowych wtopach - imo komunikacja właśnie tam najbardziej kuleje) Nie jestem jakimś psychofanem, nie znam szczegółów tego, co dzieje się w środku, ale jeśli kogoś warto u nas obserwować, to właśnie ich. Czy to z patriotycznych czy dowolnych innych pobudek. I nie mam złudzeń, że gdy my zaczniemy szerszą ekspansję, to spotkamy się z podobnym sentymentem. Koszt wzrostu, "kiedyś to było". btw, zjadłem zestaw z Pasika w sobotę wieczór do meczu, smakowało. #Pasibus #polskagastronomia #jedzenie

Przyznam, że chyba nie czułem się nigdy większym debilem zachęcając do uczciwości w biznesie w tym kraju niż teraz. #biznes #uczciwość #etyka

💡Powszechność umów o pracę (nie wyłączność) 💡Powszechność wystawiania paragonów 💡Praca z umową od pierwszego dnia próbnego 💡Darmowa woda 💡Brak płatnych współprac i rankingów ...mógłbym tak długo serio. Ale to oczywiście żart. Szczerze, to nie uważam, abyśmy wprowadzili jakiekolwiek innowacje, dosłownie żadne. Może innowacją jest autorski, własny system "pos" zintegrowany z systemem magazynowym, taki backendowy bajer, natomiast to byłaby co najwyżej "innowacja w skali" - nikt mały tak nie robi, najwięksi oczywiście tak. Ale serio, gastronomia to nie jest fizyka kwantowa i nie potrzeba szczególnych innowacji albo my ich tak nie widzimy. Inne kraje - daleki wschód lub usa - są tak daleko pod wieloma względami, że wystarczy uważne naśladownictwo. A nawet jeśli nie, to będąc taką pustynią jaką jesteśmy, robienie podstaw na przyzwoitym poziomie wystarczy do godnego życia i zarabiania. #praca #innowacje #gastronomia

Piękna sprawa i wzór dla twórców przede wszystkim jedzeniowych, ale i innych: 📈nikogo nie obraża 📈jest transparentny 📈współprace spoza swojej branży 📈nie bije się w oktagonie 📈mówi dzień dobry na klatce (nie wiem, ale przypuszczam) i zarobiony po pachy. Świetna robota. #twórczość #współpraca #inspiracja

"Opłata serwisowa trafia na podatki i do właścicieli" xD!! Z tego co widzę, to mamy 2x więcej restauracji niż ON, więc też dam radę od restauratora: opłata serwisowa to jeszcze większy scam niż się spodziewałem, a tym bardziej nie czujcie się NIJAK zobowiązani do tipowania. Róbcie to jeśli macie ochotę i nawiązaliście fajną relację z obsługą, nie róbcie jeśli nie macie lub nie czujecie się z tym komfortowo i nie dajcie sobie wmówić, że POWINNO być inaczej. Cennik dań zawierający wynagrodzenie załogi jest opublikowany w menu, tyle. #restauracje #serwis #tips

Ależ mam problem z tym naszym polskim morzem. Mamy przecież przepiękne, wspaniałe plaże. Piasek aksamitny, bielutki, sypki, mało gdzie w Europie jest tak super. Mamy piękną naturę dookoła. Wydmy czy gęsto porośnięte wzgórza i parki narodowe (np. w okolicach Międzyzdrojów) wyglądają bajecznie jak z filmów studia Ghibli. Mamy pieniądze unijne na renowacje. Widać, że promenady, skwerki, chodniki, infrastruktura rowerowa i inne podobne są dofinansowane, a tabliczek unijnych jest niemal tyle, co smażalni ryb. Mamy doskonały porządek. Zdziwiło mnie, ze w Świnoujściu przy morzu jest wręcz… sterylnie czysto. Codziennie służby miejskie sprzątają, zero walających się śmieci czy butelek, zero nieczystości, wygląda to pięknie. A co poza tym? Mamy kompletną cepeliadę. Nikt nie panuje nad tym jak wyglądają oznakowania lokali, jakie są reklamy, jaki jest hałas i chaos, jakie tony chińskiego badziewia się przewala codziennie. Mamy knajpiany valuemaxxing. Tyle, że po stronie właścicieli lokali. Oczywiście, można znaleźć tanie miejsca, ale słowo klucz to „znaleźć”. A tak, to poza cenami drastycznie niewystarczająca liczba niezadowolonych (to nie dziwi) pracowników, stoły klejące, toalety brudne, a towar smażony w najtańszym oleju na najtańszym sprzęcie. Mamy rządy deweloperów. Autentycznie zdębiałem, jak zobaczyłem bloki budowane w Międzyzdrojach DOSŁOWNIE na wydmach. Zaraz przyklejone do parku narodowego. W Świnoujściu absolutny horror architektoniczny, zero ładu i składu, „modernistyczne” straszaki co chwile ranią oczy, a wielkie hotele wyłaniające się zza horyzontu przypominają Ohmu zmierzające ku morzu. Mamy brak tradycji i brandingu. Przez te prawie 40 lat mogliśmy wyrobić tyle tradycji: przede wszystkim kulinarnych i pamiątkowych (bursztyn). Tymczasem nad morzem sprzedaje się przede wszystkim generyczne gówno do jedzenia: czipsy z ziemniaka, dziwne importowane lody, jakieś desery z tiktoka w „lounge cafe” i wspomniany wyżej chiński plastik. — Te wszystkie wady uwypukla dosłownie 12-minutowa podróż autem ze Świnoujścia do Ahlbecku, niemieckiej, przygranicznej miejscowości. Oglądająca zarówno polską, jak i niemiecką stronę po raz pierwszy żona spytała czy wjechaliśmy do Disneylandu (w którym byliśmy miesiąc temu). Idealnie zadbana zieleń. Stare, urocze budownictwo zaopiekowane, jakby powstało wczoraj. Praktycznie brak nowoczesnych horrorków architektonicznych. Nie wciska się świecących lampek i barakowozów w każdą możliwą przestrzeń. W większości jakieś stare knajpy z cenami w żaden sposób nie droższymi niż u nas (różnica w mocy nabywczej…!)… — To nie jest tak, że tam jest idealnie, a u nas wszystko do dupy. Co to to nie. Ale przeokropnie boli, że jest TAK BLISKO. Że tak niewiele brakuje, abyśmy byli dosłownie europejską top-lokalizacją wakacyjną. Nawet „bez pogody”, jak jest 20 stopni, to i tak jest co robić i na zmianę z upalnymi dniami to wypada super. A starczyłoby pokierować się trochę bardziej długofalowym planem, nie na wszystko zezwalać, poszukać partnerów „na poziomie” i ze zrozumieniem prawdziwej siły, dofinansować, wybierać perły. Ot, w Świnoujściu znaleźliśmy piekarnię Zakwas Kontrolowany - z pieczywem lepszym niż sieciowym (nie używam słowa „rzemieślnicza”, bo nie znaczy ono nic), nawet w rozsądnych cenach. Jedno miejsce, schowane na osiedlu. I co? I CODZIENNIE kolejka jeszcze przed otwarciem, czekałem prawie godzinę na chleb, chore. Jakościowe, nieoscamowane rzeczy się bronią, warto byłoby je pompować. Promować. Ściągać. Szukać miejsc starych, jakoś je pooznaczać, zrzeszyć, zachować ten „heritage”. Wydobyć dumę z tych właścicieli niewielkich lokali, którzy od lat działają. Uhonorowani też by się pewnie przyłożyli bardziej. A nie, że idziemy do jednej z knajp zawartych w przewodniku Michelin, to nie dość, że umiejscowiona w nowym, wielkim hotelu, to jeszcze… w sobotnie popołudnie, mimo braku jakichkolwiek oznaczeń, zamknięta, bo ktoś z hajsem urządził sobie w niej kinderbal. W restauracji z przewodnika, w sobotę popołudniu. Tym bardziej, że osoby może w wieku do 40 lat nie zrozumieją, ale to jest potężny, POTĘŻNY plus, że można wsiąść we własne auto lub pociąg i po kilku godzinach jazdy autostradą lub drogą szybkiego ruchu dojechać POD SAMO MORZE (tak, teraz można już pod samo morze z całej Polski). Nie martwimy się, gdzie mamy płyny w walizce. Nie zastanawiamy, czy nie jest 5cm za długa albo 3kg za ciężka. Nie przechodzimy przez bramki bezpieczeństwa ani nie czekamy na wolny slot na lotnisku. Nie zostawiamy depozytu z kredytówki w wypożyczalni aut. Nie szukamy dodatkowego ubezpieczenia. Jest masa drobnych i w gruncie rzeczy upierdliwych czynności, do których przywykliśmy (my, ekhm, młodzi), których tu po prostu nie ma. Wsiadamy, jedziemy, wysiadamy nad morzem i mamy relaks. PIĘKNA sprawa. A potem już spacer po plaży lub nostalgicznie pachnących wydmach z rodzinką lub Edytą Bartosiewicz albo Varius Manx na słuchawach, gdzie naprawdę uderza to inaczej, dużo mocniej. 90sPolskaMaxxing w pełni. I tym wpisem zupełnie nic nie zmienię, bo pewnie buntując się przeciw blokom na plaży „jestem antypostępowy”, ale trudno. Kto się nie boi takiej betonozy, niech obejrzy na Netflixie Pom Poko (Szopy w natarciu) Isao Takahaty i Księżniczkę Mononoke Hayao Miyazakiego. Igranie z naturą to ryzykowna sprawa! No ale cóż, i tak wrócimy. Polskie morze można tylko kochać. #PolskieMorze #Plaże #Turystyka

Uwielbiam, jak zapraszam na managerskie rozmowy kwalifikacyjne kandydatów co w miszelinach pracowali i robią pikachu face jak się dowiadują, że na stanowisku managera umowa o pracę jest raczej obligatoryjna. Bycie prawilniakiem to granie na kodach w tej branży. #rekrutacja #menedżer #praca

Guys, jeśli do rachunku jest doliczona opłata serwisowa, a ktoś jeszcze wstawia pod nos terminal z sugerowanym tipem to mamy raczej pewność obcowania z właścicielem bez Boga w sercu (naprawdę kilka minut myślałem jak to nazwać dosadnie, ale nie wulgarnie) #tip #serwis #etiquette

Bo napiwek MUSI wychodzić ze strony Gościa. Jakakolwiek sugestia nawet, że „można zostawić tak napiwek” (właśnie terminalem choćby) to przekroczenie granicy „wyrażenia wdzięczności” i krok do „kultury” napiwków z usa #napiwek #kultura #goście

Klasyk. Nie wydarzyło się nic, ceny prądu spadły, foodcost nie rośnie, złotówka relatywnie silna Z tego co widzę restauratorzy siedzą cicho, ale wszyscy wielcy obrońcy biznesu - japa, jest dobry czas na zarabianie, nie kompromitujcie się, ludzie kochani #biznes #restauracja #ekonomia

Nie udawajmy, że problemem dla restauratorów jest utrata marży na szklance wody. Problemem jest średnie jedzenie, nieadekwatne ceny i brak pomysłu na to, by zachęcić Gości do ponownego przyjścia. #restauracja #jedzenie #biznes

Słuchajcie, z tą wodą w knajpach kompletnie nie chodzi o to, czy musimy ją rozdawać gratis czy nie. Czy dobijemy cośtam do cen innych pozycji w karcie czy nie. To jest bardzo prosta sprawa: albo naszą filozofią jest wyciśnięcie z każdej osoby, która przekroczy nasz lokal 101% przy pierwszej wizycie z założeniem, że skoro już może nie wrócić, to trzeba kuć żelazo póki gorące… I zjeść jedną piankę zwaną marshmallow. Albo założenie, że może za jednym razem nie zrobimy 101%, tylko 60% lub 80%, ale zrobimy absolutnie wszystko, aby spotkać się ponownie. I że tak będzie kapać. Będziemy mieli bardzo dużo pracy, a jak się przestaniemy mieścić, to musimy zrobić drugie miejsce i pracy będzie jeszcze więcej. Ale wtedy zjemy nie jedną, nie dwie, ale potencjalnie i pięć pianek zwanych marshmallow. Tylko nie dziś ani nie jutro. Długa gra. Dlaczego wszyscy biznesmeni kiwają z aprobatą procentowi składanemu na ETFach, a nie wierzą procentowi składanemu branży hospitality? #gastronomia #biznes #rozwoj

Pierwszy raz po meczu nie pożegnałem się z kumplami, bo się poryczałem i poszedłem. Nie mam słów. #emocje #sport #przyjaźń

Mam takie spostrzeżenie, które myślałem, że będzie maleć z czasem ale jest chyba odwrotnie: Warszawa bardzo odjeżdża reszcie kraju. Wiadomo, stolica, ale mimo wszystko: patrząc po pieniądzach widocznych na ulicy i ludziach - szczególnie młodych - to Poznań czy Wrocław są kompletnie gdzie indziej. I w żadnym wypadku nie mówię tego, aby deprecjonować swoje miasto. Nieswojo czuję się raczej w Warszawie. Poznań jest oczywiście gdzie indziej niż znów taki Grudziądz, niemniej nie wiem czy kiedykolwiek czułem aż taką różnicą między default city, a resztą top 5. Nie wiem czy mam jakieś wnioski. :) #Warszawa #Polska #Miasta

Zgoda. Też jestem rodziną z dziećmi, która z najmu korzysta(ła) i w sposób grzeczny. Ale właśnie zdaje się nie o tym jest ta rozmowa. A o tym, by pozbyć się części hiperindywidualizmu (JA CHCĘ TANIEJ, JA chcę zarobić gdzie się da kosztem innych) na rzecz kolektywizmu (jak będzie dobrze dla grupy). Coś zawsze jest kosztem czegoś. A w tym przypadku uważam, że dla grupy/ogółu/mieszkańców po prostu, w imię spokoju i społecznych relacji (sąsiadów jest mieć fajnie) moglibyśmy ten koszt ponieść. JA zapłacę więcej za wakacje lub pojadę na nie trochę krócej, żeby INNI mieli spokój i żyło im się lepiej. Czasem trzeba sobie czegoś odmówić, nic w tym złego. A to i tak tylko przy założeniu, że spełniają się kasandryczne wizje o wielkich podwyżkach cen najmu. Przy czym po pierwsze nikt nie mówi o całkowitym zakazie, a po drugie gdzie indziej to nie nastąpiło. Ale u nas cholera wie w sumie, lubimy płacić dużo💸 #rodzina #społeczność #kolektywizm

Nie ma słów uważanych za przyzwoite do opisania etyki takich zachowań. Mdłości można dostać. #etyka #zachowanie #moralność