W listopadzie 2020 roku, Bogdan Święczkowski jako pełniący funkcję prokuratora krajowego, udzielił wywiadu „Rzeczpospolitej”. Mówił w nim o sprawie spółki Polnord i sugerował, że prokuratura dysponuje „mocnymi dowodami” przeciwko adwokatowi Romanowi Giertychowi. Wypowiedź wskazywała na rzekomy udział mec. Giertycha w grupie osób popełniających poważne przestępstwa gospodarcze i pranie brudnych pieniędzy. Roman Giertych pozwał Święczkowskiego o naruszenie dóbr osobistych. W kwietniu 2025 roku Sąd Okręgowy Warszawa-Praga uznał, że słowa byłego prokuratora krajowego były nieprawdziwe. Sąd stwierdził naruszenie dóbr osobistych i nakazał Święczkowskiemu opublikowanie przeprosin w „Rzeczpospolitej”, w tym samym dzienniku, w którym ukazał się wywiad. W treści oświadczenia Święczkowski ma przyznać, że przekazane informacje były nieprawdziwe. Dodatkowo sąd zasądził 30 tysięcy złotych odszkodowania. To jeden z nielicznych przypadków, w których sąd cywilny wprost ocenił publiczną wypowiedź wysokiego urzędnika prokuratury jako niezgodną z prawdą. Święczkowski, dziś prezes Trybunału Konstytucyjnego, wygłaszał te słowa jako osoba odpowiedzialna za nadzór nad śledztwami. Sąd nie uznał ich za uprawnioną ocenę toczącego się postępowania, lecz za pomówienie i kłamstwo. Sprawa pokazuje, jak wypowiedź prokuratora krajowego, oparta na niepotwierdzonych sugestiach, może zostać później zweryfikowana przez niezależny sąd. Mec. Giertych od początku zaprzeczał zarzutom. Wyrok z 2025 roku potwierdził, że publiczne sugerowanie jego udziału w przestępstwach gospodarczych nie miało podstaw. To konkretny, sądowo stwierdzony przykład kłamstwa, rozpowszechnianego przez Bogdana Święczkowskiego. #InstytutPrawdy #prawo #sprawiedliwość #Giertych
