BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#romantyzm

❗️ Piękny był ten wczorajszy sukces reprezentacji Finlandii, ale jeszcze piękniejsza jest cała historia, która doprowadziła ten zespół do strefy medalowej mistrzostw Europy. Bo tutaj naprawdę nie mamy do czynienia z żadnym jednorazowym wystrzałem. Finowie swoją pozycję budowali konsekwentnie przez ostatnie lata. Najpierw Liga Europejska, później zeszłoroczne mistrzostwa świata, podczas których wysłali pierwszy poważny sygnał, że coś ciekawego zaczyna się tam dziać. Wczoraj natomiast pokazali na boisku właściwie wszystko to, nad czym pracowali od 2024 roku. Świetne pokolenie zdolnych zawodników, coraz bardziej świadoma drużyna i trener, który dojrzewa razem z tym zespołem, a sam powoli zaczyna zasługiwać na swoją szansę w naprawdę dużym europejskim klubie. Finlandia jest jedną z najpiękniejszych historii tych mistrzostw, ale dla mnie jest również modelowym przykładem zmian, o których piszę tutaj od kilku lat. Siatkarsko mniej rozwinięte państwa coraz lepiej wykorzystują możliwości, jakie stworzyły im Volleyball World oraz CEV. Dostają więcej meczów, więcej turniejów, więcej okazji do rywalizacji na najwyższym poziomie i – co najważniejsze – zaczynają z tego korzystać. Jednocześnie zajmują miejsca reprezentacji, które przez lata należały do szeroko rozumianej czołówki, ale dziś zwyczajnie znalazły się w regresie. Każdy sport potrzebuje swoich gigantów. Potrzebuje wielkich reprezentacji, wielkich nazwisk i wielkich rywalizacji. To nie podlega żadnej dyskusji. Ale nie oznacza to przecież, że siatkówka ma być sportem zarezerwowanym dla pięciu czy sześciu państw na świecie. Rozszerzenie seniorskich i juniorskich mistrzostw świata czy mistrzostw Europy sprawiło, że coraz więcej reprezentacji dostało przestrzeń do rozwoju. I dzisiaj coraz wyraźniej widzimy efekty tych zmian. Bo przecież w ostatnich latach naprawdę nie brakuje w siatkówce romantyzmu. Japonia i jej niesamowita wspinaczka na światowy szczyt w latach 2023–2024. Bułgaria i tytuł wicemistrza świata. Czechy z mistrzostwem Europy U-22 oraz czwartym miejscem na ostatnim mundialu. Dania podczas trwających mistrzostw Europy. Hiszpania z bardzo ciekawym pokoleniem, które powoli zaczyna wchodzić do seniorskiej siatkówki. Teraz do tego grona dopisujemy Finlandię. To jest właśnie ten wiatr zmian, o którym od pewnego czasu piszę. I chyba najlepszy dowód na to, że „This is Volleyball” ma się naprawdę bardzo dobrze❗️ Foto: CEV #EuroVolleyM2026 #Siatkówka #MistrzostwaEuropy #Finlandia

@Dziki59667847 To jest piękne że w 2026 roku istnieją ludzie których wciąż stać na prawdziwy romantyzm 👏 #romantyzm #miłość #uczucia

Piegziu Aug 18

Pozwolę sobie zatem zrobić krytyczną analizę porównawczą Dolnego Śląska (2026) vs Niederschlesien (1937). 1. Rola stolicy. Wrocław: oficjalnie 675k mieszkaców, nieoficjalnie nawet 850k, aglomeracja 1-1,1 mln ludzi. Trzecie/czwarte miasto Polski, również gospodarczo i politycznie. Miasto, które przyciąga ludność z całego kraju (pomimo niżu demograficznego) i mocno nadaje trendy kulturowe w kraju. Breslau: 625k mieszkańców, aglomeracja 750k. Ósme miasto Niemiec pod kątem ludności i gospodarczo. Miasto, które jedynie przyciąga ludzi z Dolnego Śląska i rośnie tylko dzięki dużemu przyrostowi naturalnemu. Z punktu widzenia Berlina, Hamburga, Monachium, a nawet Drezna, jest to prowincja. 2. Cały region gospodarczo Dolny Śląsk: 2,9 mln ludności pomimo całkowitej wymiany ludności i kryzysu demograficznego. Województwo produkuje 8,5% całkowitego PKB Polski i ma 107% średniej na mieszkańca Polski. Trzeci region przemysłowy Polski. Niederschlesien: 3,15 mln ludności przy 25% większej powierzchni i stabilnym regionie od 1815 roku. Prowincja produkowała ok. 5,5% PKB Niemiec, osiągając ok. 90–95% średniej krajowej per capita. Szósty region przemysłowy Rzeszy. 3. Odbiór społeczny i ogólny wizerunek Wrocław: W mediach i świadomości społecznej postrzegany jako region rywalizujący ze standardami zachodnimi, mekka innowacji, startupów oraz jeden z najbardziej atrakcyjnych ośrodków akademickich. Symbol sukcesu. W ogólnokrajowych rankingach regularnie uznawany za jedno z najlepszych miast do życia w Polsce („Miasto Spotkań”). Dolny Śląsk: Postrzegany jako jeden z najbardziej dynamicznych i nowoczesnych regionów kraju. W prasie opisywany jako gospodarczy prymus, który z sukcesem przyciąga zagranicznych gigantów technologicznych (hub baterii, R&D, motoryzacja) oraz oferuje najwyższej klasy zaplecze turystyczne (Karkonosze, zamki, uzdrowiska). Breslau: Przez prasę ogólnoniemiecką traktowany z ironą jako „strażnica wschodniej rubieży” (Kulturträger) i relikt dawnej chwały. Z perspektywy Berlina czy Hamburgu oznaczony jako region Ostfluchtu. Często określany mianem „prowincjonalnego giganta”, w którym mimo wielkości dominuje konserwatywny, śląski prowincjonalizm, a nie wielkomiejski blichtr. Niederschlesien: W niemieckiej opinii publicznej postrzegany głównie jako malownicza strefa wypoczynkowa (Reichsbecken) oraz strategiczna, lecz wymagająca dotowania prowincja przy granicy z Polską i Czechosłowacją. Krajowy obraz prowincji opierał się na nostalgii, romantyzmie Karkonoszy i turystyce, a nie na wyznaczaniu nowoczesnych trendów gospodarczych czy kulturowych Rzeszy. #DolnyŚląsk #Niederschlesien #Wrocław

Piotr Klimek Aug 13

Niestety Górnik idzie na najbardziej romantyczną historię polskiego futbolu. Szkoda że w Q4 z kimś znośniejszym się nie zmierzy. #Górnik #futbol #romantyzm

Polska nie może być Chrystusem Narodów, który cierpi i ginie za miliony! 🇵🇱💪 Potrzebujemy stu lat bez wojny! Koniec z mesjanizmem i romantyzmem! Marzę o tym żeby Polska była państwem cwaniackim, anglosasko brutalnym. Niechaj rolę mesjasza narodów pełni Ukraina. Nagroda Realista Sierpnia 2026 idzie do... Zbigniewa Parafianowicza ‼️‼️‼️ 👉 https://t.co/UDGzzHT3Tl Zgadzacie się ze Zbyszkiem? Zachęcam do obejrzenia całej niesamowitej rozmowy! Historia Realna! 🔥🔥🔥 #Polska #Ukraina #Historia

Piegziu Jun 23

Jest kompletnie na odwrót. Klęska projektu "neojagiellońskiego" to właśnie zwycięstwo pragmatyzmu i rozumu nad romantyzmem oraz emocjami. Polska nie zbuduje drugiej Rzeczpospolitej Obojga (Wielu) Narodów. W zbyt wielu obszarach nasze interesy są sprzeczne z interesami Ukrainy, Białorusi i państw bałtyckich. Polska zdecydowanie ma najsilniejszą gospodarkę i pozycję międzynarodową, ale nikt w Kijowie, Mińsku i Wilnie tego nie uzna ze względów politycznych i historycznych. Naturalne przewodnictwo Polski w takim tworze od początku spotka się z kontestowaniem, zwłaszcza przez Kijów, oraz graniem na inne stolice na zachodzie, przede wszystkim na Berlin. W drugą stronę, w interesie Polski nie jest być w permanentnym konflikcie terytorialnym z Rosją tylko po to, aby rozciągnąć swoją wątpliwą strefę wpływów na wschód. Musimy aktywnie patrzeć w tamtym kierunku, ale nie dać się drenować gospodarczo i demograficznie pięknymi wizjami, które w każdej chwili mogą się rozpaść jak domek z kart. Polska obiektywnie jest za silna, aby dawać sobą pomiatać w relacjach z Ukrainą, Białorusią i Litwą w imię politycznej poprawności i dobrych stosunków sąsiedzkich. Z drugiej strony jest zbyt słaba, aby nadawać ton takiej unii i skutecznie bronić własnych interesów. Nasze większe zaangażowanie na wschodzie będzie tak czy inaczej traktowane mocno histerycznie w Kijowie, Mińsku i Wilnie jako polski imperializm 2.0, podczas gdy brak takiego zaangażowania jedynie naraża nas na ponoszenie kosztów bez żadnych wymiernych zysków. Polska powinna bardziej zdawać sobie sprawę ze swojego korzystnego położenia i częściej grać tą kartą. W obecnej sytuacji mamy więcej opcji do wyboru i możemy przenosić dyplomację na wyższe szczeble. Nie musimy wchodzić w żadne konkretne buty... #Polska #Gospodarka #Dyplomacja