Haha, kolejny dzień, kolejna banieczka pękła: następny wielki pan restaurator, na którego patrzyłem z szacunkiem, konferencje, duże pieniądze, sława i poważanie, okazał się zwykłym scamerem, oszustem i złodziejem. BARDZO nie chcę, żeby tak było, ale jak gastronomia w Polsce jest przeżarta knurstwem, to chyba nic innego. Chciałbym pisać o super biznesach, uczciwości, polecajkach i w ogóle, ale no nie docierają do mnie za bardzo takie wiadomości. Odwrotne, ze sprawdzonych źródeł, często. I między innymi dlatego uważam, że takie firmy jak nasza (i wszystkie z tego koszyka): transparentne, uczciwe, przestrzegające prawa i niescamerskie mają obowiązek dołożenia wszelkich starań, aby rosnąć, stać się potężne, zarobić WAGONY pieniędzy: dla firmy, dla właścicieli, w idealnym świecie dla wszystkich powiązanych osób, stworzyć majątek, stworzyć miejsce wykluwania się talentów i karier. Po to, aby nie tylko tym wszystkim knurom, ale też - albo przede wszystkim - normalnym ludziom pokazać, że DA SIĘ, że to co jest patologią jest patologią, a nie normą, że to, co jest sufitem w oszustwie jest ledwie podłogą w uczciwym przedsiębiorstwie prowadzonym w sposób odpowiedzialny. Po to, by polska SOLIDNOŚĆ tworzyła polską markę na za granicą. I lecąc klasykiem: Hej gastro patusiarze. Jesteście, byliście i będziecie zakałą polskiej gastronomii. Puste obietnice, zero godności i umów o pracę przy najlepszej europejskiej gospodarce w XXI wieku. Chuj z wami. Pozostały wam migające światełka na zepsutych kasach fiskalnych, umowy b2b i koperty z gotówką. PS king of vagueposting, ale nie chce mi się latać po sądach, więc jak zwykle nie podam nazwisk, przepraszam. Oni wiedzą. #gastronomia #uczciwość #solidność
