Czytam, że kolejna zmiana na stanowisku ministra zdrowia nic nie zmieni. Nie jest to prawda. Na tym stanowisku potrzebna jest osoba, która ma odwagę postawić się tym, którzy od lat zmiany blokują. Która wie, że jej zadaniem jest zapewnienie pacjentom jak najlepszej opieki, a nie trwanie w tym co jest. I to nie jest pani minister Sobierańska-Grenda. Ona nie walczy o pacjentów. Co więcej, jest gotowa ich poświęcić, bo nie ma odwagi zlikwidować lekarskich kontraktów, wprowadzić maksymalnego wynagrodzenia w ochronie zdrowia i maksymalnego wynagrodzenia za dyżurowanie. Wycofała się z prac nad pensją maksymalną w listopadzie zeszłego roku. Pamiętacie, że pani minister ograniczyła dostęp do badań diagnostycznych takich jak tomografia czy kolonoskopia? Na komisji zdrowia pani minister i jej ludzie tłumaczyli, że ograniczenie dostępności do tych badań ma uderzyć w lekarzy, którzy otrzymują procent od wykonanych badań. Rozumiecie. Nie zlikwidowała możliwości pobierania wynagrodzenia jako procentu, ale ograniczyła dostęp do diagnozy Wam i Waszym bliskim. Ale to pokazuje tylko, że wie doskonale jakie są patologie systemu. I nic z tym nie robi. Może nie ma zgody politycznej, zapytacie. Gdyby pokazała reformy, na które nie ma zgody premiera a potem rzuciła papierami to mogłaby przynajmniej zachować resztki godności. Ale do tego też potrzebna jest odwaga. #Zdrowie #Polityka #Reformy



