Znowu nabrałem się na Deschampsa. Dobrze, że to już ostatni raz. Francja zasłużenie przegrywa z Hiszpanią. Różnica klas. Pisałem przed meczem z Maroko, że nie napalam się na to mistrzostwo po jednej dobrej połowie z Senegalem, zwycięstwie z Irakiem, rezerwami Norwegii i najgorszą Szwecją od dziesięcioleci. Spotkanie z Maroko trochę przyćmiło mi wizję, bo na tle wydawać by się mogło tak dobrego rywala wszystko wyglądało perfekcyjnie. Wyszło jednak, że to też nie był rywal na poziomie. Pierwszym poważnym rywalem okazała się być Hiszpania. Zbyt poważnym. To, jaką Les Bleus dostali lekcję futbolu, to będzie mi się śniło po nocach. Totalna dominacja Hiszpanów, byłem pod wielkim wrażeniem jak łatwo wyłączyli wydawać by się mogło kompletny kwartet z przodu. We francuskiej kadrze nic nie zadziałało, z tyłu proste błędy, w środku strach, różnica w szybkości i totalna dominacja rywala, w ataku nicość. Zaczęło się od przegłupio sprokurowanego karnego przez Digne. Potem było tylko gorzej. Zejście Saliby, wiele niepotrzebnej agresji i strachu w nogach, cudem uniknięcie czerwonych kartek, brak jakiegokolwiek połączenia w przodzie oraz chęci powrotu do tego spotkania. Ta drużyna po prostu nie istniała. Jakby uszła z niej dusza. I jakbym widział najbardziej deschampsowki mecz z deschampsowkich. 0.3 xG Francuzów w całym meczu. Tak źle nie było od 60 lat. Bezradność. Deschamps wiele razy przez te 14 lat odebrał mi chęć do życia. To już ostatni raz. Koniec z marnowaniem tak kosmicznego potencjału. Podsumuje jednak jego lata na ławce trenerskiej Les Bleus dopiero po mundialu. Tak czy siak, nie było pomysłu na ten mecz, jak zresztą przez te wszystkie lata, gdy ktoś stawiał opór. Przykro się patrzyło też na brak jakichś zmian w grze w trakcie. Ciągle to samo, jakby nagle magicznie miało zadziałać. Deschamps jak widać czarodziejem nie jest, choć jakby pomyśleć, że przez te 14 lat zdobył jedno mistrzostwo świata i zero mistrzostw Europy, grając przy tym futbol bez ładu i składu, marnując potencjał największego talentowego potentata na świecie, to jednak trochę magii trzeba mieć. Jeszcze raz gratulacje dla Hiszpanii. Rozegrali kompletne zawody, dominując na każdej płaszczyźnie. Mimo bólu w sercu oglądało się to z podziwem, jak łatwo można zneutralizować tak groźnego na papierze rywala. Będę kibicował w finale. #Futbol #Mistrzostwa #Francja

