116/450 rozegranych minut (25% możliwych). Narzekamy na zero futbolu w naszym środku pola, ale co jeżeli przy tym ataku inaczej się po prostu nie da? Modrić - mimo upływu lat wciąż będący piłkarsko w innej galaktyce niż reszta pomocników - był w 24/25 u Ancelottiego rezerwowym. Potem na KMŚ u Alonso też był rezerwowym i zresztą sam Xabi raczej niezbyt się zabijał o jego pozostanie w zespole. Poszedł do Milanu i chyba okazuje się, że dalej coś potrafi. Teraz Bernardo - jeszcze przed chwilą człowiek niezbędny dla Guardioli - też grzeje ławkę. Jak oni nie są w stanie wygryźć Tchouameniego i Valverde, to czy na pewno w naszym środku pola priorytetem jest piłka? Bo może trenerzy zdają sobie sprawę, że przy najmniej biegającym napastniku w Europie i Viniciusie obok wychodzenie choćby jednym wątłym i kruchym pomocnikiem, przy tym ile terenu muszą oni pokrywać i jak w kółko biegają tam i z powrotem, może być samobójstwem. Zresztą z tego co kojarzę, to przez długi czas w PSG wyglądało to podobnie i póki były niebiegające gwiazdy, to w środku pola stawiali raczej na Herrerów, Danilów, Wijnaldumów, Gueyów, nawet Marquinhos na szóstce się pojawiał. Mieli hajsu jak lodu, chyba dobrze zdawali sobie sprawę, że nie sprowadzają arcymistrzów środka pola, a i tak szli w tym kierunku. Może jednak nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka, więc skoro masz leni w ataku, to musisz mieć wyrobników gdzie indziej? Głośno myślę. Jeżeli tak, to wracamy do punktu wyjścia: dlaczego w roku pańskim 2026 jesteśmy jedynym czołowym klubem, w którym nie wszyscy zawodnicy muszą biegać i czy w ten sposób da się wygrywać puchary? #futbol #piłkaNożna #sport