Wiem, nie uwierzycie mi! Ale w listopadzie 1982 r. byłem pod blokiem Wałęsy, kiedy wyszedł z internatu! To był wieczór (nie dzień jak sugeruje pan Lech), kiedy szliśmy pod jego blok przez były pas startowy między ulicami Dywizjonu 303 a Startową i Pilotów. Sporo ZOMO i ludzi. Zresztą - ta sama dzielnica, ta sama parafia, ta sama Zaspa! No i Lechia - Juventus (2-3)! Koniec września 1983. Byłem! Siedziałem z bratem na „łączniku” czyli na środku trybuny odkrytej. Wałęsa z Aramem Rybickim był nieco dalej - po naszej lewej stronie. Kiedy w drugiej połowie meczu cały stadion krzyczał „Solidarność” i „Lech Wałęsa” - darłem się jak głupi z wszystkimi. No właśnie, byłem głupi, że już jako szczeniak mu wierzyłem. W sierpniu 1988 r. przestałem mu wierzyć, ale byłem w FMW i działałem na zapleczu strajku. Kiedy „Wałek” położył strajk po powrocie od Kiszczaka - uznałem go za zdrajcę. Wtedy przestałem się mylić co do niego, choć ujawnienie, że był formalnie agentem SB, w dniu 4 czerwca 1992 r. było jednak zaskakujące. #Solidarność #Wałęsa #HistoriaPolski




