Emocje powoli opadają. Moja kampania się skończyła, więc czas spokojnie, metodycznie przyjrzeć się wynikom📈. Nie tylko samym procentom, ale także warunkom, w których przyszło nam walczyć. Kraków od lat jest dla PiS trudnym miastem. Analizując poparcie w Krakowie w zestawieniu z wynikami ogólnopolskimi robi się ciekawie. W wyborach do Sejmu w 2023 roku, do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku i w pierwszej turze wyborów prezydenckich w 2025 roku wynik Prawa i Sprawiedliworci lub popieranego przez partię kandydata wynosił tutaj około 70% wyniku ogólnopolskiego. Czyli jeśli PiS w Polsce miał poparcie 40%, to w Krakowie około 28%, jeśli w Polsce było 30% to w Krakowie 21%. Dzisiaj średnia ośmiu zestawionych sondaży, daje PiS 20,62%. Gdyby więc uwzględnić to statystycznie mój wynik powinien wynosić 14,32%, bo jest to te historycznie udowodnione 70% poparcia ogólnopolskiego. Ale wynik jest wyższy! Uzyskałem 17,50%. Ponad 3 punkty procentowe więcej. Około 21% ponad poziom wynikający z tej historycznej proporcji. To nie jest prognoza ani porównanie identycznych wyborów, ale jest to konkretny punkt odniesienia. I na jego tle nasz wynik jest wyraźnie lepszy. Głosowało na mnie wielu wyborców, którzy na PiS nie głosowali. Jestem im wdzięczny, że wybrali konkretnego czlowieka, kierując się wiarygodnością i aktywnością, a nie tylko znaczkiem. Warto pamiętać też o kontekście. Kiedy w 2018 roku startowała Małgorzata Wassermann, wrześniowy sondaż CBOS dla Polski pokazywał PiS 43%, a jej wynik w Krakowie wyniósł 31,88%. To pojedynczy odczyt, który dobrze przypomina, w jak innych warunkach politycznych odbywały się tamte wybory. PiS był na fali, odnosił sukcesy. Zobaczcie na wykresy- żółty po lewej stronie to różnica poparcia, dzisiaj jest minimalna, co pokazuje że dobrze wykonaliśmy pracę. Dziś mieliśmy również znacznie silniejszego Łukasza Gibałę, budującego wizerunek kandydata sprzeciwu wobec miejskiej władzy i partyjnym centralom („każdy byle nie ktoś z KO”). Sięgał także po głosy prawicy. Nie pomógł rozłam w naszym środowisku. Nie pomogły sygnały płynące od z Rozwoju Plus, gdy jeden poseł publicznie mówił, że „trzyma kciuki” za Gibałę. Mimo tego potrafiliśmy zainteresować naszą kandydaturą również ludzi spoza PiS. Według sondażu głosowali na mnie także wyborcy Konfederacji, a nawet Lewicy czy Koalicji Obywatelskiej. Pokazuje to, że moje poparcie nie zamykało się w jednym partyjnym środowisku. Nie osiągnęliśmy celu, jakim była druga tura. Ale nie przekreśla to pracy, którą wykonaliśmy, ani wyniku lepszego od historycznego punktu odniesienia. W tych warunkach uważam go za sukces naszej aktywności i wiarygodności. Rozmów z mieszkańcami. Obecności na osiedlach. Lat pracy, a nie tylko kilku tygodni kampanii. 44 772 osoby obdarzyły mnie zaufaniem. Dziękuję każdej z nich. Nie przyjechałem do Krakowa na wybory i nie wyjadę po wyborach. Dalej będę tutaj pracował. PS. Nie kandydowałem, by uzyskać stanowisko, dlatego nie aspiruję do funkcji wiceprezydenta. #Kraków #wybory #Polityka
