Był taki film, w którym pani w niebieskiej polówce pokazuje mieszkanie o metrażu 10 m2. To był o tyle film ciekawy, że jak ona mówiła o tym mieszkaniu, to kamera pokazywała ją. Natomiast jak już weszła do środka, to wszystko było nagrywane z ręki, bo po prostu najwyraźniej dwie osoby się nie zmieściły albo byłby zbyt bliski kąt patrzenia na to. Nagrałem o tym materiał, to się poniosło bardzo dobrze, więc pomyślałem „kurde, ludzi to interesuje”. Zacząłem wchodzić w ten świat i nagrywać kolejne filmy. Ludzi to interesowało, mnie to interesowało. Tym bardziej, że ja w Gdyni miałem taki epizod, że mieszkałem na 24 metrach przez trzy-cztery miesiące, zaraz przed wyprowadzką do Warszawy. I kurde, no było ciasno. Straszna klitka, nie? A teraz normalizuje się albo chce się normalizować 10, 12, 15 m2. Pojechałem do tego Tomaszowa Mazowieckiego. Wiedziałem, że będzie ciasno, ale wszedłem na to 10 m2… Nie da się tego opisać. To trzeba naprawdę przeżyć na własnej skórze, żeby zrozumieć tę ciasnotę. I jak ktoś mi mówi, że to tak „dla studenta”, że „tylko przyjść się umyć”, „na rok fajnie”. No nie, to tak nie działa. Można się nabawić naprawdę poważnych, moim zdaniem, schorzeń psychicznych i fizycznych mieszkając w czymś takim. Cała rozmowa z @PawelPaczul tutaj: https://t.co/QzvSSeZbVA #mieszkanie #życiewklitce #film