Baronowa PiS posłanka Anna Paluch, okupuje komunalne lokum za 116 zł. miesięcznie, i od lat 90-tych blokuje dach nad głową dla prawdziwych potrzebujących. Anna Paluch, wieloletnia posłanka Prawa i Sprawiedliwości, od ponad trzydziestu lat mieszka w 38-metrowym mieszkaniu komunalnym w Krościenku nad Dunajcem. Płaci za nie śmiesznie niską kwotę – zaledwie 116,43 zł miesięcznie. To nie żart. Podczas gdy zwykli mieszkańcy Pienin walczą o jakikolwiek lokal socjalny, „Baronowa PiS z południa Polski”, jak ją nazywają media, siedzi w gminnym mieszkaniu jak u siebie. Powierzchnia- 38,3 m². Czynsz za metr kwadratowy - około 3 zł. Dla porównania, średni czynsz rynkowy w regionie to tysiące złotych. Posłanka zarabia miesięcznie ponad 25 tysięcy złotych brutto (dieta, uposażenie poselskie plus emerytura). Rocznie wychodzi jej ponad 300 tys. zł dochodu. I mimo to korzysta z pomocy mieszkaniowej przeznaczonej dla najuboższych Paluch wprowadziła się do tego lokalu w połowie lat 90. Wtedy jeszcze nie była posłanką, ale już wtedy mieszkanie dostała w okolicznościach, które budziły wątpliwości. Od 2005 roku zasiada w Sejmie z ramienia PiS, i ani myśli zwolnić lokal. W międzyczasie budowała własny dom, który według doniesień jest już gotowy do zamieszkania. Mimo to nadal blokuje komunalne mieszkanie. W Krościenku czekają na lokale rodziny z dziećmi, w tym jedna z szóstką potomstwa. Gmina ma ograniczoną pulę mieszkań komunalnych, a Paluch po prostu siedzi i nie puszcza. To nie jest „prawo do dachu nad głową”. To przywilej polityczny w czystej postaci. Posłanka, która na mównicy Sejmu lubi mówić o solidarności i pomocy słabszym, w praktyce zabiera miejsce tym, którzy naprawdę toną. Gdy dziennikarze pytają ją o sprawę, reakcja jest żenująca. Zamiast konkretnej odpowiedzi, zasłanianie się Janem Pawłem II i atakami na media. „Dopóki nie przeprosicie za atak na Ojca Świętego...” - takie teksty słyszymy od osoby, która co miesiąc oszczędza na czynszu kwoty, za które przeciętna rodzina kupuje zakupy na tydzień. PiS przez lata budował wizerunek partii „ludu” i „zwykłych ludzi”. Tymczasem jedna z jej prominentnych przedstawicielek od dekad korzysta z komunalnego dobrobytu, którego sama partia rzekomo broni przed „liberałami i elitami”. Gdzie chrześcijańska etyka pracy i solidarności, o której tak chętnie mówią? Anna Paluch jest beneficjentką układu, w którym polityk z długim stażem może latami siedzieć w tanim lokalu, podczas gdy młodzi ludzie, wielodzietne rodziny i osoby w trudnej sytuacji materialnej dostają odmowy. To modelowy przykład tego, jak polityczna klasa w Polsce dba o własne interesy, pod przykrywką „służby narodowi”. Czas, żeby posłanka Paluch wreszcie oddała to mieszkanie. Niech udowodni, że jej słowa o pomocy potrzebującym nie są tylko pustą retoryką z kampanijnego spotu. Bo na razie wygląda to tak, jakby PiS miało dwa standardy: jeden dla wyborców i drugi dla swoich baronów. #InstytutPrawdy #Polityka #Mieszkalnictwo #Solidarność