Ale wesoło! A tak to wyglądało w praktyce: "Podeszłam w ostatniej czwórce razem z trojgiem dzieci do miejsca egzekucji, trzymając prawą ręką dwie rączki młodszych dzieci, lewą – rączkę starszego synka. Dzieci szły, płacząc i modląc się. Starszy, widząc zabitych, wołał, że i nas zabiją. W pewnym momencie Ukrainiec stojący za nami strzelił najstarszemu synkowi w tył głowy, następne strzały ugodziły młodsze dzieci i mnie. Przewróciłam się na prawy bok. Strzał oddany do mnie nie był śmiertelny. Kula trafiła w kark z lewej strony i przeszła przez dolną część czaszki, wychodząc przez prawy policzek. Dostałam krwotoku ciążowego. Wraz z kulą wyplułam kilka zębów. Czułam odrętwienie lewej części głowy i ciała. Byłam jednak przytomna i leżąc wśród trupów, widziałam prawie wszystko, co się działo dokoła. Obserwowałam dalsze egzekucje. Wprowadzono nową partię mężczyzn, których trupy padały i na mnie. Wprowadzono dalszą partię kobiet i dzieci – i tak grupa za grupą rozstrzeliwano aż do późnego wieczoru." Relacja Wandy Lurie, ofiary rzezi Woli. Pani Lurie cudem przeżyła, Niemcy 5 sierpnia 1944 roku na terenie fabryki na ul. Wolskiej zamordowali trójkę jej dzieci: — Wiesława (ur. 1933) — Ludmiłę (ur. 1938) — Lecha (ur. 1941) Tak wyglądało naprawdę Powstanie Warszawskie. Trwająca 63 dni agonia miasta i gehenna Polaków. A na obchodach w roku 2026 — wesoły festyn! Więcej w najnowszym odcinku Historii Realnej o PW44: 👉 https://t.co/mYmTkezikO 🇵🇱🇵🇱🇵🇱 Źródło wideo: ZERO #WarszawskiePowstanie #Historia #Pamięć